Gruzja cztery lata później…

… wciąż nas zachwyca. Według nas jest to najwspanialszy kraj w tej części świata. I nie tylko to pozostało bez zmian. Kuchnia wciąż pieści podniebienia, wino przyjemnie szumi w głowie, a przyroda i krajobrazy zapierają dech w piersiach. W zasadzie zmianie uległa tylko jedna rzecz i to na całe szczęście. Chociaż kraj ten przez to traci trochę na charakterze. Mianowicie – na drogach zrobiło się dziwnie cicho, spokojnie, bezpiecznie… Dwa pasy jazdy to dwa, nie cztery jak było kiedyś. Są światła, kierunkowskazy, klakson słychać w przypadkach koniecznych. Faktem jest, że już nie balibyśmy się wynajmować tam auta bo bezpieczeństwo znacząco się poprawiło. Niestety jednak mam wrażenie, że zabrano Gruzinom trochę ich tożsamości i charakteru. Ta jazda nie pasuje do nich tak, jak do mnie różowa, pomponiasta kiecka. Na szczęście ja nie muszę takowej zakładać. A Gruzini… nie wiem co mogło ich przekonać do tak diametralnej zmiany stylu życia (bo chyba bardziej był to styl życia 😉 . Być możne fakt, że kraj ten stara się o przyjęcie do Unii Europejskiej. Nie będę oceniała czy to dobrze, czy źle. Na pewno wpływa to na poprawę życia, jego komfort zarówno dla mieszkańców jak i turystów. W stolicy jest wiele nowych miejsc, gdzie można dobrze i smacznie zjeść na wysokim poziomie. Jest czystko, schludnie… każdy znajdzie coś dla siebie.

Tbilisi

Jeśli nie czytaliście o naszej pierwszej wyprawie do Gruzji, to nic. Możecie zajrzeć na wcześniejsze, obszerniejsze wpisy w zakładce Azja->Gruzja, albo przeczytać to, co w poniższej pigułce mamy Wam do przekazania.

Mccheta, dawna stolica Gruzji położona niedaleko Tbilisi
  • Kilka praktycznych porad

Jak zwykle lecimy linią WizzAir wykorzystując punkty, które uzbieraliśmy na koncie (pomaga nam w tym karta kredytowa WizzAir, o której wkrótce w osobnym wpisie). Tym razem wylatywaliśmy z Wrocławia do Kutaisi, skąd autobusem GorgianBus ( [klik] rozkład dopasowany jest do przylotów/odlotów) dotarliśmy do Tbilisi. Do Gruzji spokojnie możemy wjeżdżać na dowód. My jednak latamy z paszportem ze względu na sentyment do pieczątek 😉 Polecamy zabrać dolary, które najlepiej wymienić w Tbilisi. Im dalej od centrum miasta tym lepszy kurs. Wymienialiśmy w bankach, kantorach, a nawet w podejrzanie wyglądających „budkach”. Z wymianą nie było żadnych problemów. Jedynie do Sighngaghi polecamy zabrać gotówkę, ponieważ w tej niewielkiej miejscowości może być problem z wymianą i wybraniem jej z bankomatu. Poza tym, w większości restauracji, barów czy innych miejsc można płacić kartą. Niestety daleko w tyle są hotele- tylko w jednym mogliśmy zapłacić kartą. Waluta od 2014 roku potaniała, jednak ceny nieznacznie wzrosły, co sprawia, że Gruzja wciąż jest bardzo tanim krajem. Przykładowe ceny podamy na końcu wpisu. Kiedy jechać do Gruzji? Zawsze. O każdej porze roku ma ona swój klimat. Zależy on też od danego regionu, można jednak przyjąć, że jest zbliżony do naszego.  Jeśli chodzi o język bez problemu dogadamy się po rosyjsku. Po angielsku na ogół także (stolica i Batumi).

  • Tbilisi

Stolica po 4 latach stała się mniej chaotyczna, czystsza, z pewnością trochę bardziej turystyczna co widać po ilości osób przyjeżdżających z plecakami i aparatami fotograficznymi. My swojego nie zabraliśmy, więc łatwiej nam było wtopić się w tłum. Szczególnie (jak zawsze) Nikodemowi 😀 . Nie będziemy Wam pisać co warto zobaczyć bo to już kiedyś zrobiliśmy i nic się w tym zakresie nie zmieniło. Polecimy Wam raz jeszcze restaurację Machakhela [TripAdvisor- klik], która nigdy nas nie rozczarowała. Ceny niskie, jedzenie bardzo smaczne. Nam szczególnie smakują tam chinkali kalakuri (mięsny, pikantny farsz z dużą ilością ziół). Są jednymi ze smaczniejszych jakie przetestowaliśmy. Karta jest pełna gruzińskich przysmaków, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Wino  także mają pyszne. 

Restauracja Machakhela

Jeśli jednak zależy Wam na znacznie bardziej gruzińskiej gościnności, to koniecznie musicie odwiedzić Cafe Palermo [TripAdvisor-klik].  Gdyby Magda Gessler zjadła obiad w tym miejscu to chyba dopiero wtedy dowiedziałaby się czym jest serce do gotowania i goszczenia, odpowiedzialność za to co podaje się gościom, wyśmienita kuchnia i przyjazna atmosfera. To wszystko i wiele więcej w towarzystwie jednego z najlepszych win w Gruzji. Musicie się tam udać. Z centrum jest niedaleko. A po uczcie jaką zafunduje przemiła właścicielka warto będzie udać się na długi spacer. PS. jeśli nie wiecie co zamówić, ona z pewnością będzie wiedziała co Wam podać 😉 .

 

  • Sighnaghi
Sighnaghi

W tym mieście przez ostatnie lata wzrosła baza noclegowa. Pojawiło się wiele ciekawych obiektów, przez co spadły także ceny. My nocowaliśmy w przyjemnym pensjonacie z widokiem na góry Kaukazu. W Sighnaghi poznaliśmy też Polaka, który zamieszkał w tym uroczym mieście i otworzył hostel pod nazwą Peter’s Guesthouse [Booking.com – klik], który Wam polecamy. Do miasta można się także udać na  cały dzień wyjeżdżając jedną z pierwszych marszrutek z dworca Samgori (około godziny 9, oczywiście czekamy aż znajdzie się komplet osób więc może być wcześniej, później… 😉 ). Podróż trwa 2 godziny. Ostatni bus odjeżdża około godziny 17:00. Koszt przejazdu to 6 lari/osoba. Mamy więc sporo czasu by włóczyć się wąskimi, szerokimi, brukowanymi uliczkami miasta. Koniecznie przejdźcie historycznymi murami miasta. Jeśli dopisze Wam szczęście będziecie mogli podziwiać przepiękną panoramę z górami Kaukazu w roli głównej. Po zwiedzaniu zostawcie sobie odrobinę sił na drogę, którą pokonacie do The Terrace Signagi [TripAdvisor- klik], gdzie zjecie wyśmienity obiad z zachwycającym widokiem. Nie będę Wam opowiadać co jadłam, bo wręcz nie wypada. Świetna kuchnia, niskie ceny i te widoki… oh, ah!

The Terrace Signagi
  • Batumi
Plaża w Batumi

To najbardziej „europejski” zakątek Gruzji. Wszystko jest takie piękne, takie „cacy”, błyszczy się, świeci, gra i nawet tańczy. Jest sporo kawiarni, ekskluzywnych restauracji, dobrych hoteli. Jest morze i to właśnie ono sprawia, że odwiedzamy to najmniej gruzińskie z gruzińskich miast. Jest tam też Hilton, w którym można za niewielkie pieniądze wypocząć w luksusie. Tam dopiero doznacie sympatii i gościnności. I zobaczycie niesamowite panoramy na każdą stronę miasta i morze. Recenzja hotelu Hilton Batumi pojawi się wkrótce. Ze względu na śniadanie i happy hours, które mieliśmy w cenie noclegu nie korzystaliśmy z lokali gastronomicznych w mieście. Plan wycieczki był zbliżony do poprzedniego. Tradycyjnie ze stopem na kawę na placu Piazza. Mimo, że tutaj tak trochę „po amerykańcku” to nam się podoba. I wrócimy tu już niedługo, a co!

  • Ceny w Gruzji w 2018 roku [kwiecień|

Bilety lotnicze kupiliśmy za 130 zł w obie strony (całkowity koszt to 288 zł od osoby, ale obniżyliśmy ją do 130 zł dzięki karcie WizzAir)

Noclegi:
Tbilisi – Nine Hotel – 33 zł od osoby za noc
Sighnaghi – Boutique Hotel BellaVue – 73 zł od osoby za noc
Batumi – Odisea Apart Hotel – 44 zł od osoby za noc ze śniadaniem

Wszystkie powyższe noclegi rezerwowaliśmy poprzez Booking.com. Jeśli nie macie jeszcze konta na tym portalu to zapraszamy do dokonania pierwszej rezerwacji przez link (https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c). Dzięki temu otrzymacie 50 zł zwrotu po pobycie.

Dwie noce spaliśmy także w 5* Hiltonie Batumi, za który zapłaciliśmy 45$ za osobę/noc. Może wydawać się dużo, jednak dzięki naszemu statusowi w sieci Hilton mogliśmy skorzystać z benefitów takich jak śniadanie, czy wstęp do Executive Lounge – wraz z kolacją i otwartym barem w godzinach popołudniowo-wieczornych.

Za transport po kraju płaciliśmy odpowiednio:
20 GEL – bus z lotniska w Kutaisi do Tbilisi
15 GEL – bus z Batumi na lotnisko w Kutaisi
(https://www.georgianbus.com)

21 GEL – pociąg z Tbilisi do Batumi (https://tkt.ge)

PS. Pamiątki najlepiej kupić w Tbilisi. W Batumi są znacznie droższe

Pociąg z Tbilisi do Batumi

Posiłki są w restauracjach gruzińskich bardzo tanie, dlatego często w nich gościliśmy. Chinkali, czyli pyszne gruzińskie pierożki są sprzedawane na sztuki (ok. 1 zł za duży pieróg – 5-6 wystarczy, żeby się najeść). Chaczapuri jest dostępne w wielu rodzajach i rozmiarach i kosztuje między 7, a 20 zł.
Jeśli chodzi o napoje to serdecznie polecamy gruzińskie lemoniady w wielu smakach – w restauracjach kosztują ok. 2 zł za butelkę. Piwo to koszt około 5 zł. Oczywiście Gruzja to kraj wina – duży wybór znajdziecie w każdej knajpce, a ceny zaczynają się nawet od 8 zł za litrowy dzbanek domowej roboty wina, które jest bardzo dobre.

Gruzińskie ucztowanie

Puebla – jak, gdzie, za ile

Puebla

     Puebla podbiła nasze serca. Z racji krótkiego pobytu w Meksyku chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, w szczególności zależało nam na stolicy, półwyspie Jukatan, ale także na czymś bardziej kameralnym. Niestety dość spore odległości między miastami stanowiły pewne ograniczenie. Dlatego też postawiliśmy na Pueblę- piękne, kolonialne, kolorowe miasteczko, które oddalone jest jedynie o 130 km od ogromnej, meksykańskiej stolicy.  Nasza podróż rozpoczęła się w Mexico City, następnie zwiedziliśmy Guadalajarę, półwysep Jukatan, skąd postanowiliśmy się wybrać właśnie do tego pięknego, meksykańskiego zakątka.

Urokliwa uliczka
  • Jak tam dotrzeć

Do Puebli ze stolicy kraju można się dostać wynajętym autem, bądź taksówką (podróż trwa ok 2 h i 15 min).  Polecamy serdecznie Ubera, z którego usług korzystaliśmy w całym Meksyku. Sprawdza się świetnie, ceny jak zawsze są konkurencyjne, poza tym co ważne, dzięki ciągłej lokalizacji i zapisowi przejazdu w aplikacji można czuć się znacznie bezpieczniej. Przejazd z Mexico City do Puebli kosztuje od ok. 1100-1500 MXN(od ok 200 zł za przejazd w jedną stronę). To bardzo wysoka cena- akurat Uber znacznie lepiej sprawdza się podczas podróży wewnątrz dystryktu. Wybór lokalnej taksówki to koszt min. 3000 MXN. Polecamy Wam jednak wybrać autokary linii Estrella Roja [https://www.estrellaroja.com.mx/]. Są bardzo komfortowe, przestronne, podczas podróży można korzystać z darmowego wi-fi, a także poczęstunku w postaci bułeczki, muffinki i wody mineralnej. Nasza podróż z Puebli do Meksyku kosztowała 300 MXN za osobę. Podczas odprawy na dworcu autobusowym przechodzimy kontrolę osobistą, jednak mniej restrykcyjną niż  na lotnisku. Warto być około godziny przed odjazdem, aby mieć gwarancję miejsca obok siebie jeśli jest się w dwie, lub więcej osób. Niestety biletu autobusowego nie można kupić wcześniej w sprzedaży internetowej jeśli nie posiada się meksykańskiej karty płatniczej. Bilet kupujemy w kasie dworca autobusowego gdzie istnieje możliwość płatności polską kartą (Visa lub Mastercard). Na hali dworca są także dostępne biletomaty jednak nam odmówiły posłuszeństwa i nie chciały sprzedać biletu.

Lokalizacja dworca autobusowego w Puebli

 

Kolejnym przewoźnikiem autokarowym na tej trasie jest ADO [https://www.ado.com.mx/] Ceny przejazdów są zbliżone do powyższych- przejazd kosztuje średnio 296 MXN. Czas trwania przejazdu na tej trasie jest identyczny (wyjeżdżamy z tego samego dworca). Na stronie internetowej można wybrać inne miejsce rozpoczęcia podróży, które bardziej będzie Wam pasowało.

Puebla posiada także własne, niewielkie lotnisko obsługujące kilka samolotów dziennie – głównie latających na trasach krajowych. Warto tutaj wspomnieć, że z lotniska do centrum można dojechać publicznym autobusem (trzeba wyjść przed bramę portu lotniczego) za 18 MXN od osoby – taksówka kosztuje 300 MXN.  Podróżując samolotem z Cancun (bądź innych miast w Meksyku) warto korzystać z usług linii Viva-Aerobus. Ceny biletów wynoszą ok 150 zł za przelot. Odległość, którą pokonamy wynosi prawie 1300 km, a lot będzie trwał 2 godziny i 10 minut. Loty warto kupować 6-3 miesięcy przed datą podróży.

  • Gdzie nocować i zjeść

My nocowaliśmy w holetu Loa Inn Juarez Puebla, który na portalu Booking.com ma wysokie opinie (8,9 w 2018 roku)[http://www.booking.com/Share-gEQHaS]. Hotel znajduje się 15 minut spacerem od centrum miasta. Śniadania były całkiem smaczne jak na tamtejsze warunki. Obsługa znała kilka słów po angielsku, więc nie było najgorzej. 😉 Oczywiście możecie też znaleźć coś co bardziej będzie Wam odpowiadało na stronie booking.com (w obecnej promocji z naszym linkiem 50 zł taniej – pytajcie o szczegóły bądź szukajcie w zakładce „zrób to sam” na blogu).

Jeśli chodzi o gastronomię to naprzeciw katedry znajduje się bar prowadzony przez wielopokoleniową rodzinę, w którym serwują smaczne tacos [Taqueria La  Catedral]. Wybór jest dość spory a ceny bardzo przyjemne. Tam piliśmy pyszne piwo na sposób meksykański – schłodzona szklanka, której rant obsypany był solą, zimne piwo, do którego wciśnięty był sok z dwóch limonek. Rewelacyjne i orzeźwiające połączenie. Kolejnym lokalem był La Oriental La cuna del taco Árabe (przy parku obok katedry). Ceny były bardzo niskie, jedzenie ciekawe, pikantne jak przystało na kuchnię meksykańską. Zestaw w postaci 2 tacosów i napoju kosztuje tam 55 MXN. Pojedynczy tacos bądź tortas (mięso w bułce) to koszt 35 MXN. Napoje koszują 18 MXN, a w opcji light 19 MXN.

Tradycyjne Tacos

Ponadto pozostałe produkty żywnościowe kupowaliśmy w marketach. Ceny były ok 20-30% wyższe niż w Polsce.

  • Co zobaczyć

Prawdę mówiąc Puebla jest miastem pięknym samym w sobie.  Brukowane uliczki, przepiękne, kolorowe domy zdobione pięknymi drzwiami, dużo zieleni, Mariachi grający na ulicach… Cudowny klimat, szczególnie po pobycie w Mexico  City i Guadalajarze. Te większe metropolie są bardzo hałaśliwe, pełne pędzących aut i krzykliwych ludzi. W Puebli czas zwalnia, słońce praży jakby przyjemniej, dlatego też bardzo polubiliśmy to miejsce. Poznawanie jej piękna polega na delektowaniu się jej klimatem, długich spacerach czy przesiadywaniu w barach czy kawiarniach. Jest kilka miejsc, które należy zobaczyć, jednak przy dwudniowym pobycie mamy czas na wszystko.

Oczywiście pierwszym punktem, który należy zobaczyć jest katedra. Znajduje się w samym sercu miasta. Wstęp do niej jest darmowy. Robi ogromne wrażenie o każdej porze dnia. Katedra  została zbudowana w XVI- XVII wieku, a zasadniczy zrąb budowli powstał w latach 1550-1640. Posiada najwyższą dzwonnicę w Meksyku mierzącą 69 m. We wnętrzu ołtarz główny zbudowany jest z szarego onyksu pueblańskiego. Dostrzec można piękne malowidła autorstwa Miquela Cabrerego i José Ibarrego.

Katedra

Warto zobaczyć też kościół św. Franciszka. Zbudowany został w XVI wieku w pełnym bogatych ozdób stylu plateresco. W XVIII wieku dobudowano do niego wieżę, natomiast fasadę ozdobiono płytkami ceramicznymi. Wewnątrz jest kilka ołtarzy, lecz szczególną uwagę przyciąga szklana trumna ze spoczywającym w niej hiszpańskim świętym Sebastianem de Aparicio, który przybył do Meksyku w 1533 roku.

Kolejnym ważnym zabytkiem jest kościół św. Dominika z przepiękną barokową kaplicą różańcową.

Kaplica Różańcowa

W Puebli jest wiele kościołów, które można odwiedzić. Prawdę mówiąc chodząc uliczkami co chwilę możecie trafić na malutki kościółek bądź robiącą wrażenie swoimi rozmiarami świątynię. Całe historyczne centrum Puebli zostało w 1987 roku wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Do pozostałych atrakcji należy przepiękna biblioteka Palafoxiana pochodząca  z trzeciej połowy XVIII wieku. Była to pierwsza publiczna biblioteka w Meksyku, a według niektórych źródeł pierwsza w obu Amerykach. Bilet wstępu kosztuje 25 MXN.

Wnętrze biblioteki

Puebla słynie także, a może nawet przede wszystkim z ceramiki, która może stanowić ciekawą pamiątkę z tego miejsca. Nieopodal głównego rynku znajdziemy bazar z dużym wyborem suwenirów.

Bazar z pamiątkami

Według nas Puebla to jedno z piękniejszych miejsc w całym Meksyku i z pewnością należy ją odwiedzić. My byliśmy zachwyceni pobytem w tym miejscu i podczas kolejnej wizyty w Meksyku z pewnością ją odwiedzimy. Podczas naszego pobytu odbywała się w mieście swego rodzaju manifestacja młodzieży szkolnej, która pozwoliła nam obejrzeć lokalne, kolorowe stroje.

Lokalne stroje meksykańskich uczennic

 

50 zł zwrotu za rezerwację noclegu na Booking.com! :)

Witajcie!

Dzisiaj krótki post o tym, jak zarezerwować hotel i odzyskać 50 zł wydane na niego po pobycie.

Czas wakacji sprzyja wyjazdom, a jedną z czynności, które musimy zrobić przed podróżą jest zarezerwowanie miejsca na nocleg. Wg nas najszerszą bazę hoteli, pensjonatów, agroturystyk itp ma portal Booking.com. Dodatkowo teraz można tam rezerwować nawet prywatne mieszkania przeznaczone na wynajem.

Mamy dla Was specjalny link. Jeśli zarezerwujecie obiekt po wejściu przez niego to po pobycie na Waszą kartę wróci 50 zł. Jedyny warunek to rezerwacja pobytu za minimum 100 zł.

LINK: https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c

Sam proces rezerwacyjny na Booking.com jest bardzo przyjazny i łatwy do przejścia nawet dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie bukował noclegów przez stronę internetową.

Przy pierwszej rezerwacji warto założyć bezpłatne konto, bo już po pięciu dokonanych rezerwacjach otrzymujemy status Genius, a z nim dodatkowe przywileje oraz minimum 10% zniżki w wielu hotelach.

Jeszcze raz serdecznie zachęcamy do przeglądania ofert oraz wybrania dla siebie najlepszej, aby Wasz wyjazd był niezapomniany. Jeszcze raz przypominamy link, dzięki któremu odzyskacie 50 zł przy pierwszej rezerwacji :).

LINK: https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c

Gili Air – wyspa marzeń na wyciągnięcie ręki

 

Planując naszą podróż do Indonezji nie chcieliśmy się skupiać na samym Bali. Wręcz przeciwnie – szukaliśmy pewnego rodzaju enklawy, która pozwoli nam odkryć ten kraj z jak najlepszej strony. Nie od dziś wiadomo, że myśląc o Indonezji przed oczami pojawia się nam obraz bezkresnych plaż, rozłożystych palm, błękitu oceanu… O Bali czytaliśmy wiele pozytywnych opinii, jednak często pojawiał się pośród nich obraz zatłoczonego, pełnego gwaru turystycznego miejsca. Nie do końca tego szukaliśmy…

Gili Air to jedna spośród trzech bliskich sobie wysepek oferujących zupełnie różny sposób spędzania wolnego czasu. Gili Trawagan – to wyspa pełna zgiełku,  klubów, barów, całonocnych imprez. Gili Meno oferuje zupełny spokój. Mieści się na niej niewiele punktów noclegowych oraz restauracji. Gili Air jest zupełnie pomiędzy tym wszystkim – można na niej odpocząć samotnie spacerując po plaży, ale także zjeść pyszną kolację przy zachodzie słońca, czy rozkoszować się świeżo wyciskanym sokiem słuchając muzyki na żywo w pobliskiej knajpie. Zatem – Gili Air to nasz raj na ziemi…

Jak się tam dostać?

Naszą podróż rozpoczęliśmy lotem na Lombok z lotniska na Jawie. Zazwyczaj podróż rozpoczyna się na Bali – zatem podamy Wam ceny między Bali a Lombokiem. Ceny lotów rozpoczynają się od 100 zł za osobę w dwie strony.  Warto śledzić promocje Air Asia, czy Garuda Indosesia, wówczas ceny mogą obniżyć się do nawet 50 zł.  Oczywiście odległość tą można pokonać także promem miejskim czy szybką łódką. Koszt podróży szybką łódką to 65$ w jedną stronę… [link] Najtańszą opcją jest prom publiczny – podróż wyniesie nas ok. 15 zł za osobę w jedną stronę [link]. Należy się jednak nastawić na dość długą podróż, a nawet sam czas oczekiwania na start. W Indonezji czeka się bowiem na całkowite wypełnienie każdego środka transportu… a to potrafi trwać kilka godzin.

Odległość z Jawy na Lombok pokonaliśmy w powietrzu

 

Z Jawy tak naprawdę jedyną sensowną opcją jest lot samolotem. Można przepłynąć z Jawy na Bali [transport publiczną łódką – 6000IDR, ok. 2 zł, za osobę w jedną stronę, czas podróży ok. 40 min], a następnie wybrać jedną z powyższych opcji. Zajmie to jednak naprawdę sporo czasu, który możemy przeznaczyć choćby na kąpiele słoneczne po dotarciu do celu 😉 Ale jeśli chcemy zaoszczędzić 100 zł, ponieważ mamy do dyspozycji sporo czasu na miejscu to polecamy podróż transportem publicznym.

Lotnisko Surabaya, na którym nocowaliśmy w hotelu ibis budget

Przewoźnicy lotniczy oferują loty z Surabai (jedno z lotnisk na Jawie)  na Lombok w bardzo dobrych cenach. Z Surabai dolecimy za ok. 150 zł za osobę w dwie strony (Lion Air). Z Yogyakarty na Lombok bilety potrafią kosztować min. 500 zł za osobę, stąd warto wybrać inne lotnisko i zaoszczędzić nawet 70% ceny. Warto sprawdzać różne kombinację i wybrać najkorzystniejszą.

Opcje dojazdu z lotniska na Lombok do Mataram (miasto w pobliżu portu):

  • taksówką – 2h – 200 000IDR (54 zł)
  • autobusem do miasta Mataram transportem publicznym o nazwie Damri – 15000IDR (~4 zł)

 

Dojazd z Mataram do  portu Bangsal :

  • taksówką – 1h- 100 000 IDR
  • Bemo – lokalne busiki krążące po mieście dowiozą nas do portu Bangsal za 10 000 IDR (2,4zł)
Miejski środek transportu – Bemo
Widok na budynek portu od strony plaży, gdzie oczekuje się na łódkę
Znajdź tonącą łódkę… czyli wpływ otoczenia na emocje towarzyszące nam przed podróżą… 😀

Z Lomboku na Gili Air jedyną słuszną opcją jest transport publiczny. Płyniemy 15 minut za 2 zł (8000IDR). Przeżycia są niezapomniane zatem warto korzystać. Oczywiście czekamy aż łódka napełni się po brzegi pasażerami i towarem, który jest dostarczany na wyspę. Wygląda to wszystko tak jak na zdjęciu poniżej.

W Indonezji nie obowiązują żadne standardy bezpieczeństwa… 😉
Tak, te kury też płynęły z nami…. 😀

Na wyspach działa wiele prywatnych biur podróży oferujących usługi transportu na wiele wysp. Poniżej oferta jednego z nich działających na Gili Air.

Transport po wyspie

Do poruszania się na wyspie wystarczą własne nogi. Wyspę można obejść w 90 minut. Istnieje także możliwość wynajmu roweru za 30-50 000 IDR (8-13 zł) za dzień. Niektóre hotele oferują także możliwość darmowego korzystania z roweru podczas pobytu. Po Gili Air można poruszać się rikszą bądź konno. My zdaliśmy się na własne nogi i było to najlepsze rozwiązanie.

 

Gdzie nocować? 

Opcje noclegu są bardzo różne – od domków na plaży po 5* resorty. Warto wcześniej zarezerwować nocleg, ponieważ ze względu na rozmiary wyspy możliwości jest niewiele, zatem szybko się wyczerpują. Oczywiście pomocne w tym będzie booking.com.

Nelly Homestay – minusem był jedynie słaby zasięg wi-fi, ale to ogólny problem na wyspie. Poza tym bardzo polecamy ten obiekt 🙂 Wybraliśmy bungalow typu standard za 100 zł/noc ze śniadaniem: https://www.booking.com/hotel/id/nelly-homestay.pl.html?aid=304142;label=gen173nr-1FCAEoggJCAlhYSDNiBW5vcmVmaLYBiAEBmAEewgEKd2luZG93cyAxMMgBD9gBAegBAfgBDJICAXmoAgM;sid=43aa0268950efffa3584cbd336f43455

Kiedy jechać? 

W zasadzie cały rok temperaturowo będzie nam przyjazny. W okresie od listopada do marca w Indonezji jest pora deszczowa, co dla wyspy o tak małej powierzchni jest dość kłopotliwe. My byliśmy w drugiej połowie września i ten okres był idealny.

Co jeść? 

Wszystko. Jedzenie jest przepyszne, jak w całej Indonezji. Ceny na wyspie nieznacznie odbiegają od cen na Lomboku. Poniżej zdjęcia menu z restauracji przy samej plaży. Na Gili najlepiej zamawiać potrawy na bazie ryb i owoców morza (jest ich tam pod dostatkiem) oraz koktajle z owoców. Sprzedawcy kuszą też różnego rodzaju grzybkami i marihuaną…. Co kto lubi 😉

Mie Goreng i sok z cytryn – podstawowe wyżywienie na Gili

 

Jak spędzać wolny czas? 

Spacery, kąpiele słoneczne, pływanie w oceanie, snoorkling, nurkowanie na większych głębokościach, joga na plaży, wieczorki taneczne… tu nie brakuje opcji aktywnego spędzania czasu. Wystarczy przejść główną ulicą (jest jedna więc się nie zgubicie 😉 ) i zadecydować.

To właśnie główna ulica Gili Air

Wieczorem, podczas odpływu, warto zwrócić uwagę na to, co znajduje się pod cienką taflą wody. Próbowałam snoorklingu na niedużych głębokościach, spotkałam wiele pięknych gatunków wielobarwnych ryb, jednak gdybym najpierw zobaczyła to co na zdjęciach poniżej, to już chyba nie byłabym taka odważna… Ten wielki kolczasty wąż miał ponad 2 metry… Prawdę mówiąc świat rafy wywiera ogromne wrażenie.

To słodki pyszczek uroczego „wężą” z pierwszego zdjęcia…

Uwaga! Zabronione jest wywożenie jakichkolwiek elementów rafy koralowej!

Port na wyspie Gili Air

Pomysł na tani Lwów

Lwów jest jednym z moich ulubionych miast, do którego mógłbym jeździć przynajmniej raz w miesiącu i nigdy mi się nie nudzi. 🙂 W najbliższą niedzielę lecimy z Kasią na pięć dni do tego niezwykłego miasta. Dodatkowo do wizyty we Lwowie zachęcił nas Jarmark Bożonarodzeniowy, który rozpoczyna się tam w sobotę. W niniejszym poście chcemy Wam zaproponować, jak sami możecie zorganizować niedrogi wyjazd na kilka dni do tego miasta.

 

Mimo, że odległość z Polski nie jest bardzo duża to jazda samochodem jest nieco uciążliwa – wymaga często wielogodzinnego stania na granicy Polsko-Ukraińskiej, co szczególnie zimą nie należy do przyjemnych. Aktualnie dostępne są także bezpośrednie przejazdy pociągiem z Wrocławia i Warszawy, jednak ceny biletów to ponad 70 euro w jedną stronę, a czas przejazdu – 12 godzin. Godzinny lot samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT rzadko schodzi z ceną poniżej 500 zł w obie strony, nieco tańszy opcją (niecałe 400 zł) jest połączenie Ukrainian International Airlines z przesiadką w Kijowie.

Z bardzo ciekawą alternatywą przychodzą nam linie Sprint Air, które oferują nam połączenia z lotniska w Radomiu do Lwowa dwa razy w tygodniu (w czwartek i niedzielę) w cenie od 149 zł w jedną stronę. Dzięki trwającej teraz promocji świątecznej możemy kupić bilet już za 59 zł w jedną stronę, co jest zdecydowanie świetną promocją.
Aby zarezerwować bilety wchodzimy na stronę: www.sprintair.eu

Bilety w cenie 59 zł są jeszcze dostępne na niektóre terminy m.in. w styczniu 2017.

Lot do Lwowa

Powrót

Na miejscu mamy dostępnych bardzo wiele opcji noclegów w zależności od naszych wymagań. Polecam szukania noclegów na portalu booking.com. Poniżej przedstawimy dwie propozycje, w których sami nocowaliśmy podczas pobytów we Lwowie. Ceny oraz dostępność podaję dla terminu 15-19 stycznia (4 noclegi).

  • Hostel Del Pozitiff (świetna lokalizacja na piątym piętrze kamienicy w samym rynku, jednak pokój bez łazienki)

255 zł za 4 noce/pokój dwuosobowy (niecałe 32 zł za osobę za noc)

  • TsisaR Bankir Hotel (dobrze położony, niewielki i przyjemny hotel)

281 zł za 4 noce/pokój dwuosobowy (nieco ponad 35 zł za osobę za noc)

Oraz wiele więcej obiektów noclegowych – od tanich hosteli poprzez apartament aż po luksusowe hotele. Poza tym Lwów oferuje nam wiele wspaniałych zabytków, świetny klimat oraz dużo smacznych restauracji i przyjemnych kawiarenek. Jest to z pewnością miasto warte odwiedzenia! 🙂

Nikodem

Tani wyjazd „Last minute”

Witamy Was serdecznie po niestety dłuższej przerwie. Postaramy się jednak nadrobić nasze zaległości w pisaniu ciekawych postów.
Ostatnio zgłasza się do nas wiele osób z pytaniami, jak tanio pojechać na ciekawe wakacje? Dlatego dzisiaj chcielibyśmy Wam zaprezentować sposób podróżowania, który nie wymaga wcześniejszego planowania, zamawiania biletów lotniczych, hoteli, transferów itd. Właściwie w tym sposobie takie planowanie nie jest wskazane – swój wyjazd planujemy na maksymalnie tydzień przed datą wyjazdu. Chodzi tutaj o tzw. „last minute” oferowane przez wiele biur podróży. Jak zapewne wiecie my nie popieramy wyjazdów ze zorganizowanymi wycieczkami, lecz w takim przypadku ze względów ekonomicznych czasami sami mamy chęć popełnić takie „wykroczenie” ;).
Wiele biur podróży znacznie obniża ceny swoich wyjazdów na kilka dni przed planowanym odlotem, ponieważ chcą wypełnić niesprzedane miejsca w samolocie, czy puste hotele. A to pozwala nam zakupić tygodniową wycieczkę w cenie 600 zł, zamiast początkowych 3000 zł.
Chyba najlepszym portalem, który porównuje oferty większości biur podróży jest Lastminuter (www.lastminuter.pl).

Na tym portalu codziennie wrzucane są oferty last minute z wielu biur podróży. Wylot może być nawet na drugi dzień, chociaż czasami są to trzy dni albo nawet tydzień do przodu. Czasami pojawiają się oferty, dzięki którym tygodniowy pobyt np na Cyprze możemy nabyć za 200-300 zł . W czasie pisania tego posta tak dobrych ofert co prawda nie było, ale i tak było wiele świetnych wyjazdów za niewielkie pieniądze. Przykładowo:

Tydzień na greckiej wyspie Korfu w *** apartamencie z basenem za 549 zł od osoby.

Cena ta zawiera oczywiście wszystko – przelot, transfer do i z hotelu, noclegi, ubezpieczenie, opiekę rezydenta itd.

Tydzień w Turcji w *** hotelu z wyżywieniem All Inclusive (czyli praktycznie przez cały dzień możemy jeść i pić) za 699 zł od osoby.

Lastminuter pokazuje także najlepsze oferty zagranicznych biur podróży. Dzisiaj ciekawą ofertą był wylot na 9 dni do Meksyku wraz z transferem z Berlina za 946 zł. Ten akurat przykład podaje tylko cenę przelotu, jednak na miejscu z łatwością zarezerwujemy nocleg dzięki portalom takim, jak Booking.com itd.

Serdecznie polecamy wyszukiwanie takich właśnie ofert wyjazdowych – szczególnie w przypadku jeśli odpowiednio wcześniej nie jesteście w stanie zaplanować swoich wyjazdów, a chcecie na jakiś czas wyrwać się do „ciepłych krajów” za niewielkie pieniądze. Życzymy miłego pobytu… 🙂

Walentynki 2016 w…… Bangkoku (na tydzień) za 1800 zł (przelot w obie strony + noclegi w świetnym hotelu!!!)

Witamy Was serdecznie! Dzisiaj mamy dla Was świetną ofertę walentynkowego wypadu. tym razem nie będzie to sztampowy Paryż, a zupełna egzotyka – Bangkok!

Na cenę tej wyprawy składa się:
– Przelot linią Aeroflot z Warszawy do Bangkoku (ok. 1536 zł za osobę w dwie strony)
– 7 noclegów w 3* hotelu Nasa Vegas w Bangkoku (263,50 zł za osobę/7 noclegów)

Do ceny należy oczywiście doliczyć jeszcze własne wydatki na miejscu, cenę wizy tajlandzkiej (120 zł) oraz koszty ewentualnych szczepień.

Przelot rezerwujemy na stronie Aeroflotu (www.aeroflot.ru). Terminy naszej podróży to 8-16 II 2016. To oczywiście przykładowy termin, możemy wybrać się w tą podróż w innym terminie. W pierwszym kroku wpisujemy interesującą nas trasę oraz wybieramy walutę Euro. W drugim kroku musimy zmienić walutę na Manat Azerbejdżański (AZN). Wtedy wychodzi dużo taniej.

Kolejnym krokiem jest zarezerwowanie noclegu. Dokonujemy tego przez portal booking.com: