Życie jest za krótkie, by spać w kiepskich hotelach… cz.1

Część 1.

Tytuł może wydawać się dość kontrowersyjny… jednak po przeczytaniu wszystkiego, co chcemy Wam przekazać z pewnością zgodzicie się z nami w tej kwestii, a w idealnych przypadkach będzie to Waszym nowym, życiowym mottem.

Ze względu na różnego rodzaju działalności, czy aktywności, które prowadzimy można powiedzieć, że 80% czasu w ogóle, spędzamy w hotelach… ponieważ oboje pracujemy w branży hotelarskiej. Gdyby jednak pominąć ten fakt, to około 20% noclegów w całym roku spędzamy w hotelach. daje to ok 60 noclegów rocznie…. już rozumiecie, dlaczego tak istotne są dla nas dobre warunki, w których nocujemy? Oczywiście, nie zapominamy o idei naszego bloga, czyli niskich cenach.

Obecnie, ze względu na pandemię, którą ogarnięty jest świat, branża turystyczna przechodzi ogromny kryzys. Wszystko zamiera, zamiera wszelki transport publiczny, stosowane nakazy obligują nas do siedzenia w domu… ale mamy nadzieję, że kiedy świat wróci do normalności to zaczniemy inaczej spoglądać na rzeczywistość. Zaczniemy spełniać nieco bardziej ochoczo swoje marzenia, pokonywać obawy… zaczniemy może ciut bardziej korzystać z życia i… podróżować. Czy na odległy kontynent, czy do sąsiedniego województwa. Być może zainspirują Was hotele, które spośród setek, w których nocowaliśmy wyróżniły się na tyle, że są naszą mocną piątką i wracamy do nich, jeśli tylko pojawia się okazja, a czasami nawet specjalnie taką okazję stwarzamy… 😀 Czy zatem miejsca, które chce się wciąż odwiedzać to nie najlepszy przykład całej idei hotelarstwa? Co zatem nas urzekło i czy były jakieś minusy?

Obiekty noclegowe oceniamy pod względem komfortu, obsługi, stosunku jakości do ceny oraz jakości wyżywienia. Wszystkie prezentowane hotele są „topowe” i nie jesteśmy w stanie powiedzieć, że jest jeden naj… 😉 – kolejność wynika z chronologii pobytów. Dzisiaj opiszemy trzy pierwsze hotele, natomiast w kolejnym poście opowiemy Wam o kolejnych.

  • Pajar House Suite & Villas

Lokalizacja: Indonezja, wyspa Bali, miasto Ubud, spokojna lokalizacja poza miastem – wśród pól ryżowych
Liczba spędzonych nocy: 3
Co zawierała cena: drink powitalny, nocleg w bungallowie o wysokim standardzie, codzienne śniadania dostarczane do pokoju, transport do miasta na życzenie, dostęp do basenu
Rodzaj rezerwacji: Przez booking.com
Termin pobytu: wrzesień 2015
Cena za noc: około 120 zł za dobę za dwie osoby
Cena za noc na rok 2020: 170 zł (apartament typu suite)

Pajar House Ubud

Check in odbywał się w pięknym bambusowym patio, gdzie otrzymaliśmy zwilżone ręczniki do odświeżenia, pyszne drinki owocowe oraz telefon komórkowy, który służył do kontaktu z kierowcą obiektu. Hotel położony jest bowiem ok 4 km od centrum miasta, dlatego też na życzenie można zamówić sobie bezpłatny transport właśnie dzwoniąc do kierowcy i informując o szczegółach (transport w godzinach 9:00-22:00). Następnie, zostaliśmy odprowadzeni do przestronnego, komfortowego pokoju. Wybraliśmy opcję z jednym podwójnym łóżkiem. Bungallow był murowany, jednak posiadał „wywietrzniki” typowe dla azjatyckiego budownictwa. Budynek wyposażony jest w klimatyzację, co jest bardzo istotne przy upałach sięgających 35 stopni. Do dyspozycji gości był aneks kuchenny, codziennie dostarczana była też woda mineralna w dużych butelkach. W łazience w stylu SPA dostępny był zarówno prysznic jak i wanna, zestaw ręczników i kosmetyków o pięknym zapachu. Codziennie zapalano też kominek z aromatycznymi olejkami. Oczywiście na wyposażeniu były także kapcie i szlafroki, suszarka do włosów, a nawet żelazko. Pokój był sprzątany codziennie. Dodatkowo, wieczorem odbywało się okadzanie – typowe dla balijskich wierzeń. Do dziś pamiętam jak słychać było śpiew ptaków, krzyki gekonów a w powietrzu unosił się zapach kadzideł… Tym zawsze będzie dla mnie beztroska wolność….

Śniadanie w Pajar House

Wspomnienia tego miejsca, tego hotelu zawsze będą mi się kojarzyć z wysokim standardem – nie można się było bowiem doczepić ani do obsługi, która wychodziła naprzeciw wszelkim oczekiwaniom, dbała o każdy szczegół, ani komfortu, bowiem wyposażenie było w bardzo dobrym stanie, sprzątanie pokoju bardzo dokładne, wyposażenie zawierało wszystko co potrzebne podczas wakacyjnego pobytu… a śniadania? Do wyboru było kilka opcji – jajecznica z tostami, omlet, tosty z szynką i serem żółtym, tradycyjna zupa azjatycka, naleśniki z bananami bądź sałatka owocowa. Dodatkowo serwowano świeże owoce, sok ze świeżych owoców oraz herbatę lub kawę. Śniadanie wybierało się dzień wcześniej i określało godzinę spożycia posiłku. Wszystko czekało rano na tarasie… Tak właśnie wygląda relaks… W kwestii komfortu i wypoczynku hotel oferuje basen, który znajduje się na skraju terenu hotelowego. Poza tym, przy każdym z pokoi mamy coś na kształt „altanki”, gdzie możemy się wyciągnąć z książką, bądź taras z przyjemnym oświetleniem. Dodatkowo hotel ma w ofercie zabiegi SPA, które mogą odbywać się wśród pól ryżowych, na tarasie… po prostu magia <3

Pobyt w Pajar House odbyliśmy pięć lat temu, w tym czasie nocowaliśmy w 5* hotelach najlepszych marek, jednak ten niepozorny hotel skryty pomiędzy polami ryżowymi skradł nasze serca…

Komfort: 5/5
Obsługa: 5/5
Stosunek jakości do ceny: 6/5
Wyżywienie: 3/5 – śniadania typowe dla tej części świata, smaczne, jednak niektóre z wybieranych dań były po prostu zwyczajne, największy minus za brak restauracji w obiekcie – obecnie restauracja już funkcjonuje.

  • Pullman Hanoi

Lokalizacja: Wietnam, biznesowe centrum miasta Hanoi
Liczba spędzonych nocy: 2
Co zawierała cena: nocleg ze śniadaniem, dostęp do basenu, siłowni, wstęp do saloniku biznesowego (dzięki wysokiemu statusowi w sieci Accore)
Rodzaj rezerwacji: przez oficjalną stronę sieci
Termin pobytu: wrzesień 2016
Cena za noc: około 40 zł za dobę za dwie osoby + punkty zebrane w programie członkowskich (2 tys. punktów – równowartość 40 euro [nie ma możliwości komercyjnego zakupu punktów, można je nabywać przez nocowanie w sieci bądź podczas udziału w akcjach promocyjnych])
Cena za noc na rok 2020: 460 zł

Pullman Hanoi

Wyobraźcie sobie, że jesteście po kilku godzinnej podróży z innego miasta, temperatura dawno przekroczyła trzydzieści kresek, a na sobie macie przepocone, zakurzone ubranie i 13 kilogramowy plecak…. i wyglądając dość niekorzystnie przekraczacie próg pięciogwiazdkowego, biznesowego hotelu… 😀 Przyznam, że początkowo, kiedy wybieraliśmy wyższą kategorię hoteli na turystyczne, dalekie wyjazdy czułam dyskomfort w podobnych do powyższych kategorii sytuacjach. Teraz jednak nie czuję zażenowania, ponieważ mam świadomość, że choć hotele takie nastawione są na gości biznesowych, to z ogromną gościnnością i profesjonalizmem podchodzą do strudzonych turystów. Zatem, kiedy przekroczyliśmy już próg Pullmana, naszymi bagażami od razu zajął się Boy Hotelowy, a my zostaliśmy skierowani do recepcji dla gości z wysokim statusem, która znajduje się na wyższych piętrach. Tam otrzymaliśmy prezent powitalny, zostaliśmy poinformowani o wszystkim, co dotyczyło naszego pobytu. Recepcjonistka zaprowadziła nas do przydzielonego pokoju, w którym czekały nasze bagaże. Pokój hotelowy był zaaranżowany klasycznie, posiadał podwójne łóżko, sofę, miejsce do pracy. Standardowo na wyposażeniu był zestaw do parzenia herbaty/kawy, minibarek, kapcie, szlafrok, suszarka do włosów, żelazko, zestaw ręczników i kosmetyków. Ciekawym rozwiązaniem było umocowanie różnego rodzaju gniazdek w panelu przy biurku. Wyprawa do Wietnamu była naszą podróżą poślubną, przez co nasz pokój był romantycznie przystrojony różami. Dostaliśmy też w prezencie powitalnym słodkie ciasteczka.

Pokój w Pullman Hanoi

Co ciekawe, na gości hotelu czeka woda mineralna sygnowana marką hoteli Pullman.
Dzięki wysokiemu statusowi w sieci Accore Hotels, mieliśmy możliwość skorzystania z saloniku biznesowego, który w godzinach wieczornych oferuje gorące posiłki, przekąski oraz open bar na wybrane alkohole. Jedzenie było bardzo smaczne, obsługa bardzo przyjazna i troskliwa. Mimo dużej ilości gości, każdemu poświęcali uwagę. W Wietnamie dostęp do wysokoprocentowego alkoholu jest dość ograniczony. Również w executive lounge drinki z udziałem mocnego alkoholu były serwowane na życzenie. Pani, która obsługiwała nasz stolik bardzo ochoczo podchodziła do uzupełniania naszych szklanek, bowiem gdy tylko kończyliśmy drinki, na stole lądowały nowe. Bardzo miłe było także poświęcanie czasu na luźną rozmowę dotyczącą celu naszego pobytu, czy naszego kraju. Tego samego scenariusza troski o gościa mięliśmy okazję doświadczyć podczas śniadania. W godzinach porannych gości witał Dyrektor hotelu, który z każdym starał się zamienić kilka słów. To dla nas również bardzo ciekawe podejście dotyczące gościnności. Podobnie kelnerzy, uwijali się jak mróweczki pomiędzy rzeszą spożywających posiłek ludzi. Samo śniadanie było zaskakujące, ponieważ obejmowało różne kuchnie świata. Trudno zliczyć wszystko, co było serwowane… Mało kiedy śniadanie w hotelu robi na nas takie wrażenie, jednak tu przebiło prawie wszystkie hotele, w których dotychczas nocowaliśmy.

Executive Lounge w Pullman Hanoi

Ponadto, do dyspozycji gości jest strefa komfortu – czyli basen zewnętrzny, sauny, czy strefa relaksu oraz siłownia. Również salonik jest dobrym miejscem na odpoczynek i wypicie zimnych napoi. Wieczorami, w hotelowym barze odbywają się różnego rodzaju koncerty . My trafiliśmy na gitarzystę wykonującego standardy jazzowe. Hotel, jest doskonale przygotowany w kwestii kontaktu z klientem, wyposażenie jest klasyczne jak w każdym hotelu biznesowym, czystość była na bardzo wysokim poziomie. Troska o klienta widoczna jest zarówno wśród osób zarządzających, obsługujących czy pań dbających o porządek. Pierwszego dnia wracaliśmy ze zwiedzania miasta w potwornej ulewie. Byliśmy przemoczeni praktycznie do samej bielizny. Po przkroczeniu progu hotelu, konsjerż pytał nas, czy wszystko w porządku i w czymś może nam pomóc. Podziękowaliśmy i zapewniliśmy, że wszystko jest ok. Kiedy już wjechaliśmy na nasze piętro, a panie sprzątające dostrzegły jak jesteśmy przemoczeni od razu przybiegły do nas i okryły nas ręcznikami… Czujecie? To był tak miły gest, że doskonale pamiętam ten korytarz, uśmiech tej kobiety, a przez to mam dobre wspomnienia związane z tym miejscem. I o to właśnie chodzi w hotelarstwie. O to, by gość czuł się zaopiekowany, zadowolony i przywiązał się do miejsca, w którym spędził 48 godzin.

Komfort: 4/5 (tu kwestia sporna – hotel mieści się w samym centrum, z pewnością goście biznesowi są zadowoleni, jednak ktoś, kto liczy na spacery w parku, ciszę i śpiew ptaków będzie rozczarowany, od starego miasta również dzieli nas „kilka” kroków)
Obsługa: 5/5
Stosunek jakości do ceny: 5/5
Wyżywienie: 5/5

  • Hilton Batumi

Lokalizacja: Gruzja, Batumi, 50 metrów od morza
Liczba spędzonych nocy: łącznie w tym hotelu – 8 (podczas trzech podróży)
Co zawierała cena: nocleg ze śniadaniem, dostęp do basenu, siłowni, wstęp do saloniku biznesowego (dzięki wysokiemu statusowi w Hilton Honors)
Rodzaj rezerwacji: przez oficjalną stronę sieci
Termin pobytu: kwiecień, grudzień 2018 oraz styczeń 2020
Cena za noc: każdorazowo ok. 70 dolarów

Hilton Batumi

Ten hotel to przykład miejsca, które samo w sobie może stanowić cel podróży. Gruzja, to mój ukochany kraj, a hotel Hilton Batumi to jeden z najlepszych hoteli. Planując wyjazdy do kraju wybornej kuchni i wina zawsze udajemy się do Batumi… ze względu na Hiltona 😉 Bo umówmy się, że samo Batumi jest mało gruzińskie, bywa kiczowate, ale jeśli to wciąż Gruzja, pełna wyśmienitego jedzenia, genialnego wina, posiadająca taki hotel i to jeszcze nad samym morzem… nie może być inaczej. W zasadzie należałoby zebrać trzy wizyty w jedną, choć chyba nie do końca jest to łatwe. Każda z tych wizyt wyróżniała się czymś na plus, ale miała także swoje minusy. Omawiając każdy punkt będziemy zatem przywoływać dane sytuacje. Jeśli chodzi o komfort, to Hilton Batumi jest hotelem nowoczesnym, z klasycznym, biznesowym wyposażeniem. Trzykrotnie nocowaliśmy w narożnych apartamentach dwa razy z widokiem na góry, a niespełna 3 miesiące temu z najpiękniejszym widokiem panoramicznym na morze i góry. Budzić się z takim widokiem na co dzień jest moim marzeniem…. Do dyspozycji w każdym pokoju są zestaw do parzenia kawy/herbaty, minibarek, kapcie, szlafroki, suszarka do włosów, żelazko i deska do prasowania, sejf, komplet ręczników, kosmetyki i przybory toaletowe oraz butelka wody na osobę. W pokoju mamy miejsce do relaksu (bądź w osobnym pomieszczeniu, bądź wydzielona część pokoju), jak również miejsce do pracy z gniazdkami przy biurku. Łazienki dysponują zarówno wanną jak i prysznicem.

Widok z pokoju w Hiltonie Batumi

Jako goście Hilton Honors spośród trzech pobytów raz otrzymaliśmy prezent powitalny, którym była butelka wina i deska serów. Pokój sprzątany jest codziennie, w godzinach popołudniowych. Panie dbające o porządek są bardzo sympatyczne i służą pomocą np. kiedy potrzebny nam jest dodatkowy żel czy ręcznik.
Obsługa hotelu jest bardzo sympatyczna, niejednokrotnie wychodzi ponad potrzeby gościa. Kiedy byliśmy w tym hotelu po raz pierwszy miłym zaskoczeniem było to, że recepcjonistka po uzupełnieniu dokumentów odprowadziła nas do pokoju, poinformowała o wszystkim co musieliśmy wiedzieć i zapewniła o pomocy jeśli tylko pojawią się problemy. Za drugim razem zostaliśmy standardowo przyjęci przez obsługę hotelową. Niestety, podczas ostatniego pobytu w hotelu spotkaliśmy się ze sprzecznymi informacjami i brakiem kompetencji wśród załogi. Była to dla nas bardzo niekomfortowa sytuacja, ponieważ początkowo zakwaterowano nas w pokoju, który posiada dostęp do executive lounge (to samo widniało w aplikacji Hiltona), następnie odmówiono nam jednak wstępu do saloniku… tłumacząc, że zmieniły się zasady działalności programu lojalnościowego od listopada. W trakcie rzekomego czasu nocowaliśmy w hotelach sieci w Polsce i Europie i nikt nigdy o tych zmianach nie wspominał… Po tym czasie także korzystaliśmy z usług Hiltona gdzie dostęp otrzymywaliśmy zawsze. Zatem, jeśli będziecie podróżować do hotelu Hilton Batumi, lepiej wcześniej upewnijcie się mailowo, jakie są warunki waszej rezerwacji i co zawiera pobyt. W zasadzie nie był to jakiś wielki problem, ponieważ w miejscu, gdzie ciągnie do wizyty w restauracji (te gruzińskie ceny!), salonik i kolacja nie są aż tak potrzebne. Problemem jest raczej dyskomfort, niedoinformowany personel oraz to, że rozmawiająca z nami recepcjonistka w ogóle nie przyjmowała naszych argumentów. Ostatecznie sytuacja została rozwiązana ale jakiś niesmak pozostał. Na szczęście udało się uzyskać nam status Diamond, z którym wejście do saloników Executive lounge jest obligatoryjne.

Salonik biznesowy w Hiltonie Batumi

Kolacje w saloniku biznesowym są zawsze bardzo smaczne, do wyboru są dwa ciepłe dania, zimne przekąski i ciasta (te przez cały dzień), soki i zimne napoje oraz napoje alkoholowe podczas kolacji. Śniadania w hotelu są bardzo smaczne, pełne gruzińskich specjałów, z elementami kuchni tureckiej, jak również europejskiej. To w tym miejscu serwują najlepsze jajka po benedyktyńsku jakie kiedykolwiek jedliśmy <3 Ponadto, każdego dnia (no prawie) gości na śniadaniu wita dyrektor hotelu – Pan Torsten. Przychodzi także doglądać wszystkiego w porze kolacji w saloniku. Niezwykle ciepły, sympatyczny człowiek. Jeżeli kiedyś zgłodniejecie, udajcie się na parter, tam restauracja Pelion serwuje dania kuchni gruzińskiej i europejskiej. Ceny są przystępne a jakość świetna. Polecam Wam bardzo Chinkali Sopup, w której pływają urocze, maleńkie pierożki, rewelacja! Można też napić się kawy w kawiarni po lewej stronie od wejścia – pyszna kawa i ciasto marchewkowe, a ceny jak w Polsce, bądź wypić drinka na najwyższym piętrze budynku z pięknym widokiem w Naphele Sky Bar&Restaurant.
Do Waszej dyspozycji w hotelu będzie basen i sauny oraz siłownia. Można też skorzystać z oferty SPA. Jednak bliskość morza skutecznie odciągnie Was od wszystkiego. Jeśli kochacie morze tak jak ja, to uwierzcie, że w tym hotelu to właśnie jemu poświęca się całą uwagę. To na nie skierowane są okna pokoi i saloniku. To tam można całkowicie się zresetować, „wyłączyć”, skupić na pięknie przyrody… Taki właśnie jest ten hotel, pełen gruzińskiej gościnności, ale i psikusów (jeśli byliście w Gruzji już znacie tą mentalność, jeśli nie – wszystko przed Wami – tylko spokojnie, czas to pojęcie względne u Gruzinów), pełen uśmiechu, dbałości o szczegóły, komfortu i jakości na wysokim poziomie, a to wszystko gdzieś przy samym brzegu Morza Czarnego… <3

Komfort: 5/ 5
Obsługa: 4,5/5 (incydent z recepcjonistką, która upierała się, że nastąpiły zmiany w programie i pojawiły się błędy w działaniu aplikacji)
Stosunek jakości do ceny: 5/5
Wyżywienie: 5/5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *