Rosja – informacje praktyczne cz. 1

Nasze ostatnie wakacje spędziliśmy w Rosji – wyjazd ten był spełnieniem swojego rodzaju marzenia o podróży na dalszy wschód. Co prawda pierwszy wyjazd do największego kraju na świecie zaplanowaliśmy do Moskwy i Petersburga, ale od czegoś poznawanie tego fascynującego kraju trzeba zacząć :).

Nieopodal Placu Czerwonego w Moskwie

W dzisiejszym wpisie chcielibyśmy opisać, w jaki sposób planowaliśmy jeszcze przed wyjazdem naszą podróż. Oczywiście nie pojechaliśmy na wycieczkę zorganizowaną przez biuro podróży, tylko wszystko zaplanowaliśmy sami. Wyprawa do Rosji jest o tyle trudniejsza do planowania, że dochodzi jeszcze konieczność uzyskania wizy.

Loty

Początkowo planowaliśmy polecieć naszym rodzimym przewoźnikiem – LOTem lub Lufthansą – ceny lotów oscylowały w okolicach 700-900 zł w obie strony. Jednak po przebadaniu rynku znaleźliśmy interesujące nas połączenie linią Wizzair z Budapesztu. Do Rosji podróżowaliśmy rodzinnie w 5 osób, więc do Budapesztu dojechaliśmy jednym wspólnym samochodem. Dzięki posiadaniu karty kredytowej WizzAir i nazbieranych środków na koncie Wizz mogliśmy znacznie obniżyć koszty lotów. Za przeloty na trasie Budapeszt – Moskwa i Petersburg – Budapeszt zapłaciliśmy około 220 zł/osoba z dodatkowym bagażem podręcznym. Oszczędziliśmy więc naprawdę sporo porównując ceny biletów tradycyjnych przewoźników, nawet doliczając koszty dojazdu i noclegu w stolicy Węgier.

Parlament w Budapeszcie

Wiza

Loty zakupiliśmy około 2 miesiące przed planowanym wyjazdem. Później rozpoczęliśmy procedurę uzyskania wizy. Możliwości jej wyrobienia jest całkiem sporo. Najtaniej jest osobiście wybrać się do konsulatu i złożyć wszystkie wymagane dokumenty. Jednak cała procedura jest dość czasochłonna i wymaga dwukrotnej wizyty w konsulacie (znajdują się w Poznaniu, Gdańsku, Warszawie i Krakowie). My ze względu na zamieszkanie w znacznej odległości od tych miast zdecydowaliśmy się na załatwienie wizy poprzez biuro pośrednictwa. Skorzystaliśmy ostatecznie z usług firmy WizaSerwis, której usługi były w naszym przypadku najtańsze. Ostatecznie cena wizy dla jednej osoby zamknęła się w kwocie około 450 zł wraz z niezbędnym ubezpieczeniem oraz zaproszeniem – voucherem dla turystów. Jest to spory koszt, jednak już od października 2019 będzie można pojechać do Petersburga bez konieczności takiego wyrabiania wizy na okres do 8 dni. 🙂

Hotele

W Polsce zarezerwowaliśmy także dwa hotele – jeden w Moskwie i jeden w Petersburgu. Rezerwacje w hotelach były też niezbędne do uzyskania wizy – w rezerwacjach musiały być także wprowadzone imiona i nazwiska wszystkich uczestników wyjazdu. W wielkich metropoliach jakimi jest Moskwa i Petersburg tańsze hotele znajdują się w dużej odległości od centrum i wymagają dosyć długiego dojeżdżania metrem do największych atrakcji.

W Moskwie zarezerwowaliśmy trzy pokoje w hotelu Holiday Inn Express Khovirno za pośrednictwem strony sieci hotelowej IHG. Jest on położony niedaleko końcowej stacji metra – Khovirno. Za jedną noc (pokój 2-osobowy) zapłaciliśmy 3024 ruble, czyli około 160 zł. Hotel ten możemy polecić, bo został on niedawno w całości wyremontowany i jest teraz naprawdę wygodnym i przyjemnym miejscem. W cenę pobytu wliczone jest smaczne śniadanie w formie bufetu (serwowany jest pyszny rosyjski słodki przysmak – serniczki :)).

Pokój w Holiday Inn Express Moscow Khovirno

Natomiast w Petersburgu za pośrednictwem Booking.com dokonaliśmy rezerwacji w Apart-Hotelu Y’es. Wykupiliśmy tam dwa apartamenty (dwu i trzy-osobowy) i wyszło nam średnio 1300 rubli za osobę za noc. W cenę noclegu wliczone było śniadanie serwowane – możliwość wyboru jednego z kilku zestawów śniadaniowych. Hotel ten znajduje się w wielkim nowym bloku mieszkalnym – również możemy go serdecznie polecić, chociaż mieliśmy niewielkie problemy przy przyjeździe. W pokoju 3-osobowym znajdowało się tylko jedno duże małżeńskie łóżko i pani w recepcji twierdziła, że takie mają zasady, a za dodatkowe łóżko musimy dopłacić. Jednak udało się przekonać obsługę, że skoro zarezerwowaliśmy przez Booking.com pokój 3-osobowy to wypadałoby, gdyby miał miejsce do spania dla trzech osób i dostaliśmy dodatkowe łóżko „gratis” ;).

Apart-hotel Y’es

Pociąg Sapsan

Planując nasz wyjazd zastanawialiśmy się, w jaki sposób pokonamy trasę Moskwa-Petersburg. W grę wchodził przelot między miastami lub pociąg. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na super-szybki pociąg Sapsan, który trasę pokonuję w 4 godziny. Samolot leci co prawda 1 godzinę, jednak dodając dotarcie na lotnisko i odprawę wyszłoby zapewne podobnie. Ceny biletów na pociąg są niższe, jeśli rezerwujemy je ze sporym wyprzedzeniem. Jednak my czekaliśmy na zakup do momentu otrzymania wizy i ostatecznie zapłaciliśmy średnio 3200 rubli za jeden bilet, czyli około 180 zł (co ciekawe miejsca odwrócone tyłem do kierunku jazdy były nieco tańsze od usytuowanych w drugą stronę). Bilety zakupiliśmy za pomocą strony rosyjskich kolei – RZD.ru

Teatr Maryjski

Jeżdżąc często na Ukrainę staramy się chodzić na balet. Planując wizytę w Rosji też o tym pomyśleliśmy. Początkowo chcieliśmy udać się do Teatru Bolszoj w Moskwie, jednak ceny biletów były bardzo wysokie, a poza tym w czasie naszego pobytu wystawiane było Jezioro Łabędzie, na którym byliśmy już we Lwowie. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na wyjście do Teatru Maryjskiego w Sankt Petersburgu. Za bilety na balet „Dziadek do orzechów” zapłaciliśmy 600 rubli od osoby (około 33 zł). Wejście na balet poza obejrzeniem samej sztuki pozwala też zobaczyć pięknie ozdobione wnętrza teatru. Bilety kupiliśmy będąc jeszcze w Polsce przez stronę internetową www.mariinsky.ru/en

Wnętrze Teatru Maryjskiego

W powyższym poście opisaliśmy wszystko, co załatwiliśmy przed podróżą. Już niedługo druga część wpisu, w którym opiszemy Wam praktycznie to, co spotkało nas na miejscu. 🙂

Podróżowanie pociągiem po Bułgarii

Zabytkowy pociąg w budynku sofijskiego dworca

Podczas naszej podróży do Bułgarii potrzebowaliśmy przemieścić się z zachodu na wschód, a dokładnie ze stolicy kraju – Sofii nad Morze Czarne. Dokładniej rzecz ujmując chcieliśmy dotrzeć do historycznego Nesseberu, który położony jest niedaleko Burgas. Odległość dzieląca Sofię i Burgas to ponad 380 km. Początkowo myśleliśmy o pokonaniu tego odcinka samolotem, jednak w czasie naszej podróży nie odbywały się bezpośrednie loty na tej trasie. Autobus natomiast jedzie 8 godzin i tą opcję od razu odrzuciliśmy. Po analizie sytuacji pojawiła się jeszcze jedna opcja – nocny pociąg z wagonami sypialnymi. Ta od razu wydała nam się interesująca.
Bilet można zakupić na 30 dni przed podróżą na stronie bułgarskich kolei (www.bdz.bg), co też uczyniliśmy. Ostatecznie okazało się, że pośpiech nie jest wymagany ponieważ w naszym pociągu było kilka wolnych przedziałów, więc bilety można też kupić również przed wyjazdem. Jednak my podróżowaliśmy poza sezonem, więc w miesiącach wakacyjnych może być większy problem z dostępnością biletów. Pociąg, którym podróżowaliśmy ciągnął 6 wagonów – trzy 2 klasy, 1 pierwszej klasy oraz dwa sypialne. Wagony 1 i 2 klasy są podobne do starszych wagonów PKP. Natomiast w sypialnych zlokalizowanych jest 10 przedziałów po trzy miejsca do spania. Bilety na miejsca sypialne możecie także kupić w trzech klasach (2 klasa – 3 osoby śpią w jednym przedziale, 1 klasa – 2 osoby w jednym przedziale oraz Biznes – 1 osoba w przedziale). My zakupiliśmy bilety w 1 klasie, dzięki temu przedział mieliśmy tylko dla siebie. Za bilet zapłaciliśmy 38,50 lewa (ok. 85 zł) za osobę. To dobra cena, ponieważ pokonujemy praktycznie cały kraj, a do tego oszczędzamy na noclegu. Do tej pory nasze doświadczenia w podróżowaniu nocnymi pociągami opierały się na Ukrainie i Gruzji. Standard wagonu bułgarskich kolei bardzo pozytywnie nas zaskoczył.

W naszym „hotelu” na kołach 🙂

Pan konduktor po sprawdzeniu biletów zaprowadził nas do przedziału, gdzie rozłożył dwa łóżka. W środku znajdowała się także umywalka z lustrem i szafką na przybory toaletowe, szafka na buty, wieszaki oraz klimatyzacja (nawet dobrze działająca). Miejsca do spania ułożone były nad sobą, każde posiadało swoją własną lampkę do czytania oraz system komunikacji z konduktorem. W wagonie był także prysznic oraz WC.

Pościel w pociągu była czystsza niż w niejednym hotelu

Podróż minęła nam za szybko, ponieważ o 22:55 wyjeżdżaliśmy z dworca w Sofii, a o 5:43 byliśmy już w Burgas, więc pobudka była bardzo wcześnie. Jednak jazda w zamkniętym przedziale z możliwością wygodnego i bezpiecznego spania jest bardzo dobrym rozwiązaniem na pokonywanie takich odległości.

Wagon z miejscami siedzącymi

Poza nocnym przejazdem przez cały kraj pociągiem podróżowaliśmy jeszcze dwukrotnie. Na trasie Varna-Plovdiv (niecałe 5 godzin) oraz Plovdiv-Sofia (2 godziny). Bilet na pierwszy odcinek kosztował 18,10 lewa plus 0,50 lewa za miejscówkę. Ciekawostką jest, że wykupienie miejscówki nie jest obowiązkowe. Nam Pani w kasie biletowej bez pytania dodała miejscówkę, a ostatecznie w pociągu okazało się, że miejsca o takim numerze nie ma ;). Siedzieliśmy więc ostatecznie na innym, wolnym miejscu. 🙂 Za pociąg z Plovdivu do Sofii zapłaciliśmy 8,10 lewa za osobę. Wracając do Sofii wysiedliśmy na stacji Tsarigardsko shose, która jest połączona ze stacją metra o takiej samej nazwie – a z niej już tylko 2 przystanki do sofijskiego lotniska.

Podróżowanie pociągiem w Bułgarii ma sporo zalet – nie jest drogie, a poza tym mamy możliwość oglądania pięknych widokiem za oknem. Dodatkowo pociągi bułgarskie są bardzo punktualne – lokalni pasażerowie dostrajają swoje zegarki do ich odjazdów. 🙂

Bułgarski zachód słońca

Gili Air – wyspa marzeń na wyciągnięcie ręki

 

Planując naszą podróż do Indonezji nie chcieliśmy się skupiać na samym Bali. Wręcz przeciwnie – szukaliśmy pewnego rodzaju enklawy, która pozwoli nam odkryć ten kraj z jak najlepszej strony. Nie od dziś wiadomo, że myśląc o Indonezji przed oczami pojawia się nam obraz bezkresnych plaż, rozłożystych palm, błękitu oceanu… O Bali czytaliśmy wiele pozytywnych opinii, jednak często pojawiał się pośród nich obraz zatłoczonego, pełnego gwaru turystycznego miejsca. Nie do końca tego szukaliśmy…

Gili Air to jedna spośród trzech bliskich sobie wysepek oferujących zupełnie różny sposób spędzania wolnego czasu. Gili Trawagan – to wyspa pełna zgiełku,  klubów, barów, całonocnych imprez. Gili Meno oferuje zupełny spokój. Mieści się na niej niewiele punktów noclegowych oraz restauracji. Gili Air jest zupełnie pomiędzy tym wszystkim – można na niej odpocząć samotnie spacerując po plaży, ale także zjeść pyszną kolację przy zachodzie słońca, czy rozkoszować się świeżo wyciskanym sokiem słuchając muzyki na żywo w pobliskiej knajpie. Zatem – Gili Air to nasz raj na ziemi…

Jak się tam dostać?

Naszą podróż rozpoczęliśmy lotem na Lombok z lotniska na Jawie. Zazwyczaj podróż rozpoczyna się na Bali – zatem podamy Wam ceny między Bali a Lombokiem. Ceny lotów rozpoczynają się od 100 zł za osobę w dwie strony.  Warto śledzić promocje Air Asia, czy Garuda Indosesia, wówczas ceny mogą obniżyć się do nawet 50 zł.  Oczywiście odległość tą można pokonać także promem miejskim czy szybką łódką. Koszt podróży szybką łódką to 65$ w jedną stronę… [link] Najtańszą opcją jest prom publiczny – podróż wyniesie nas ok. 15 zł za osobę w jedną stronę [link]. Należy się jednak nastawić na dość długą podróż, a nawet sam czas oczekiwania na start. W Indonezji czeka się bowiem na całkowite wypełnienie każdego środka transportu… a to potrafi trwać kilka godzin.

Odległość z Jawy na Lombok pokonaliśmy w powietrzu

 

Z Jawy tak naprawdę jedyną sensowną opcją jest lot samolotem. Można przepłynąć z Jawy na Bali [transport publiczną łódką – 6000IDR, ok. 2 zł, za osobę w jedną stronę, czas podróży ok. 40 min], a następnie wybrać jedną z powyższych opcji. Zajmie to jednak naprawdę sporo czasu, który możemy przeznaczyć choćby na kąpiele słoneczne po dotarciu do celu 😉 Ale jeśli chcemy zaoszczędzić 100 zł, ponieważ mamy do dyspozycji sporo czasu na miejscu to polecamy podróż transportem publicznym.

Lotnisko Surabaya, na którym nocowaliśmy w hotelu ibis budget

Przewoźnicy lotniczy oferują loty z Surabai (jedno z lotnisk na Jawie)  na Lombok w bardzo dobrych cenach. Z Surabai dolecimy za ok. 150 zł za osobę w dwie strony (Lion Air). Z Yogyakarty na Lombok bilety potrafią kosztować min. 500 zł za osobę, stąd warto wybrać inne lotnisko i zaoszczędzić nawet 70% ceny. Warto sprawdzać różne kombinację i wybrać najkorzystniejszą.

Opcje dojazdu z lotniska na Lombok do Mataram (miasto w pobliżu portu):

  • taksówką – 2h – 200 000IDR (54 zł)
  • autobusem do miasta Mataram transportem publicznym o nazwie Damri – 15000IDR (~4 zł)

 

Dojazd z Mataram do  portu Bangsal :

  • taksówką – 1h- 100 000 IDR
  • Bemo – lokalne busiki krążące po mieście dowiozą nas do portu Bangsal za 10 000 IDR (2,4zł)

Miejski środek transportu – Bemo

Widok na budynek portu od strony plaży, gdzie oczekuje się na łódkę

Znajdź tonącą łódkę… czyli wpływ otoczenia na emocje towarzyszące nam przed podróżą… 😀

Z Lomboku na Gili Air jedyną słuszną opcją jest transport publiczny. Płyniemy 15 minut za 2 zł (8000IDR). Przeżycia są niezapomniane zatem warto korzystać. Oczywiście czekamy aż łódka napełni się po brzegi pasażerami i towarem, który jest dostarczany na wyspę. Wygląda to wszystko tak jak na zdjęciu poniżej.

W Indonezji nie obowiązują żadne standardy bezpieczeństwa… 😉

Tak, te kury też płynęły z nami…. 😀

Na wyspach działa wiele prywatnych biur podróży oferujących usługi transportu na wiele wysp. Poniżej oferta jednego z nich działających na Gili Air.

Transport po wyspie

Do poruszania się na wyspie wystarczą własne nogi. Wyspę można obejść w 90 minut. Istnieje także możliwość wynajmu roweru za 30-50 000 IDR (8-13 zł) za dzień. Niektóre hotele oferują także możliwość darmowego korzystania z roweru podczas pobytu. Po Gili Air można poruszać się rikszą bądź konno. My zdaliśmy się na własne nogi i było to najlepsze rozwiązanie.

 

Gdzie nocować? 

Opcje noclegu są bardzo różne – od domków na plaży po 5* resorty. Warto wcześniej zarezerwować nocleg, ponieważ ze względu na rozmiary wyspy możliwości jest niewiele, zatem szybko się wyczerpują. Oczywiście pomocne w tym będzie booking.com.

Nelly Homestay – minusem był jedynie słaby zasięg wi-fi, ale to ogólny problem na wyspie. Poza tym bardzo polecamy ten obiekt 🙂 Wybraliśmy bungalow typu standard za 100 zł/noc ze śniadaniem: https://www.booking.com/hotel/id/nelly-homestay.pl.html?aid=304142;label=gen173nr-1FCAEoggJCAlhYSDNiBW5vcmVmaLYBiAEBmAEewgEKd2luZG93cyAxMMgBD9gBAegBAfgBDJICAXmoAgM;sid=43aa0268950efffa3584cbd336f43455

Kiedy jechać? 

W zasadzie cały rok temperaturowo będzie nam przyjazny. W okresie od listopada do marca w Indonezji jest pora deszczowa, co dla wyspy o tak małej powierzchni jest dość kłopotliwe. My byliśmy w drugiej połowie września i ten okres był idealny.

Co jeść? 

Wszystko. Jedzenie jest przepyszne, jak w całej Indonezji. Ceny na wyspie nieznacznie odbiegają od cen na Lomboku. Poniżej zdjęcia menu z restauracji przy samej plaży. Na Gili najlepiej zamawiać potrawy na bazie ryb i owoców morza (jest ich tam pod dostatkiem) oraz koktajle z owoców. Sprzedawcy kuszą też różnego rodzaju grzybkami i marihuaną…. Co kto lubi 😉

Mie Goreng i sok z cytryn – podstawowe wyżywienie na Gili

 

Jak spędzać wolny czas? 

Spacery, kąpiele słoneczne, pływanie w oceanie, snoorkling, nurkowanie na większych głębokościach, joga na plaży, wieczorki taneczne… tu nie brakuje opcji aktywnego spędzania czasu. Wystarczy przejść główną ulicą (jest jedna więc się nie zgubicie 😉 ) i zadecydować.

To właśnie główna ulica Gili Air

Wieczorem, podczas odpływu, warto zwrócić uwagę na to, co znajduje się pod cienką taflą wody. Próbowałam snoorklingu na niedużych głębokościach, spotkałam wiele pięknych gatunków wielobarwnych ryb, jednak gdybym najpierw zobaczyła to co na zdjęciach poniżej, to już chyba nie byłabym taka odważna… Ten wielki kolczasty wąż miał ponad 2 metry… Prawdę mówiąc świat rafy wywiera ogromne wrażenie.

To słodki pyszczek uroczego „wężą” z pierwszego zdjęcia…

Uwaga! Zabronione jest wywożenie jakichkolwiek elementów rafy koralowej!

Port na wyspie Gili Air

Mniej niż 2500 zł za dwa tygodnie wypoczynku na Phuket (Tajlandia) – w cenie loty i hotel

Witamy Was serdecznie,

Nasz dzisiejszy post ma za zadanie przekonać Was, że podróżowanie bez biur podróży jest dużo bardziej opłacalne (o czym zawsze Wam przypominamy ;-)). Opiszemy to na przykładzie typowo wypoczynkowego wyjazdu na wyspę Phuket w Tajlandii.

Pierwszym krokiem, który musimy wykonać, aby odpoczywać na takich rajskich plażach jest rezerwacja biletu lotniczego. W tym celu polecamy stronę skyscanner.pl – pomoże ona wyszukać nam najtańsze połączenie w interesującym nas terminie. Na przykładowy termin 9-23 sierpnia udało nam się znaleźć loty z Warszawy do Phuket za 1941 zł od osoby:

Dużym plusem w tym przypadku jest linia lotnicza, która wykonuje to połączenie, czyli Qatar Airways – jedna z lepszych linii na świecie. Ciekawostką jest, że podczas dłuższej (ponad 6-godzinnej) przesiadki, która będzie nas czekała podczas lotu możemy zapisać się na bezpłatną wycieczkę po stolicy Kataru – Doha. Co ważne dostajemy także wizę, która normalnie jest płatna. Wycieczka odbywa się autokarem wraz z angielskojęzycznym przewodnikiem i jest organizowana kilkukrotnie w ciągu dnia.

Kolejnym krokiem jest zarezerwowanie interesującego nas noclegu. Tutaj wybór jest bardzo duży, uzależniony od naszych preferencji oraz zasobności portfela ;). Wiele propozycji noclegów znajdziemy na stronie Booking.com. Przykładowo jeden ze znalezionych przez nas obiektów – trzy gwiazdkowy hotel (Rattana Residence Sakdidet) kosztujący 922 zł za pokój na 14 dni (461 zł za osobę):

 Sumując wydatki całkowity koszt dwutygodniowego wyjazdu do rajskiej Tajlandii wyniesie 2402 zł od osoby (4804 zł za dwie osoby) . Do tego musimy doliczyć jeszcze transport z lotniska. Tutaj mamy bardzo wiele opcji takich jak autobusy, tuk-tuki, czy taksówki. Jednak nawet przejazd taksówką jest bardzo tani i na pewno całkowita cena nie przekroczy 2500 zł za osobę. To wszystko zaoferuje nam biuro podróży za kilkukrotnie większą sumę. Dodatkowe wydatki osobiste na miejscu oraz koszty wyżywienia przy wycieczce z biura i tak musimy ponieść.

Jeżeli ten hotel Wam nie odpowiada to zapraszamy na stronę Accorhotels.com – francuskiej sieci hotelarskiej, która na Phuket ma bardzo duży wybór hoteli.
Z ciekawszych obiektów, jakie udało nam się znaleźć:
4* Novotel Phuket Surin Beach Resort za 3149 zł (pokój 2-osobowy) – niecałe 1575 zł za osobę. W cenie mamy codzienne śniadania, a obiekt jest położony w spokojnej części wyspy niedaleko plaży.

Dodatkowo na miejscu znajduje się świetny basen

Jeżeli wybierzemy ten hotel cały wyjazd wyniesie nas 3515 zł od osoby.

Możemy także skorzystać z bardzo luksusowej opcji i wybrać butikowy
5* Avista Hideaway Phuket Patong, MGallery by Sofitel

Tutaj za pokój dwuosobowy zapłacimy już 5746 zł za cały pobyt ze śniadaniami, co daje 2873 zł za osobę. 

Cały wyjazd wyniesie wtedy 4814 zł za osobę. To już dość dużo, jednak ceny wyjazdów z biurami podróży na Phuket zaczynają się właśnie od takich kwot i to z noclegami w dużo słabszych hotelach. Dlatego dla porównania chcieliśmy pokazać Wam taką właśnie luksusową opcję za względnie nieduże pieniądze.

Zbliżają się wakacje, więc może ktoś z Was zdecyduje się właśnie na taki wyjazd. 🙂 Wszystko oczywiście można dowolnie modyfikować i dostosowywać pod swoje oczekiwania. Na miejscu nie musimy oczywiście cały czas siedzieć w hotelu, czy na plaży. Tajlandia oferuje wiele ciekawych miejsc do odkrycia. Jeżeli macie jakieś pytania lub uwagi – śmiało piszcie do nas. Mamy nadzieję, że udaje nam się Was trochę zainspirować tanimi wyjazdami. 🙂

 

Włoskie początki… – romantyczne Bergamo

Włochy od zawsze były miejscem na podróżniczej mapie, które pragnęłam odwiedzić. Piszę w osobie pierwszej, ponieważ podróżnicze marzenia Nikodema są nieco inne. Dzięki uzbieranym na karcie związanej z Wizzair Discount Club złotówkom bilet był „darmowy”. Jeśli nie macie takich możliwości to dolot do samego Bergamo nie kosztuje wiele – w zasadzie mniej niż 150 zł (mały bagaż podręczny). Warto z pewnością kupić bilet, spakować plecak i po półtoragodzinnym locie znaleźć się w pięknym, romantycznym i niezwykle klimatycznym miejscu. Wszystko w Bergamo jest proste. Całe miasto funkcjonuje w określonych godzinach – począwszy od sklepów, skończywszy n Kościołach- od rana do wieczora, z kilku godzinną przerwą na sjestę. Jeśli spacerujemy wąskimi uliczkami, to w zasadzie nie musimy się martwić, że zgubimy drogę, zawsze dojdziemy na wzgórze, skąd wypatrzymy drogę powrotną. Pogoda również nas nie zaskoczy, ciepło jest i w dzień i w nocy. Nie jest trudno się dogadać. Pytając o znajomość języka angielskiego włoszkę, aby pomogła nam znaleźć drogę do sklepu, szczęśliwa odpowiedziała, że mówi po angielsku, po czym jak mamy dojść do sklepu wytłumaczyła po włosku 😉
Widok na Stare miasto położone na wzgórzu
Z lotniska do centrum najlepiej dostać się autobusem nr. 1. W centrum kursują też busy 1A,B, czy C. W zależności od długości naszego pobytu możemy kupić bilet jednorazowy, dobowy bądź 72 godzinny. Ten ostatni kosztuje 7,20 euro. Dodatkowym atutem biletów czasowych jest to, że obowiązują one na cały miejski transport, również na kolejkę w wyższe rejony miasta. Jeśli jesteśmy przy cenach… W Bergamo ceny są w pełni europejskie. Jedynie w marketach kupimy wodę za 1-2 zł. W małych, osiedlowych sklepikach przeważających  w tym mieście będzie o to trudniej. Duża Fanta (1,8l) kosztowała 1,8 euro. Owoce i warzywa są raczej drogie (jabłka – 2 euro, podobnie jak nektarynki czy brzoskwinie, pomarańcza – 3,5 euro, sałata – 1,7 euro, pomidory- 2 euro). Piwo ok.2 euro. Były takie za niespełna 1 euro, ale wylądowały w koszu 😉 . Wina niedrogie i smaczne. Niestety jeśli chodzi o wędliny czy sery – ceny były wysokie (160 g prosciutto kosztowało nawet 53 euro). Jeśli chodzi o wydatki w restauracjach, to musimy się liczyć z wysokim rachunkiem. Piwo małe kosztuje ok. 3 euro, duże 5, pizza 6-15 euro, woda, czy napoje 3 euro, makarony ok,17-23 euro. Jedynie kawa zachęca swoją ceną. W zależności od rodzaju kosztuje 1-3 euro. Wrażenia pijących ją osób – jak najbardziej pozytywne.
Jako, że nasz wyjazd był poświęcony wypoczynkowi oprócz zwiedzania włoskiego miasta, tym razem nie korzystaliśmy z hosteli, a z popularnej hotelowej sieciówki B&B. Koszt noclegu to 100 zł od osoby (+2,5 euro za osobę tzw „opłaty klimatycznej” 😉 ). nocleg z pewnością możemy polecić, ponieważ hotel znajduje się bardzo blisko dworca PKP (15 min piechotą), oraz od starego miasta (10 min autobusem A1).

Jeśli jesteśmy blisko dworca kolejowego… pierwszego dnia mięliśmy w planie zwiedzanie miasta Lecco, położonego przy jeziorze Como. Piękne miejsce, które z pewnością warto odwiedzić, tym bardziej że bilet kosztuje 3,2 euro w jedną stronę, a czas podróży to 40 minut. Jeśli pociąg nie opóźni się o 2 godziny, Cóż, zdarza się i w zachodniej europie. Miasto położone jest przy górskich zboczach (podobnie jak Bergamo), a przyjemny chłodny wiatr przyciąga do spędzania czasu nad brzegiem jeziora. Nie wiem czy jest sens wiele pisać o tym mieście, zdjęcia bardziej oddadzą jego urok. A jeśli chodzi o to jak dotrzeć nad jezioro – należy po wyjściu z dworca pójść ulicą  w dół, a następnie skręcić w prawo z deptaku tuż przed Bankiem Narodowym. I patrząc w dal od razu będziemy widzieli, w którym kierunku dalej podążać…

Samo Bergamo chyba także nie wymaga większego komentarza. Przy zakupie w informacji turystycznej na lotnisku biletów  komunikacji miejskiej (opcja najwygodniejsza) otrzymamy mapę, na której będą wyznaczone miejsca, które warto odwiedzić. Dobrze wybrać to, co na prawdę nas zainteresuje, choć czasu wystarczy z pewnością na wszystko. Bergamo dolne jest nowszą częścią miasta, w której zabytków jest mniej niż w części górnej. Obie partie miasta oddzielone są murami obronnymi, pochodzącymi z XVI wieku.

Ponad murami obronnymi znajduje się cała rozmaitość zachwycających zakamarków, budowli, kościołów. Kiedy trafimy na Piazza Vecchia, mamy idealny punkt odniesienia do dalszego zwiedzania. Warto poświęcić czas na zwiedzanie przyległych do placu świątyń. Na Piazza Vecchia widnieje słoneczny zegar, który pokazuje astronomiczny środek dnia. Wpadające przez dziurę na tarczy słońce wytycza na rzeźbionym na bruku „kalendarzu” datę i czas przypadający na ten moment. Każda urocza uliczka kryje w sobie piękną historię, cudowny klimat i mnóstwo romantyzmu. Szczególnie wieczorem…