Wakacje w Tajlandii dla zapominalskich za… 2232 zł!!!

Marzą Ci się w tym roku piękne plaże, złote piaski i lazur morza? Zapomniałeś zaplanować wycieczkę a rabaty na tegoroczne wakacje w biurach podróży pozostały jedynie we wspomnieniach? Mamy dla Ciebie receptę na niespełnione marzenie o niezapomnianych wakacjach. Wakacje w raju za grosze. Wakacje w kraju słońca, pysznej kuchni i zwariowanych ludzi. Tajlandia. Mimo, że termin po sezonie, ale jeśli się bierzesz za planowanie wakacji o tej porze – nie możesz narzekać 😉 Plusem jest to, że ceny spadają do minimum i nie ma tłumów na niebiańskich plażach.
To co? Inauguracja wakacji w Tajlandii? 😀

Pojawiły się świetne ceny na loty z Polski do Tajlandii. Pogoda jest tam piękna, ponad trzydzieści stopni, lazur nieba i tylko co trzy dni ulewa przynosząca chwilową ochłodę. W czasie deszczu można delektować się wyśmienitą kuchnią w klimatycznej knajpce, bowiem po godzinie jest już po deszczu.

Za 1311 zł (!!!) lecimy z Warszawy do Tajlandii. W cenie oczywiście dwa bagaże (rejestrowany i podręczny) oraz wyżywienie podczas całego lotu. W terminie 19 czerwca – 2 lipca mamy do dyspozycji prawie dwa tygodnie na wypoczynek. Link do rezerwacji lotów: https://www.skyscanner.no/

Ceny lotów w wybranych terminach

Polecamy Wam odwiedzić w tym terminie piękny region Krabi. Krabi to dość turystyczne miejsce w sezonie wysokim, jednak poza nim staje się spokojniejszą enklawą. Jednak nie martwcie się – nie doświadczycie tam „parawaningu”, tłoku rodem znad Bałtyku czy zimnego powiewu wiatru. Widoki są wspaniałe, słońce praży a ochłodzi nas przyjemna, morska bryza… Pełen relaks.

Mamy dla Was cztery opcje noclegowe. Każda z nich dla dwóch osób na 13 nocy na Krabi.

Opcja BUDGET
Pierwsza to niskobudżetowa opcja w bambusowych bungalowach (Bamboo Hut Bungalow) z łazienką niedaleko plaży. Cena tego noclegu to… 9 zł za osobę za noc 😀 Świetna opcja, bo przecież nie będziemy w nich spędzać wiele czasu mając kilka metrów dalej rajskie plaże.



Opcja ECONOMY
Opcja podstawowa to pokój z wentylatorem i łazienką w ośrodku Lanta Sky House, który mieści się niedaleko plaży. Cena za osobę za noc wynosi niespełna 24 zł.

Opcja STANDARD
Kolejna opcja jest bardziej komfortowa. Mamy do dyspozycji pokoje w murowanych bungalowach w ośrodku Lanta Seafront Resort (***), z klimatyzacją i tuż przy plaży. Cena za osobę za noc to 37,6 zł. 🙂

Opcja KOMFORT
Ostatnia opcja jest znacznie bardziej komfortowa.Tak jak w poprzedniej mamy do dyspozycji klimatyzowaną willę na wyłączność w pięknym ośrodku SriLanta Resort (****) przy samej plaży. Ośrodek posiada także basen, restaurację serwującą świetną kuchnię i wysoki standard usług (wg. opinii booking). Cena za osobę za noc to 61,5 zł! Mielno się chowa… 😀


I jeszcze coś na deser… Opcja SUPER LUX 😉Raczej jako ciekawostka, ponieważ totalnie niezgodna z tematem naszego bloga – opcja zupełnie ekskluzywna, droga… i w sferze marzeń dla nas i naszych czytelników 😉 Ale za marzenia nie trzeba płacić więc popatrzcie jak żyją bogaci ;D

Przeczytajcie, co o tym obiekcie piszą właściciele:

„Obiekt oferuje całodobowe usługi lokaja, basen bez krawędzi, spa i 5 restauracji.

W luksusowych i położonych w tropikalnym otoczeniu pokojach mieszczą się stylowe łazienki. Pokoje ozdobione są pięknymi tajskimi elementami wykonanymi z drewna, a ich wyposażenie obejmuje telewizor z płaskim ekranem i dostępem do kanałów telewizji kablowej/satelitarnej oraz odtwarzacz DVD. Na prywatnej werandzie Goście mogą cieszyć się widokiem na ocean i świeżą wieczorną bryzą.

Znajdujące się na terenie kompleksu spa ESPA oferuje prywatne gabinety zabiegowe i basen spa, a świeżym sokiem pomarańczowym można cieszyć się w RAW Café Spa. Goście mogą poćwiczyć w centrum fitness lub wziąć udział w wyjątkowym kulturowym doświadczeniu, jakim są lekcje tajskiej kuchni czy warsztaty tworzenia batików.

W restauracjach Jampoon International Restaurant i Plai Fah Restaurant serwowane są azjatyckie i zachodnie przysmaki, przygotowywane wyłącznie w oparciu o najlepsze składniki. Najlepsze dania kuchni tajskiej oferowane są w restauracji Sri Tang, a świeże owoce morza z grilla są specjalnością Lae Lay Pavilion. Bar Chomtawan Lounge zaprasza na orzeźwiające koktajle i podziwianie wspaniałych zachodów słońca.”
Ach… Skusiło Was? My się rozmarzyliśmy.
To teraz cena. Za osobę za noc to 880 zł – ale ze śniadaniem 😀

Jeśli wybierzecie którąś z opcji – już możecie planować pobyt na Krabi. Przewodnik turystyczny po Krabi dostępny tutaj. 

Noclegów możecie poszukać korzystając z naszej wyszukiwarki Booking.com 🙂 Oferuje ona najlepsze ceny, dobre warunki i bezpieczeństwo rezerwacji. Wybierzcie miejscowość, bądź wpiszcie nazwę polecanego przez nas obiektu i już 🙂

Kosztorys:

  • 2622 zł za bilet lotniczy za dwie osoby w obie strony
  • 240 zł za autobus z Bangkoku do Krabi z lotniska do wybranego punktu, min. Krabi Sea Pearl (2×120)
  • 1602 zł za 13 noclegów w dobrej klasy ośrodku (wersja komfort)

Łącznie to 4464 zł za dwa tygodnie dla dwóch osób w Tajlandii!!! To 2232 zł za osobę….

Lecimy?! 😀

„Nasza” Gruzja- cz. 3.

Wróciliśmy do Tbilisi, by odwiedzić kolejną bardzo ważną w całej Gruzji, i nie tylko, świątynię. Sobór Trójcy Świętej jest jedną z największych świątyń prawosławnych na świecie. Niestety nie mogliśmy dostać się do środka, ponieważ trwało nabożeństwo, a ja nie miałam ze sobą niczego by okryć nogi i ramiona… Myśleliśmy, że może innym razem się uda, ale wiadomo jak to jest z takimi następnymi razami 😉 To jednak w niczym nam nie przeszkodziło. Usiedliśmy na ławce pod Świątynią i tak…. spędziliśmy ponad dwie godziny. Jakoś nas ten widok zaczarował. I może to dobrze, ponieważ widok zachodzącego słońca i skąpanego w jego blasku budowli zrobił na nas niezwykłe wrażenie…

Do hostelu poszliśmy okrężną drogą, co również pozwoliło odkryć urokliwe miejsca Tbilisi.

Mieliśmy okazję widzieć Urząd Miasta – kolejny budynek zaaranżowany w bardzo nowoczesnym stylu. (Na zdjęciu w tle;) )

Kolejnego dnia udaliśmy się na stare miasto. Krążyliśmy uliczkami, przesiadywaliśmy w restauracjach. Kuchnia gruzińska to poezja… Jest bardzo prosta ale niezwykle pyszna. Chaczapuri w różnych wersjach (podstawowa z serem, oraz Adżaruli z jajkiem – obie wyśmienite), kinkali – czyli sakiewki z różnym nadzieniem (bardziej fantazyjna wersja pierogów) z różnymi farszami do wyboru – mięsnymi, serowymi, czy warzywnymi. Szaszłyki, pieczone mięsa, bakłażany, pyszne sałatki, jest tego mnóstwo… I wszystko wyjątkowe i przepyszne. Jeśli do tego dołożymy lampkę domowego wina, mamy przepis na wyśmienity wieczór. W jednej z odchodzących od starego miasta uliczek napotkamy zegar przy teatrze lalek. O godzinie 12 i 16 na wieży zegara otwierały się drzwiczki i mięliśmy okazję obejrzeć krótką historyjkę skłaniającą do refleksji 😉

Przy tej całej egzotyce postanowiliśmy trochę odpocząć w miejscu, które uznawane jest za gruzińską Toskanię. Jest to Signagi – niewielkie miasteczko położone wśród wzgórz na wschodzie kraju. Wszystko tam jest zachwycające i wyjątkowe. Wąskie, brukowane uliczki, piękne kamienice. Wszystko stwarza niesamowitą aurę… A kiedy przychodzi wieczór…. Na prawdę dałabym wiele, by móc się teraz tam znaleźć… 😉

W Signagi wynajeliśmy pokój w przytulnym hostelu z pięknym widokiem z balkonu. Miasteczko jest niewielkie więc myśleliśmy, że od razu uda nam się zobaczyć wszystko. Niestety aura w południe była dość męcząca. Bylo bardzo gorąco, duszno i trudno było w ogóle funkcjonować. Jako, że mimo tego doskwierał nam ogromny głód poszliśmy na obiad, do którego oboje wypiliśmy po zimnym piwie. Wróciliśmy do hotelu by przetrwać największy upał i dopiero pod koniec dnia wyruszyliśmy na długi spacer.Przeszliśmy miasteczko wzdłuż i wszerz, obchodząc wszystkie piękne uliczki, chłonąc roztaczające się wokół malownicze widoki. Może nie będziemy dużo pisać- zdjęcia oddają więcej.

Widok z balkonu naszego hostelu
Wszędzie ta pyszna lemoniada!

Warto poświęcić pół dnia by w udać się do Monasteru Bodbe w rejonie Kachetii.. Myśleliśmy, że znajduje się on w odległości 2 kilometrów, jednak idąc w 30 stopniowym upale droga jakby się znacznie wydłużyła. Po dotarci na miejsce zobaczyć można kompleks świątyń. W Monasterze św. Jerzego znajdują się szczątki św. Nino, która jest apostołką i patronką Gruzji. Obecnie pobliski klasztor wciąż jest zamieszkiwany przez zakonnice, które znajdują się tamtejszymi terenami i zabytkami – dwoma świątyniami. Niewielka, w której znajdują się szczątki świętej podczas naszej wizyty podlegała renowacji. Na jej murach znajdują się przepiękne malowidła. Druga, znacznie większa również jest remontowana. Po ich zobaczeniu można udać się do źródła św. Nino, z którego wydobywa się woda o uzdrawiającej mocy. Jednak widząc liczną grupę turystów zmierzających w tamtym kierunku zrezygnowaliśmy z tego punktu naszego planu. Jako, że czas odjazdu marszrutki do Tbilisi się zbliżał, po kawie i lemoniadzie w kawiarni w pobliżu Monastyru, udaliśmy się w drogę powrotną do Signagi. Idąc na wzgórze, na początku naszej wędrówki nie raz słyszeliśmy szelesty w otaczających lasach. Bałam się, że to żmije, o których wiele czytaliśmy wcześniej, ponoć niebezpieczne dla ludzi. W drodze powrotnej obawy nasze się rozwiały, ponieważ wszelkie szelesty i trzaski powodowały małe cielaczki, które swobodnie teraz spacerowały sobie wzdłuż drogi.

W zasadzie w całej Gruzji nie raz mięliśmy okazję spotkać się z biegającymi po drodze krowami 😉

Z „gruzińskiej Toskanii” dotarliśmy do stolicy. W niej spędziliśmy jeszcze porę obiadową w jednej z ciekawszych restauracji serwujących lokalną kuchnię. W niewielkiej cenie można zjeść tam wszystkie dania, z których słynie Gruzja. Po posiłku ruszyliśmy na dworzec, skąd odjeżdżał nasz pociąg do Batumi…