Bagaż – jak go spakować i nie zwariować… ;)

Kiedy przypominam sobie pierwsze podróże i to, ile kilogramów dźwigałam na plecach… sama nie wiem dlaczego takie sytuacje miały miejsce 😉 . Planując wakacje myślimy o tym, co czeka nas na miejscu, wybieramy hotele, szukamy atrakcji, analizujemy dostępność środków transportu, sprawdzamy informacje dotyczące kuchni, zwyczajów, religii. Przygotowujemy sobie całą wyprawę – wszystko dopinamy od A do Z… wszystko z wyjątkiem walizki…

Przyznajcie się, kto z Was choć raz nie wyciągnął z plecaka rzeczy, która przez całe wakacje przeleżała na jego dnie, okazując się zupełnie zbędną? Podczas pierwszych naszych wypraw zdarzało mi się to nagminnie. Ba! Żeby to była tylko jedna rzecz! A to bluzeczka, sukieneczka, kremik, ręczniczek, czy inne duperelki. Takie niby nic, malutkie i leciutkie… a tak naprawdę zupełnie niepotrzebne i stanowiące nadbagaż. Kilkadziesiąt podróży zagranicznych i niezliczona ilość tych po Polsce (jednak głównie te pierwsze, w kolejnych wciąż zdarzają się jakieś „przydasie” :D) zaoowocowały pewnym schematem pakowania walizki. Bo choć wydaje się to sprawą banalną, to warto podejść do niej dość szczegółowo i krytycznie.

Poniżej w 10 krokach pokażemy Wam, jak efektywnie spakować plecak i wyruszyć w drogę.

  1. Określ czas trwania podróży

Wiadomo – podstawowe przedmioty znajdą się w plecaku niezależnie od tego, czy jedziemy na jedną noc czy na miesięczną wyprawę. Dobrze jednak zadać sobie trochę trudu i przygotować sobie listę ile faktycznie dni sprawdzimy na wakacjach. Eksperci podróżówania są zdania, że na dwa tygodnie powinniśmy pakować się jak na 5 dni, na miesiąc jak na dwa tygodnie a na półroczną wyprawę – zabrać rzeczy, które wystarczyły na miesiąc.
Wskazówka 1: wybierz wszystkie rzeczy, które wydają Ci się niezbędne, posegreguj te rzeczy na dwie kupki – jedna musi stanowić 30% tego, co wybraliśmy na początku – te rzeczy zostają w domu 🙂
Wskazówka 2: planowanie bagażu powinno odbywać się na tydzień przed wyjazdem, najlepiej z listą – zminimalizuje to ryzyko pominięcia czegoś istotnego.

2. Przeanalizuj prognozę pogody

Sprawa oczywista – to czy do torby wrzucimy parasol czy kapelusz zależy od tego w jakim terminie / miejscu chcemy spędzić urlop. My, oprócz serwisów pogodowych, kierujemy się także relacjami innych z podróży w określone miejsce w wybranym przez nas miesiącu – takich opisów mnóstwo jest w Internecie. Cudze doświadczenia i porady są niezastąpione, nawet pomimo zmiany klimatu możemy wiedzieć czego mniej więcej się spodziewać.

3. Dopasuj wymiary i rodzaj bagażu do środka transportu

Tutaj ważny jest nasz komfort ale także procedury bagażowe. Wybierając, szczególnie zagranicznych, przewoźników kolejowych, autokarowych czy lotniczych musimy dokładnie znać politykę bagażową dla wykupionej przez nas taryfy. Są to kwestie, które zmieniają się czasami z miesiąca na miesiąc, zatem warto je śledzić na bieżąco. Pamiętajmy, że nadprogramowy kilogram czy centymetr mogą skutkować sporymi dopłatami. Ponadto – przemyśl, czy łatwiej będzie Ci podróżować z plecakiem, czy z walizką? Przypominając sobie to, jak przebijaliśmy się przez Marakesz czy Nusa Penidę nie wyobrażam sobie innej metody niż wrzucenie plecaka na plecy. No chyba, że tak jak niektórzy turyści… waliza na osiołka i heja! Tych metod nie popieram – jak nabrałaś smarowideł i szmatek – to musisz to dźwigać i już. I żaden osioł czy Strong Man (nie łączcie tego w parę) u boku tego nie załatwią.

4. Określ charakter podróży

Warto przemyśleć, jakie aktywności czekają na nas podczas wakacji. Czy zamierzamy spacerować po górach, zwiedzać miasta, a może delektować się kulturą wyższą w eleganckich miejscach? Odpowiedź na tak błahe pytanie daje nam pewien obraz wyglądu naszej podróżnej garderoby. Ja zazwyczaj wybieram opcję „komfort ponad wszystko” , choć nie ukrywam, że lubię zabrać nieco bardziej eleganckie buty i sukienkę.
Wskazówka: garderobę planuj wg metody „na cebulkę. Zabierz podkoszulki, koszule, sweterek/bluzę i kurtkę. Z takiego zestawu łatwiej wybrać coś na cieplejsze dni, a całość zawsze można zestawić jeśli spotka nas niepogoda.

5. Przeanalizuj wyposażenie hotelu

Miejsce noclegowe masz już zarezerwowane? To idealnie. Teraz dokładnie przeczytaj czym dysponuje Twój pokój oraz obiekt. Jeśli nie znalazłeś takich informacji możesz śmiało poprosić o taką listę wysyłając e-mail. W pokoju są dostępne kosmetyki? Idealnie. Jeśli jest taka informacja, to hotel ma obowiązek dostarczać je/ uzupełniać na każdy dzień Twojego pobytu – spokojnie możesz pominąć żel i szampon w swojej kosmetyczce. W hotelu znajduje się pomieszczenie z żelazkiem i deską? Zatem nie musisz już zabierać ze sobą mini- żelazka czy dobierać garderoby ze sztucznych, mało gniotących się materiałów. I już, trochę miejsca zaoszczędzone.

6. Pakuj się według listy

Poniżej przedstawimy Wam listę, która okazuje się być pomocna podczas pakowania się zarówno na wyjazdy typu city-break jak i na kilkutygodniowe podróże.

7. Zostaw puste przestrzenie

Czy widząc kawałek wolnego miejsca od razu myślisz o tej różowej, słodkiej bluzeczce z błyszczącymi cekinami i kolejnym stroju kąpielowym? Mimo, że strój skąpy a bluzka napewno przydałaby się na podryw w nocnym klubie – musisz się powstrzymać. No pomyśl, gdzie zmieści się pyszne, gruzińskie wino? Gdzie letnia, zwiewna sukienka kupiona na małym, hiszpańskim targu? Jak przewieziesz pamiątki dla całej rodziny?
Po to właśnie ktoś, gdzieś, kiedyś wymyślił puste przestrzenie w walizce 😀

8. Używaj organizerów

Swietnie sprawdzają się podczas pakowania i rozpakowywania bagażu. Po pierwsze – wiesz gdzie i co się znajduje, po drugie – nie ma bałaganu i ciągłego plątania się kabli z ubraniami, po trzecie – zyskujemy cenną przestrzeń na gruzińskie wino 😀

9. Podziel się rzeczami ze współpasażerem

Jest to metoda na zagubiony bagaż. Jeśli zginą oba – cóż, jesteście wyjątkowymi pechowcami 😀 Żeby jednak wyprzedzić fakty, warto jest wymienić się ubraniami, bielizną z naszym wakacyjnym towarzyszem. Wówczas w każdym z plecaków mamy kosmetyczki, ubrania i po ładowarce do telefonu – już nie zginiemy.

10. Zapnij walizkę i ruszaj w drogę

Udało się przebrnąć przez żmudny proces pakowania? Mam nadzieję, że nie było potrzeby siadania na walizce i korzystania z pomocy mamy/siostry/ukochanego… Jeśli nie – jestem z Ciebie dumna! Jeśli jednak wciąż siedzisz na walizce i przeklinasz pomysł dokładania kolejnego swetra – jesteś niereformowalnym podróżnikiem 😀 Są dwie opcje – wybierz się na zakupy… nie, nie po fatałaszki, a po większą walizkę, albo przeczytaj uważnie cały post raz jeszcze. Tym razem napewno się uda! 🙂

Mamy nadzieję, że powyższy post choć trochę ułatwi Wam kompletowanie bagażu. Poniżej w formie przystępnej tabelki przygotowaliśmy dla Was listę z rzeczami, o których warto pamiętać. Oczywiście nie wszystko musi się okazać Wam potrzebne. Możecie również dopisać to, co wydaje się Wam niezbędne, a my to pominęliśmy. Co dodatkowo spakowalibyście do plecaka?

Dajcie znać!
Spakowani? No to w drogę! 🙂

Podróżowanie pociągiem po Bułgarii

Zabytkowy pociąg w budynku sofijskiego dworca

Podczas naszej podróży do Bułgarii potrzebowaliśmy przemieścić się z zachodu na wschód, a dokładnie ze stolicy kraju – Sofii nad Morze Czarne. Dokładniej rzecz ujmując chcieliśmy dotrzeć do historycznego Nesseberu, który położony jest niedaleko Burgas. Odległość dzieląca Sofię i Burgas to ponad 380 km. Początkowo myśleliśmy o pokonaniu tego odcinka samolotem, jednak w czasie naszej podróży nie odbywały się bezpośrednie loty na tej trasie. Autobus natomiast jedzie 8 godzin i tą opcję od razu odrzuciliśmy. Po analizie sytuacji pojawiła się jeszcze jedna opcja – nocny pociąg z wagonami sypialnymi. Ta od razu wydała nam się interesująca.
Bilet można zakupić na 30 dni przed podróżą na stronie bułgarskich kolei (www.bdz.bg), co też uczyniliśmy. Ostatecznie okazało się, że pośpiech nie jest wymagany ponieważ w naszym pociągu było kilka wolnych przedziałów, więc bilety można też kupić również przed wyjazdem. Jednak my podróżowaliśmy poza sezonem, więc w miesiącach wakacyjnych może być większy problem z dostępnością biletów. Pociąg, którym podróżowaliśmy ciągnął 6 wagonów – trzy 2 klasy, 1 pierwszej klasy oraz dwa sypialne. Wagony 1 i 2 klasy są podobne do starszych wagonów PKP. Natomiast w sypialnych zlokalizowanych jest 10 przedziałów po trzy miejsca do spania. Bilety na miejsca sypialne możecie także kupić w trzech klasach (2 klasa – 3 osoby śpią w jednym przedziale, 1 klasa – 2 osoby w jednym przedziale oraz Biznes – 1 osoba w przedziale). My zakupiliśmy bilety w 1 klasie, dzięki temu przedział mieliśmy tylko dla siebie. Za bilet zapłaciliśmy 38,50 lewa (ok. 85 zł) za osobę. To dobra cena, ponieważ pokonujemy praktycznie cały kraj, a do tego oszczędzamy na noclegu. Do tej pory nasze doświadczenia w podróżowaniu nocnymi pociągami opierały się na Ukrainie i Gruzji. Standard wagonu bułgarskich kolei bardzo pozytywnie nas zaskoczył.

W naszym „hotelu” na kołach 🙂

Pan konduktor po sprawdzeniu biletów zaprowadził nas do przedziału, gdzie rozłożył dwa łóżka. W środku znajdowała się także umywalka z lustrem i szafką na przybory toaletowe, szafka na buty, wieszaki oraz klimatyzacja (nawet dobrze działająca). Miejsca do spania ułożone były nad sobą, każde posiadało swoją własną lampkę do czytania oraz system komunikacji z konduktorem. W wagonie był także prysznic oraz WC.

Pościel w pociągu była czystsza niż w niejednym hotelu

Podróż minęła nam za szybko, ponieważ o 22:55 wyjeżdżaliśmy z dworca w Sofii, a o 5:43 byliśmy już w Burgas, więc pobudka była bardzo wcześnie. Jednak jazda w zamkniętym przedziale z możliwością wygodnego i bezpiecznego spania jest bardzo dobrym rozwiązaniem na pokonywanie takich odległości.

Wagon z miejscami siedzącymi

Poza nocnym przejazdem przez cały kraj pociągiem podróżowaliśmy jeszcze dwukrotnie. Na trasie Varna-Plovdiv (niecałe 5 godzin) oraz Plovdiv-Sofia (2 godziny). Bilet na pierwszy odcinek kosztował 18,10 lewa plus 0,50 lewa za miejscówkę. Ciekawostką jest, że wykupienie miejscówki nie jest obowiązkowe. Nam Pani w kasie biletowej bez pytania dodała miejscówkę, a ostatecznie w pociągu okazało się, że miejsca o takim numerze nie ma ;). Siedzieliśmy więc ostatecznie na innym, wolnym miejscu. 🙂 Za pociąg z Plovdivu do Sofii zapłaciliśmy 8,10 lewa za osobę. Wracając do Sofii wysiedliśmy na stacji Tsarigardsko shose, która jest połączona ze stacją metra o takiej samej nazwie – a z niej już tylko 2 przystanki do sofijskiego lotniska.

Podróżowanie pociągiem w Bułgarii ma sporo zalet – nie jest drogie, a poza tym mamy możliwość oglądania pięknych widokiem za oknem. Dodatkowo pociągi bułgarskie są bardzo punktualne – lokalni pasażerowie dostrajają swoje zegarki do ich odjazdów. 🙂

Bułgarski zachód słońca

Recenzja 5* hotelu DoubleTree Resort by Hilton Penang

Dzisiejszym wpisem chcielibyśmy nadrobić blogowe zaległości oraz rozpocząć serię wpisów z naszego ostatniego dalszego wyjazdu – do Malezji i Indonezji. Do wybrania właśnie takiego kierunku podróży skusiła nas przede wszystkim świetna cena biletów lotniczych linii Qatar Airways, ale także wiele znakomitych hoteli z portfolio Hiltona na miejscu w zaskakująco niskich cenach. Nasz przylot z Polski miał miejsce na lotnisko w Penang (tak samo nazywa się cała wyspa), które znajduje się niedaleko urokliwego miasta Georgetown. Opisywany 5* hotel znajduję się po drugiej stronie miasta, na zachód w dzielnicy Miami Green. Jest to nowy hotel, w którym spędziliśmy w sumie cztery noce płacąc po 10 tys. punktów Hilton Honors za jedną noc. Przy sprzyjającej promocji taką ilośc punktów można nabyć za 50$. Czyli właśnie za taką kwotę możemy się przespać w świetnym resortowym hotelu przy samej plaży – cena oczywiście za dwie osoby. Dokładając do tego status Gold w programie lojalnościowym sieci, który posiadamy otrzymujemy darmowe śniadanie, upgrade do lepszego pokoju oraz kilka innych benefitów.

DoubleTree Resort by Hilton Penang

Przyjazd do hotelu i zameldowanie

Z lotniska do hotelu dostaliśmy się po raz pierwszy używając Graba – azjatyckiej odpowiedzi na Ubera. Dojazd z lotniska do hotelu kosztował około 35 zł. Jest oczywiście opcja dojazdu autobusem, o której dowiedzieliśmy się później, jednak zajmuje ona ponad trzy razy więcej czasu, co po kilkunastogodzinnej podróży samolotami nie jest mile widziane. Po przyjeździe zostaliśmy miło przyjęci przez pracowników recepcji oraz poinformowano nas o podwyższeniu standardu naszego pokoju do dwupokojowego apartamentu z widokiem na morze, co nas bardzo ucieszyło. 🙂 Tradycyjnie otrzymaliśmy także ciepłe ciasteczka, które są standardem w całej sieci DoubleTree. Co ciekawe, w hotelu znajduje się także muzeum pluszowych misiów i jeden z ich przedstawicieli przywitał nas przy wejściu do hotelu.

Miś witający gości w lobby hotelu

Pokój

Nasz pokój znajdował się na czwartym piętrze w centralnej części hotelu. Mimo położenia niedaleko wind nie było ich wcale słychać. Apartament składał się z dwóch bardzo przestronnych pokoi – dziennego oraz sypialni, łazienki z wanną i prysznicem oraz sporego balkonu.

Sypialnia oraz balkon naszego apartamentu

Na stole w części wypoczynkowej znajdowała się także wstawka powitalna z liścikiem. Trafiliśmy akurat na chińskie święto Środka Jesieni, podczas którego lokalni mieszkańcy spożywają tradycyjne księżycowe ciasteczka, które przez zastosowanie dodatków takich jak pasta lotosowa, czy szafran w sklepach kosztują nawet około 20 zł za niewielkie ciasteczko. Dostaliśmy jedno takie ciasteczko w pięknym kartoniku. Co do smaku to raczej średnio nam podeszło, ale było to ciekawym przeżyciem kulinarnym. 😉

W hotelu spaliśmy dwukrotnie, na początku oraz na końcu naszej podróży. Przy drugim pobycie dostaliśmy bardziej osobistą wkładkę powitalną, co było dla nas bardzo miłym doświadczeniem.:)

Pokoje zostały bardzo starannie przygotowane przed naszym przyjazdem. Były czyste, nowocześnie urządzone – utrzymane w stylistyce marki DoubleTree, jednak z elementami nawiązującymi do tradycyjnej sztuki miejsca, w którym znajduje jest hotel. Na wyposażeniu znajdowały się kapcie, szlafroki, zestaw do parzenia kawy i herbaty oraz dwie butelki wody mineralnej.

Śniadanie

Śniadania są serwowane w restauracji położonej na poziomie -1, przy basenie. Można je zjeść także na świeżym powietrzu, co przy porannej temperaturze jest bardzo przyjemne. Trudno jest nam oceniać azjatyckie śniadania, ponieważ są one bardzo odmienne od takich, do których jesteśmy przyzwyczajeni w polskich hotelach. Jednak wybór był bardzo duży, każdy znajdzie coś dla siebie. Jest też egg station, na którym możemy zamówić różne dania z jajek. Z ciekawostek należy wspomnieć o „teh tarik”, czyli mocnej czarnej herbacie z zagęszczonym, słodkim mlekiem. Jest to narodowy napój w Malezji. Nam bardzo zasmakował, piliśmy go wielokrotnie – szczególnie dobry jest podawany na zimno z kostkami lodu.

Jeden z naszych śniadaniowych zestawów
Ubu Pao – czyli tradycyjne słodkie bułeczki podgrzewane na parze (to zielone ;))
w widocznym na zdjęciu naczyniu.

Basen oraz siłownia

Na terenie hotelu znajduje się siłownia oraz zewnętrzny basen – a właściwie dwa – jeden większy oraz drugi mniejszy z atrakcjami dla dzieci. Wokół basenu jest także trochę leżaków. Miejsce to stanowi świetny sposób na odpoczynek podczas gorącego dnia. Co ważne, po opadach deszcze, na które trafiliśmy podczas pobytu woda basenu była szybko oczyszczana.

Popołudnie w basenie

W hotelu znajduje się także całodobowa dobrze wyposażona siłownia.

Podsumowanie

DoubleTree Resort by Hilton Penang od niewielkiej plaży oddziela szeroka droga, jednak można ją przekroczyć mostkiem dostępnym dla gości hotelowych, widocznym na powyższym zdjęciu. Na plaży znajduje się także niewielka knajpka, w której można zjeść smaczne jedzenie w cenach dużo niższych niż w hotelowej restauracji.

Położenie hotelu może być niewielkim minusem, bo jest on poza centrum miasta GeorgeTown, jednak hotel zapewnia raz dziennie bezpłatny transport. W godzinach dopołudniowych możemy dojechać do centrum, a po południu z niego wrócić. Wieczorem bus jedzie w drugą stronę, na nocny bazar, na którym znajdziemy także wiele miejsc, gdzie możemy smacznie zjeść. Jeśli godziny odjazdów nam nie pasują to zawsze możemy skorzystać z publicznego autobusu, którego przystanek znajduje się pod hotelem.

W obiekcie nie znajdziemy niestety Executive Lounge, jednak w zamian tego goście z wysokim statusem mogą skorzystać z popołudniowego „tea time”, w ramach którego otrzymują kawę lub herbatę oraz ciasteczka w kawiarni znajdującej się w lobby hotelu.

Jeśli trafimy do hotelu w weekend wieczorem możemy usiąść w tym samym miejscu i przy akustycznej muzyce na żywo wypić drinka za pół ceny w promocji Happy Hours. 😉

Podsumowując hotel jest jak najbardziej godny polecenia, jeśli ktoś chce wypocząć w miłym miejscu podczas pobytu na wyspie Penang w Malezji. Dajemy mocne 9/10 pkt. 🙂

Jak płacić za granicą?

W dzisiejszym wpisie chcielibyśmy się podzielić z Wami naszymi sposobami na płacenie za granicą podczas wyjazdów. Często zastanawiacie się, czy lepiej wziąć ze sobą gotówkę, czy płacić kartą. Zależne jest to przede wszystkim od miejsca, w które się wybieramy. Nie wszędzie da się płacić kartą płatniczą, czy też wypłacić gotówkę z bankomatu. Oczywiście istnieje wiele innych sposobów, jednak my przedstawimy kilka sposobów, z których sami korzystamy.

Karta kredytowa Wizz Air Mastercard

Jest to karta wydawana przez bank Raiffeisen, która ma kilka zalet. Przede wszystkim 2% wartości każdej transakcji wraca na konto WizzAir, które potem możemy wydać na bilety lotnicze tego przewoźnika. Staramy się płacić tą kartą za wszystkie zakupy zarówno w Polsce, jak i za granicą. Dodatkowo karta ma konkurencyjne kursy walut oraz brak opłaty za przewalutowanie, dzięki czemu nasze zagraniczne płatności będą tańsze. Szczególnie tą kartą opłaca się dokonywać płatności w walutach mniej popularnych jak np Peso Meksykańskie, czy Hrywna Ukraińska. Następny post poświęcimy szerzej tej karcie i napiszemy, dlaczego warto ją założyć. Jeśli natomiast potrzebujemy zapłacić w Euro, Dolarach Amerykańskich, czy Funtach Brytyjskich lepszy będzie następny sposób.

Konta walutowe w ING Banku Śląskim

Oboje posiadamy konto osobiste w banku ING, a do tego mamy otwarte konta walutowe w EUR, USD, i GBP. Prowadzenie wszystkich rachunków jest bezpłatne, a dodatkowo kartę debetową Visa możemy podpiąć do wszystkich rachunków. Płatności są pobierane automatycznie z danego konta. Czyli jeśli płacimy za dany towar w euro, to pieniądze pobierane są właśnie z tego konta (o ile znajdują się tam jakieś pieniądze;) ). Dodatkowo mamy dostęp do internetowego kantora, w którym możemy wymienić złotówki na inną walutę. Kursy walut są często korzystniejsze, niż w stacjonarnych kantorach i aktualizują się co kilka sekund. W niektórych oddziałach ING znajdują się bankomaty w euro, z których możemy wypłacić tę walutę. Z każdego konta walutowego możemy też raz w miesiącu wypłacić bezpłatnie gotówkę w kasie banku. Tego sposobu używamy albo przy płatnościach kartą za granicą w powyższych walutach albo wypłacając dolary w celu późniejszej wymiany w kantorze za granicą.

Wymiana gotówki w kantorze.

Kolejnym sposobem chyba najbardziej popularnym wśród podróżujących jest wymiana pieniędzy w kantorze. Możemy wymieniać gotówkę w Polskim kantorze na walutę kraju, do którego się wybieramy, jednak to jest zazwyczaj nieopłacalne. Możemy też wymieniać pieniądze już na terenie naszego kraju docelowego. To jest zwykle bardziej opłacalne rozwiązanie. Przykładowo podróżując do Lwowa najlepiej wziąć ze sobą złotówki i wymienić je na hrywny w lokalnym kantorze. Jednak w większości krajów w kantorach nie przyjmują złotówek, dlatego początkowo musimy kupić w Polsce dolary albo euro (np wypłacając walutę z konta w ING). Sami tak robimy podróżując przykładowo do krajów Azjatyckich. Co prawda tracimy wtedy na dwóch wymianach walut, jednak jest to i tak opłacalna metoda.

Wypłata obcej waluty w miejscowym bankomacie

Chcielibyśmy wspomnieć jeszcze o jednej możliwej metodzie, czyli wypłaty gotówki w kraju naszej podróży. Niektóre banki pozwalają na darmowe wypłaty gotówki na całym świecie, natomiast inne mają w swojej ofercie pakiety bezpłatnych wypłat kosztujące np 10-15 zł za 14 dni. Przy tej metodzie dochodzi jeszcze często opłata za przewalutowanie. Dlatego sami tylko w ostateczności wypłacamy pieniądze w bankomacie.

Przedstawiliśmy powyżej kilka metod płatności za granicą, z których sami korzystamy. Osobiście staramy się podczas podróży płacić za wszystko co się da kartą kredytową WizzAir. Przed wyjazdem obliczamy ile mniej więcej gotówki będzie nam potrzebne na miejscu (nie wszędzie da się płacić kartą) i tyle bierzemy ze sobą. Głównie zabieramy dolary amerykańskie (trzeba zwrócić uwagę, czy banknoty są nowe) i na miejscu wymieniamy je w częściach na lokalną walutę. Jeśli jakieś dolary nam zostaną to zużyjemy je podczas kolejnej podróży. W przypadku większego zapotrzebowania na gotówkę niż założyliśmy wypłacamy pieniądze w bankomacie na miejscu.

Mamy nadzieję, że ten post będzie dla Was przydatny podczas planowania różnych wojaży. 🙂

50 zł zwrotu za rezerwację noclegu na Booking.com! :)

Witajcie!

Dzisiaj krótki post o tym, jak zarezerwować hotel i odzyskać 50 zł wydane na niego po pobycie.

Czas wakacji sprzyja wyjazdom, a jedną z czynności, które musimy zrobić przed podróżą jest zarezerwowanie miejsca na nocleg. Wg nas najszerszą bazę hoteli, pensjonatów, agroturystyk itp ma portal Booking.com. Dodatkowo teraz można tam rezerwować nawet prywatne mieszkania przeznaczone na wynajem.

Mamy dla Was specjalny link. Jeśli zarezerwujecie obiekt po wejściu przez niego to po pobycie na Waszą kartę wróci 50 zł. Jedyny warunek to rezerwacja pobytu za minimum 100 zł.

LINK: https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c

Sam proces rezerwacyjny na Booking.com jest bardzo przyjazny i łatwy do przejścia nawet dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie bukował noclegów przez stronę internetową.

Przy pierwszej rezerwacji warto założyć bezpłatne konto, bo już po pięciu dokonanych rezerwacjach otrzymujemy status Genius, a z nim dodatkowe przywileje oraz minimum 10% zniżki w wielu hotelach.

Jeszcze raz serdecznie zachęcamy do przeglądania ofert oraz wybrania dla siebie najlepszej, aby Wasz wyjazd był niezapomniany. Jeszcze raz przypominamy link, dzięki któremu odzyskacie 50 zł przy pierwszej rezerwacji :).

LINK: https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c

Gili Air – wyspa marzeń na wyciągnięcie ręki

 

Planując naszą podróż do Indonezji nie chcieliśmy się skupiać na samym Bali. Wręcz przeciwnie – szukaliśmy pewnego rodzaju enklawy, która pozwoli nam odkryć ten kraj z jak najlepszej strony. Nie od dziś wiadomo, że myśląc o Indonezji przed oczami pojawia się nam obraz bezkresnych plaż, rozłożystych palm, błękitu oceanu… O Bali czytaliśmy wiele pozytywnych opinii, jednak często pojawiał się pośród nich obraz zatłoczonego, pełnego gwaru turystycznego miejsca. Nie do końca tego szukaliśmy…

Gili Air to jedna spośród trzech bliskich sobie wysepek oferujących zupełnie różny sposób spędzania wolnego czasu. Gili Trawagan – to wyspa pełna zgiełku,  klubów, barów, całonocnych imprez. Gili Meno oferuje zupełny spokój. Mieści się na niej niewiele punktów noclegowych oraz restauracji. Gili Air jest zupełnie pomiędzy tym wszystkim – można na niej odpocząć samotnie spacerując po plaży, ale także zjeść pyszną kolację przy zachodzie słońca, czy rozkoszować się świeżo wyciskanym sokiem słuchając muzyki na żywo w pobliskiej knajpie. Zatem – Gili Air to nasz raj na ziemi…

Jak się tam dostać?

Naszą podróż rozpoczęliśmy lotem na Lombok z lotniska na Jawie. Zazwyczaj podróż rozpoczyna się na Bali – zatem podamy Wam ceny między Bali a Lombokiem. Ceny lotów rozpoczynają się od 100 zł za osobę w dwie strony.  Warto śledzić promocje Air Asia, czy Garuda Indosesia, wówczas ceny mogą obniżyć się do nawet 50 zł.  Oczywiście odległość tą można pokonać także promem miejskim czy szybką łódką. Koszt podróży szybką łódką to 65$ w jedną stronę… [link] Najtańszą opcją jest prom publiczny – podróż wyniesie nas ok. 15 zł za osobę w jedną stronę [link]. Należy się jednak nastawić na dość długą podróż, a nawet sam czas oczekiwania na start. W Indonezji czeka się bowiem na całkowite wypełnienie każdego środka transportu… a to potrafi trwać kilka godzin.

Odległość z Jawy na Lombok pokonaliśmy w powietrzu

 

Z Jawy tak naprawdę jedyną sensowną opcją jest lot samolotem. Można przepłynąć z Jawy na Bali [transport publiczną łódką – 6000IDR, ok. 2 zł, za osobę w jedną stronę, czas podróży ok. 40 min], a następnie wybrać jedną z powyższych opcji. Zajmie to jednak naprawdę sporo czasu, który możemy przeznaczyć choćby na kąpiele słoneczne po dotarciu do celu 😉 Ale jeśli chcemy zaoszczędzić 100 zł, ponieważ mamy do dyspozycji sporo czasu na miejscu to polecamy podróż transportem publicznym.

Lotnisko Surabaya, na którym nocowaliśmy w hotelu ibis budget

Przewoźnicy lotniczy oferują loty z Surabai (jedno z lotnisk na Jawie)  na Lombok w bardzo dobrych cenach. Z Surabai dolecimy za ok. 150 zł za osobę w dwie strony (Lion Air). Z Yogyakarty na Lombok bilety potrafią kosztować min. 500 zł za osobę, stąd warto wybrać inne lotnisko i zaoszczędzić nawet 70% ceny. Warto sprawdzać różne kombinację i wybrać najkorzystniejszą.

Opcje dojazdu z lotniska na Lombok do Mataram (miasto w pobliżu portu):

  • taksówką – 2h – 200 000IDR (54 zł)
  • autobusem do miasta Mataram transportem publicznym o nazwie Damri – 15000IDR (~4 zł)

 

Dojazd z Mataram do  portu Bangsal :

  • taksówką – 1h- 100 000 IDR
  • Bemo – lokalne busiki krążące po mieście dowiozą nas do portu Bangsal za 10 000 IDR (2,4zł)

Miejski środek transportu – Bemo

Widok na budynek portu od strony plaży, gdzie oczekuje się na łódkę

Znajdź tonącą łódkę… czyli wpływ otoczenia na emocje towarzyszące nam przed podróżą… 😀

Z Lomboku na Gili Air jedyną słuszną opcją jest transport publiczny. Płyniemy 15 minut za 2 zł (8000IDR). Przeżycia są niezapomniane zatem warto korzystać. Oczywiście czekamy aż łódka napełni się po brzegi pasażerami i towarem, który jest dostarczany na wyspę. Wygląda to wszystko tak jak na zdjęciu poniżej.

W Indonezji nie obowiązują żadne standardy bezpieczeństwa… 😉

Tak, te kury też płynęły z nami…. 😀

Na wyspach działa wiele prywatnych biur podróży oferujących usługi transportu na wiele wysp. Poniżej oferta jednego z nich działających na Gili Air.

Transport po wyspie

Do poruszania się na wyspie wystarczą własne nogi. Wyspę można obejść w 90 minut. Istnieje także możliwość wynajmu roweru za 30-50 000 IDR (8-13 zł) za dzień. Niektóre hotele oferują także możliwość darmowego korzystania z roweru podczas pobytu. Po Gili Air można poruszać się rikszą bądź konno. My zdaliśmy się na własne nogi i było to najlepsze rozwiązanie.

 

Gdzie nocować? 

Opcje noclegu są bardzo różne – od domków na plaży po 5* resorty. Warto wcześniej zarezerwować nocleg, ponieważ ze względu na rozmiary wyspy możliwości jest niewiele, zatem szybko się wyczerpują. Oczywiście pomocne w tym będzie booking.com.

Nelly Homestay – minusem był jedynie słaby zasięg wi-fi, ale to ogólny problem na wyspie. Poza tym bardzo polecamy ten obiekt 🙂 Wybraliśmy bungalow typu standard za 100 zł/noc ze śniadaniem: https://www.booking.com/hotel/id/nelly-homestay.pl.html?aid=304142;label=gen173nr-1FCAEoggJCAlhYSDNiBW5vcmVmaLYBiAEBmAEewgEKd2luZG93cyAxMMgBD9gBAegBAfgBDJICAXmoAgM;sid=43aa0268950efffa3584cbd336f43455

Kiedy jechać? 

W zasadzie cały rok temperaturowo będzie nam przyjazny. W okresie od listopada do marca w Indonezji jest pora deszczowa, co dla wyspy o tak małej powierzchni jest dość kłopotliwe. My byliśmy w drugiej połowie września i ten okres był idealny.

Co jeść? 

Wszystko. Jedzenie jest przepyszne, jak w całej Indonezji. Ceny na wyspie nieznacznie odbiegają od cen na Lomboku. Poniżej zdjęcia menu z restauracji przy samej plaży. Na Gili najlepiej zamawiać potrawy na bazie ryb i owoców morza (jest ich tam pod dostatkiem) oraz koktajle z owoców. Sprzedawcy kuszą też różnego rodzaju grzybkami i marihuaną…. Co kto lubi 😉

Mie Goreng i sok z cytryn – podstawowe wyżywienie na Gili

 

Jak spędzać wolny czas? 

Spacery, kąpiele słoneczne, pływanie w oceanie, snoorkling, nurkowanie na większych głębokościach, joga na plaży, wieczorki taneczne… tu nie brakuje opcji aktywnego spędzania czasu. Wystarczy przejść główną ulicą (jest jedna więc się nie zgubicie 😉 ) i zadecydować.

To właśnie główna ulica Gili Air

Wieczorem, podczas odpływu, warto zwrócić uwagę na to, co znajduje się pod cienką taflą wody. Próbowałam snoorklingu na niedużych głębokościach, spotkałam wiele pięknych gatunków wielobarwnych ryb, jednak gdybym najpierw zobaczyła to co na zdjęciach poniżej, to już chyba nie byłabym taka odważna… Ten wielki kolczasty wąż miał ponad 2 metry… Prawdę mówiąc świat rafy wywiera ogromne wrażenie.

To słodki pyszczek uroczego „wężą” z pierwszego zdjęcia…

Uwaga! Zabronione jest wywożenie jakichkolwiek elementów rafy koralowej!

Port na wyspie Gili Air

PARYŻ – jak ograniczyć koszty podróży do jednej z droższych europejskich stolic

Paryż od zawsze był na naszej podróżniczej mapie, chyba po prostu dlatego, że to PARYŻ… Generalnie staramy się wybierać kraje, w których możemy spokojnie zjeść i wypić coś w przyzwoitym miejscu i nie płakać pół dnia nad rachunkiem. Francja, a przede wszystkim jej stolica do takich krajów nie należy. Kiedy się tam wybieraliśmy standardowo zabraliśmy ze sobą kabanosy, konserwy, oraz jakieś czekolady jako energetyczny ratunek. Bagietki i wodę kupowaliśmy w marketach – ceny są wyższe niż w Polsce, ale dramatu nie ma. Oczywiście zależy, na czym nam zależy 😉 Wino, pieczywo i woda były tanie. Reszta już niestety nie. Ale jak widać to całkiem dobry zestaw by przeżyć dwa dni. Bo tyle spędziliśmy w tym uroczym mieście.
[K] Pamiętam, że jadąc tam miałam mieszane uczucia – jedni to miejsce pokochali inni znienawidzili. Ja po pobycie w Paryżu jestem po środku. Nie jest to miejsce, do którego tęsknię. Było romantycznie, klimatycznie… ale jeśli ma się niecałe 24 godziny, to trochę ciężko o spokojne zwiedzanie, o kontemplację. Być może kiedyś należało by wrócić i spędzić w tym miejscu znacznie więcej czasu.
Postanowiliśmy napisać Wam kilka słów jak to zrobić. Koszt lotu z Warszawy do Paryża to 11 zł w naszym przypadku. Jednak już minęły cudowne czasy tanich lotów. Jeżeli lecimy tanimi liniami, niestety nie możemy liczyć na przylot do centrum. Lądujemy na lotnisku Paryż Beauvais. Koszt autobusu w obie strony z tego lotniska do centrum Paryża to 29 Euro. Obecnie lot kosztuje ponad dziesięć razy tyle (bez żadnej promocji).
Jeśli macie ochotę już teraz zaplanować wyprawę do stolicy Francji proponujemy terminy we wrześniu lub październiku. Jest to już termin po sezonie, stąd ceny powinny być niższe. Ryanair oferuje loty do Beauvais za 154 zł (oferują nieco większy bagaż podręczny, czym wygrywają nad Wizzairem). W terminie 18-20 września ceny są najniższe własnie dla tej linii lotniczej (Wizzair, lot 19-21 kosztuje 283 zł dla członków klubu Discount Club, cena regularna to 350 zł). Do tego doliczamy 124 zł dojazdu z lotniska do centrum (http://tickets.aeroportbeauvais.com/Offres.aspx). Po Paryżu łatwo jest poruszać się piechotą oraz metrem. Bilety w metrze to koszt 14 Euro za karnet na 10 przejazdów (6 zł za bilet – bez zniżki, jego ważność to 1,5 h). Pojedynczy bilet kosztuje 1,9 Euro, więc ok 10 zł, zatem już trochę możemy zaoszczędzić.
Jeśli chodzi o noclegi – my spaliśmy u Colina (Niestety nie Farrella ;( ) na couchsurfingu. Jest to zupełnie darmowy sposób, nocujemy u mieszkańców danego miasta. Należy się zalogować na stronie https://www.couchsurfing.com/ i znaleźć kogoś, kto wówczas ma dla nas czas i przyjmie nas do siebie. Oczywiście należy pamiętać o prezencie dla tej osoby. Co kojarzy się z naszym krajem… propozycji jest wiele,ale jedna jest najbardziej oczywista i zazwyczaj trafiona 😉
Jeśli jednak wolicie spać w hotelu bądź hostelu zachęcamy do wyszukiwania na booking.com, agoda.pl, trivago.pl. Tam znajdziemy wiele hoteli, jednak niestety ich ceny są dość wysokie. W centrum na nocleg w przyzwoitych warunkach nie mamy co liczyć na cenę niższą niż 100 zł od osoby. Na serwisie agoda.pl znaleźliśmy hotel Premiere Classe Roissy w cenie 154 zł za noc dla dwóch osób. Hotel znajuje się w pobliżu lotniska Charles de Gaulle, stąd jest dobrze skomunikowany z centrum. Blisko centrum znajduje się Hotel des Boulevards, który kosztuje 234 zł za dwie osoby, za noc.Warto zalogować się w serwisie agoda, ponieważ możemy liczyć na zniżki do 30% (podobnie jak booking,com, gdzie otrzymamy 10% zniżki).
Polecamy, szczególnie osobom posiadającym karty lojalnościowe w dużych sieciach hotelowych, by sprawdzić ceny dla członków klubów. Jeśli nasz budżet jest ciut większy, bądź jeśli na karcie członkowskiej Accor mamy zgromadzone punkty w hotelach ibis Styles możemy spać za damo. Jeśli nie, koszt noclegu waha się w okolicach 300 zł za pokój 2-os. ze śniadaniem.

PODSUMOWUJĄC:
-lot WAW-BVA liniami Ryanair:154 zł
– transport z lotniska do centrum: 124 zł
– 10 przejazdowy karnet (do wykorzystania przez 2 osoby-cenę dzielimy na pół): 30 zł
– nocleg w hotelu poza centrum: 154 zł/ os/ 2 noce
-wyżywienie: własne
ŁĄCZNIE: 462 zł

BIURO PODRÓŻY:
To samo, a nawet mniej oferuje nam biuro podróży : http://wyskoczmy.pl/wycieczki/paryz-3-dni/
W cenie 599 zł mamy wliczone tylko loty, oraz hotel. Musimy doliczyć koszt 32 euro za dojazd do centrum, oraz koszt transportu do hotelu – czyli 124 zł za autobus oraz bilety komunikacji miejskiej.
ŁĄCZNIE: 760 zł

Nie robiąc nic nadzwyczajnego zaoszczędzamy prawie 300 zł….
Decyzja należy do Was, Czasami niewiele trzeba by po prostu zaoszczędzić kilka złotych. Powyższa kwota spokojnie wystarczy nam na 7 kebabów w centrum Paryża 😉 (Pamiętam doskonale cenę kebabu – 10 Euro! )

Udanej podróży! 🙂

Sposoby na tani nocleg

Postanowiliśmy nieco zmienić koncepcję naszych postów i podać Wam kilka wskazówek dotyczących tego jak tanio podróżować w pigułce. Dziś kilka słów na temat tego jak tanio zorganizować sobie nocleg. Nie od dziś wiadomo, że zdrowy sen jest podstawowym elementem właściwego trybu życia. Jest wiele mądrości ludowych podkreślających ten fakt, choćby to mówiące, że „Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz”… 😉 Generalnie ważne, aby zwrócić uwagę na wszystkie aspekty noclegu. Ważna jest przede wszystkim cena, odległość od centrum, czy dworca/lotniska (w zależności od potrzeb), ale także śniadanie, czystość czy komfort. Na szczęście jest wiele stron, które będą nam w tym pomocne.
Mamy kilka sposobów na ograniczenie kosztów noclegu. Jeśli chodzi o miasta europejskie zazwyczaj taniej będzie podróżować większą grupą znajomych i wynająć pokój wieloosobowy w hostelu bądź mieszkanie czy apartament. W tym ostatnim pomogą nam takie serwisy internetowe jak https://www.airbnb.pl/ czy https://www.casamundo.pl/. To na nich możemy w dowolnym miejscu na świecie znaleźć mieszkania czy piękne domy na wynajem. Oczywiście im więcej lokatorów i dłuższy czas wynajmu, tym niższa jego cena.

Kolejnym sposobem rezerwacji noclegu są różne porównywarki. Spośród nich polecamy https://www.trivago.pl/ oraz https://pl.tripadvisor.com/.
Trivago porównuje ceny noclegów w wybranym przez nas miejscu z większości portali oferujących różnego rodzaju noclegi i wybiera te z najniższą ceną. Mamy dowolną możliwość wyboru filtrów począwszy od ceny, oceny czy odległości od centrum.

TripAdvisor jest doskonałym narzędziem jeśli chodzi o opinie nie tylko odnośnie noclegów, ale również restauracji czy atrakcji turystycznych. Na tą stronę internauci wrzucają zdjęcia ze swoich pobytów w hotelach, które to tak na prawdę pozwalają nam ocenić dany obiekt, ponieważ często tak na prawdę obiektywnie pokazują to co zastaniemy po przyjeździe.

Polecamy także sprawdzić ceny bezpośrednio na stronie danego hotelu, ponieważ może okazać się, że są niższe, bądź dany hotel oferuje jakąś promocję obowiązującą tylko, gdy rezerwujemy nocleg bezpośrednio na stronie hotelu.

Warto korzystać też z ofert sieci hotelowych. Marki takie jak LeClub Accor Hotels, Hilton HHonors czy Best Western Rewards za naszą lojalność oferują nam różnego rodzaju promocje, przywileje, czy punkty za noclegi, które następnie możemy wymieniać na kolejne pobyty. Wkrótce każdemu z programów lojalnościowych poświęcimy odrębny wpis. Jeśli dużo podróżujecie prywatnie czy służbowo niewątpliwie warto taką kartę założyć, ponieważ już po kilku pobytach w hotelach tych sieci za gotówkę, będziecie mogli sypiać w nich zupełnie za darmo.
Poniżej podajemy strony powyższych sieci:
https://www.accorhotels.com/pl/leclub/index-no-connect.shtml
https://www.hiltonhotels.com/pl_PL/?WT.mc_id=zELWAAA0GL1WW2PSH3Cluster4DGBrandx&WT.srch=1&utm_source=AdWords&utm_medium=ppc&utm_campaign=paidsearch
https://www.bestwestern.pl/rewards

A jeśli nie chcecie nic płacić za nocleg wówczas namawiamy Was do skorzystania z portalu https://www.couchsurfing.com/. Jest to sposób na nocowanie zupełnie za darmo, polecane szczególnie osobom, które chcą podszkolić język obcy, poznać nowych ludzi czy zwiedzić każdy zakątek danego miasta. Jak skorzystać z darmowego noclegu? Wystarczy zalogować się na stronie, wybrać miejsce i czas podróży a następnie znaleźć osobę, która nas przenocuje. Warto kierować się opiniami na stronie i unikać osób, które tych opinii nie posiadają. Nie martwcie się jednak – Wy sami nie musicie nikogo przenocować, choć formuła couchsurfingu na tym właśnie polega 😉

Podsumowując…

Hostel (porównywarka) – GreenWood Hostel 135 zł *(pokój 2-os. ze wspólną łazienką, bez śniadania)

Hotel (porównywarka) – Mercure Warsaw Centrum
281 zł * ( twin bez śniadania)

Strona internetowa hotelu – Mercure Warsaw Centrum
247 zł *(twin bez śniadania)

Mieszkanie – 58 zł *(pokój dwuosobowy w mieszkaniu)
130 zł *(kawalerka dla 2 osób); bez śniadania

Couchsurfing – O zł (ewentualne koszty prezentu dla goszczącego nas 😉 )

Są to ceny za jedną noc w kwietniu (22-23 kwietnia) dla dwóch osób w Warszawie

Najważniejsze, jeśli chodzi o nocleg jest właściwe rozeznanie. Nie ukrywamy, że im wcześniej rezerwujemy nocleg tym taniej. Warto jednak wybrać opcję z darmową anulacją, ponieważ cena może ulec obniżeniu, bądź pojawi się jakaś ciekawa promocja w innym hotelu czy na portalu. Często zdarza się, że strony internetowe udostępniają kody zniżkowe. Oczywiście samemu trudno jest nad tym wszystkim zapanować ale pomocna w tym jest strona www.hotel4free.pl 🙂