Ibis Styles Bolesławiec – byliśmy pierwszymi gośćmi

Po okresie domowej kwarantanny bardzo stęskniliśmy się za podróżami. Nie mogąc jeszcze wyjechać za granicę postanowiliśmy poszukać jakiegoś ciekawego miejsca w naszym kraju. Kasia zawsze chciała odwiedzić Bolesławiec – miasto znane z przepięknej ceramiki. Znaleźliśmy więc wolny weekend i rozpoczęliśmy poszukiwanie noclegów. Na Booking.com wybór był raczej niewielki (w Bolesławcu znajdowały się trzy hotele i różnego rodzaju pokoje gościnne). Już byliśmy zdecydowani na zarezerwowanie jednego z nich, gdy jeden z portali hotelarskich poinformował, że 15 czerwca w Bolesławcu zostanie otwarty zupełnie nowy hotel marki Ibis Styles. Ten dzień mieliśmy wolny – ponadto do Bolesławca jedzie się od nas jedynie 2 godziny i 15 minut. Od razu dokonaliśmy rezerwację poprzez aplikację mobilną sieci Accor. W dniu przyjazdu dostaliśmy telefon z hotelu z pytaniem, o której planujemy dojechać na miejsce. Na miejsce tak nam się spieszyło, że po drodze dostaliśmy mandat za przekroczenie prędkości… 😉

Budynek hotelu Ibis Styles Bolesławiec

Po przyjeździe do hotelu mieliśmy miłą niespodziankę – przy recepcji czekała na nas miłe powitanie przez Panią Dyrektor hotelu i Nikodema kolegę ze szkoły (który jak się później okazało pracuje we wrocławskim hotelu Mercure i pomagał w otwarciu Ibisa). Dowiedzieliśmy się, że jesteśmy pierwszymi gośćmi, bo pozostali którzy mieli rezerwacje w tym dniu jeszcze nie dojechali. Po serdecznym przywitaniu i otrzymaniu kart do pokoi dostaliśmy jeszcze zaproszenie na kolację na koszt hotelu w nowo powstałej restauracji Winestone będącej częścią hotelu.

Jeśli chodzi o wystrój lobby i korytarzy to nawiązuje ono do ceramiki, a same lady recepcyjne są w kształcie filiżanek, co jest bardzo ciekawym rozwiązaniem.

Prawdziwa niespodzianka czekała na nas jednak dopiero w pokoju. Wystrój poglądowo znaliśmy już ze zdjęć zamieszczonych w internecie. Jest on bardzo ciekawy, współczesny i zawiera elementy nawiązujące do stylu obiektu. Na ścianie namalowany jest wielki słoń w składzie porcelany 😉 Odcienie granatu nawiązują bezpośrednio do ceramiki bolesławieckiej. Numery pokoi znajdują się na okrągłych elementach imitujących talerze – oczywiście w tradycyjny wzór! To było genialne!

Elementy związane z ceramiką znajdziemy także na korytarzach

W pokoju czekały na nas balony, list powitalny napisany ręcznie specjalnie dla nas oraz nawiązania do naszego muzycznego duetu – Ponad Chmurami (www.ponadchmurami.pl). Była to papierowa chmurka z fragmentem tekstu jednego z naszych utworów. W łazience byliśmy narysowani na lustrze wraz z życzeniami miłego pobytu. Dodatkowo otrzymaliśmy prezent powitalny w postaci bolesławieckiego kubka (później dostaliśmy także drugą sztukę – z obu znakomicie smakuje teraz kawa w domu :)).

Przywitanie w pokoju…
… i w łazience 🙂

Po krótkim odpoczynku w pokoju udaliśmy się do restauracji na umówioną kolację. Mieliśmy możliwość wyboru dowolnych dań z nowopowstałego menu. Kasia wybrała sandacza z białymi warzywami, Nikodem natomiast burgera Winestone oraz włoską bezę na deser. Kelnerka, która nas obsługiwała również na codzień pracuje w hotelu Mercure Wrocław i zajmowała nas miłą rozmową o obecnej sytuacji i hotelarstwie w ogóle. Dodatkowo zostało dla nas zorganizowane również wino białe oraz czerwone podawane „w słusznych” porcjach i z dolewką. 😉 Do tego zamówiliśmy pyszne espresso. Wszystkie dania były bardzo smaczne i ciekawie zaserwowane. Chyba jedyny minus podczas całego pobytu to troszkę twarde warzywa zaserwowane do ryby. Z minusów to tylko tyle. Jadąc do hotelu planowaliśmy wybrać się na kolację na pobliski rynek, jednak po takiej kulinarnej uczcie nie żałowaliśmy wyboru.

Kolacja w restauracji Winestone

Później wybraliśmy się na spacer po okolicznej starówce (Rynek znajduje się tylko 5 minut spacerem od hotelu). Bolesławiec jest pięknie odrestaurowanym miastem, do którego warto wybrać się na weekendowy wypad – nawet jeśli nie jesteś wielkim fanem tamtejszej ceramiki.

Bolesławiecki Rynek

Pokoje są świetnie wyciszone, z wygodnymi łóżkami i dobrze działającą klimatyzacją. Zapewnia to bardzo komfortowy sen. Niestety śniadania są serwowane w tygodniu tylko do godziny 10:00 (chociaż dla nas każda godzina jest zbyt wczesna 😉 ). W związku z sytuacją pandemiczną śniadanie serwowane było do stolika i składało się z „polskiego” zestawu serów i szynek, warzyw oraz do wyboru jajka sadzonego lub parówek. Dodatkowo dostaliśmy dżemy, jogurty oraz muesli. Zamówiliśmy też bardzo dobre cappuccino. Śniadanie było bardzo smaczne, chociaż oczywiście brakuje tradycyjnego bufetu szwedzkiego (mamy nadzieję, że przy naszej kolejnej wizycie zalecenia epidemiologiczne będą już inne, co pozwoli na śniadania w formie bufetu).

Zestaw śniadaniowy

Podczas naszego pobytu wciąż obowiązywały wszelkie restrykcje dotyczące wirusa COVID-19. Według nas hotel bardzo dobrze się do nich dostosował. Pracownicy pracują w maseczkach, w wielu miejscach dostępne są płyny dezynfekujące. Nie ma ich na każdym piętrze przy windzie – a szkoda, bo wtedy mielibyśmy 100% pewność, że przyciski w obu kierunkach jazdy nie zostały zanieczyszczone 😉 W pokojach dostępne są zapakowane w woreczek foliowy jednorazowe kubki, a suszarki do włosów nie były dostępne. Warto także pamiętać, że oprócz hotelu – to my sami musimy dbać o nasze wspólne bezpieczeństwo i stosować się do panujących obecnie zasad.

Zestaw do parzenia herbaty dostępny w pokoju

Podsumowując jesteśmy bardzo zadowoleni z pobytu w Ibis Styles Bolesławiec. Wrażenie to spotęgowało oczywiście specjalne przyjecie jako pierwszych gości hotelu. Chyba pierwszy raz zostaliśmy aż tak indywidualnie przyjęci w hotelu i to 3*, mimo że wiele razy przebywaliśmy w bardziej luksusowych 5* obiektach. Za noc zapłaciliśmy 230 zł, co jest uczciwą ceną jak za nocleg w Bolesławcu ze śniadaniem. Życzymy hotelowi i wszystkim pracownikom powodzenia, z chęcią wrócimy do Bolesławca. Mamy nadzieję, że po wyjeździe osób pomagających w otwarciu (na codzień pracujących w Mercure Wrocław Centrum) miejsce to nie straci swojej magii i będziemy z chęcią wielokrotnie do niego wracać. 🙂

Uśmiech Kasi potwierdza zadowolenie z hotelu Ibis 🙂

Życie jest za krótkie, by spać w kiepskich hotelach… cz.2

Dzisiaj chcielibyśmy podzielić się z Wami drugą częścią wpisu o naszych ulubionych hotelach na świecie. Opiszemy Wam szczegółowo dwa obiekty, a także podzielimy się listą innych, które polecamy.

  • DoubleTree by Hilton Hotel Kuala Lumpur

Lokalizacja: Kuala Lumpur, Indonezja, centrum miasta, nad centrum handlowym
Liczba spędzonych nocy: 2
Co zawierała cena: nocleg ze śniadaniami w wysokiej klasy pokoju z dostępem Executive Lounge (upgrade oraz śniadanie dzięki wysokiemu statusowi w programie sieci) oraz dostęp do basenu
Rodzaj rezerwacji: pobyt za punkty Hilton Honors
Termin pobytu: wrzesień 2018
Cena za noc: 10000 punktów za dobę za dwie osoby (co przy zakupie punktów w promocji daje 50$ za noc)
Cena za noc na rok 2020: 380 zł („zwykły” pokój dwuosobowy ze śniadaniem – bez dostępu do Executive Lounge – cena z Booking.com)

Panorama z saloniku Executive Lounge w DoubleTree by Hilton Kuala Lumpur

Jest to biznesowy 5* obiekt położony niedaleko centrum Kuala Lumpur, w bliskiej odległości słynnych Petronas Twin Tower. Hotel zlokalizowany jest w wysokim, 23 piętrowym wieżowcu, ma w sumie 538 pokoi. Na dolnych piętrach znajduje się duże centrum handlowe, przez które wchodzi się do recepcji. To dodatkowy plus, ponieważ podczas naszego pobytu wielokrotnie padało, zatem galeria była ciekawym miejscem dla „zabicia czasu”. Recepcja hotelowa jest zlokalizowana na drugim piętrze. DoubleTree w Kuala Lumpur to jeden z większych hoteli, w jakich spaliśmy na świecie (o ile nie największy). Świadczy o tym choćby długość blatu recepcyjnego – na meldowanie bądź wymeldowanie gości czeka kilka recepcjonistek. Dla gości należących do programu lojalnościowego sieci Hilton czeka osobne stanowisko recepcyjne. My zabookowaliśmy na stronie hilton.com pokój standardowy płacąc za niego 10 tys punktów. Zostaliśmy jednak zakwaterowani w pokoju wyższej kategorii, w którym czekał na nas prezent powitalny dla statusu Gold. Dodatkowo obsługa przygotowała nasz pokój z okazji naszego „miesiąca miodowego” – były oczywiście płatki róż i słodki poczęstunek 😀 Swoją drogą – często wykorzystujemy taki patent… nikt nie sprawdzi przecież aktu Waszego ślubu, a często możecie być mile zaskoczonym np. butelką wina czy podwyższeniem statusu pokoju ;D

Pokój w DoubleTree by Hilton Kuala Lumpur

Hotel, w zasadzie jak większość obiektów tej sieci, jest typowo biznesowy, zatem jego wnętrze jest raczej klasyczne. Wyposażenie pokoju obejmuje zestaw do parzenia kawy i herbaty, żelazo i deskę do prasowania, suszarkę, zestaw kosmetyków oraz ręczników, szlafrok oraz kapcie. Pokój podzielony jest na część wypoczynkową oraz miejsce do pracy. Goście mogą skorzystać z otwartego basenu, siłowni oraz zrelaksować się w SPA. W hotelu funkcjonuje restauracja śniadaniowa, bar z muzyką na żywo oraz restauracja, w której można zjeść wykwintną kolację czy szybki obiad. Problemem w tym hotelu były jedynie windy. Mimo, że były bardzo szybkie, niestety czasami trzeba było ustawiać się do nich w kolejce… W DoubleeTree mamy możliwość skorzystania z saloniku biznesowego. Znajduje się on na 23 piętrze wieżowca. Zajmuje całe piętro, przez co rozpościerają się z niego niesamowite widoki. Co więcej, można tam wypić drinka na tarasie widokowym. Uwierzcie, że samo przebywanie w otwartej przestrzeni na takiej wysokości robi wrażenie. Ponadto widok na wieże Petronas…. Świetna sprawa.

Salonik w DoubleTree by Hilton Kuala Lumpur

Standardowo, w saloniku jest serwowane śniadanie, zimne napoje i przekąski (przez cały dzień), a wieczorem można skorzystać z kolacji z gorącymi napojami i alkoholem. Menu jest bardzo bogate, zarówno na śniadanie (czy w restauracji czy w executive lounge) jak i podczas kolacji. W trakcie happy-hours mamy możliwość napicia się piwa lub wina, natomiast mocniejsze drinki przygotowywane są przez bardzo serdeczną obsługę. Generalnie obsługa na każdym szczeblu charakteryzowała się otwartością, wysoką kulturą osobistą oraz ogromną gościnnością. Każdy zgłaszany problem był rozwiązywany natychmiast.

Warto zwrócić szczególną uwagę na śniadania w głównej restauracji. Było ono bowiem podzielone na kilka stref z różnymi kuchniami świata. Pięciu kucharzy przygotowywało pokazy live-cookingu – dzięki czemu nie dość, że mogliśmy przyjrzeć się procesowi przygotowywania dania, to jeszcze mieliśmy pewność, że wszystko jest świeże i dopracowane przez samego mistrza. W Malezji bardzo popularne jest teh-tarik. Jest to napój herbaciany przygotowany z mocnego naparu herbacianego oraz skondensowanego mleka. Przygotowanie polega na wielokrotnym przelewaniu płynu z naczynia do naczynia. Może być serwowany na gorąco, ale my polecamy Wam wersję zimną- jest rewelacyjna! Napój ten był przygotowywany na śniadaniu każdego dnia.
Oprócz podziału na strefy żywieniowe, sala miała także wyodrębnione miejsce do spożywania posiłków przez gości należących do klubu Hilton Honnors. Wszystko ze względu na bardzo dużą liczbę gości. To miłe, że niektóre hotele dbają o klubowiczów także poza kwestiami z góry narzuconymi przez sieć.

Hotel według nas zasługuje na miejsce w naszej „topowej” liście, ale wówczas, jeśli posiadasz wysoki status w programie lojalnościowym i masz dostęp do saloniku biznesowego. Hotel DoubleTree by Hilton Kuala Lumpur charakteryzuje się świetną jakością względem ceny, jest bardzo dobrze położony oraz zapewnia wspaniałe doznania kulinarne. Obsługa również jest na bardzo wysokim poziomie (szczególnie w Executive Lounge).

Komfort: 4/5
Hotel jest ogromny, przez co należy się liczyć z dużą liczbą gości. Generuje to tłok przy windach, w restauracjach czy siłowni. Jest to hotel miejski, w którym trudno jest wypocząć.
Obsługa: 5/5
Stosunek jakości do ceny: 5/5
Wyżywienie: 5!/5

  • Hotel Fontanella Borghese

Lokalizacja: w samym sercu Rzymu, Włochy
Liczba spędzonych nocy: 3
Co zawierała cena: nocleg ze śniadaniami
Rodzaj rezerwacji: rezerwacja na portalu Booking. com
Termin pobytu: luty 2020
Cena za noc: 61Euro za pokój

Budynek hotelu Fontanella Borghese

Hotel Fontanella to miejsce o typowo włoskim klimacie, które znajduje się w samym centrum Rzymu, między słynną Fontanną Di Trevi, a schodami Hiszpańskimi. Od wszelkich atrakcji dzielił nas zaledwie kilkuminutowy spacer. Hotel mieści się w historycznym budynku pochodzącym z XVI wieku, który wówczas był siedzibą książąt Borghese. Już widząc prowadzące na dziedziniec wielkie, rzeźbione drzwi jesteśmy przekonani, że to miejsce będzie wyjątkowe. I czujemy to na każdym kroku, ponieważ wszędzie jesteśmy otoczeni sztuką – czy to architektoniczną, rzeźbami, obrazami… Zmysły pobudza także wszędobylski zapach kawy.

Dziedziniec budynku hotelu Fontanella Borghese

W recepcji przywita Was obsługa świetnie znająca język angielski, co wcale nie jest we Włoszech standardem. Opowiedzą Wam o szczegółach pobytu, o atrakcjach, które (i kiedy) warto odwiedzić, czy wskażą gdzie wypić najlepsze wino. O cokolwiek zapytacie czy poprosicie – będą do Waszej dyspozycji. Po lewej stronie recepcji znajduje się miejsce, w którym w spokoju będziecie mogli przeczytać książkę, czy zrelaksować się w otoczeniu artystycznych bibelotów. Wnętrza pokoju urządzone są w tamtejszym stylu, może nieco zimnym, chwilami zbyt pompatycznym, nieco staroświeckim. Ale jak inaczej mogłoby być we wnętrzach z taką historią? W pokoju nie mamy zbyt wielu udogodnień. Oczywiście jest minibarek, telewizor (taki z „pudłem” <3), w łazience mamy do dyspozycji zestaw ręczników oraz kosmetyki. Każdego poranka czeka na Was śniadanie składające się z chleba tostowego, szynki, sera, warzyw, płatków śniadaniowych, ciasta i oczywiście croissantów. Możecie napić się wody, soku, bądź najlepszej w Waszym życiu kawy! Ta kawa to absolutny hit tego miejsca. Parzona na życzenie, ze świetnie spienionym mlekiem… To pobudzało nas na cały dzień. A sam Rzym… dodatkowo sprawił, że zakochaliśmy się w tym hotelu oraz tym zakątku na ziemi. Dodatkowym atutem jest niezwykle barwna właścicielka, która zaczepiała gości podczas śniadania wypytując o szczegóły pobytu, czy plany na dzień. Cały czas podkreślała swoją dyspozycyjność i chęć pomocy. To potwierdza regułę, że to ludzie tworzą miejsce, że czasami jedna osoba potrafi sprawić, że pobyt pozostanie nam na długo w pamięci. Niestety, w hotelu tym nie ma żadnych stref służących rekreacji. Jest to uroczy, kilkupokojowy obiekt, do którego trafisz maleńką windą. Ale trafić tam napewno warto!

Śniadanie w hotelu Fontanella Borghese

Komfort: 4/5
Być może nie mamy tu wielu udogodnień, wyposażenie jest nadszarpnięte zębem czasu, ale w zasadzie jest wszystko, czego potrzeba Wam podczas pobytu w Rzymie. Plus za czystość.
Obsługa: 5/5
Stosunek jakości do ceny: 5/5
Przez zarezerwowanie pobytu niespełna 10 miesięcy wcześniej cena była bardzo atrakcyjna. W sezonie ceny szybują w górę!
Wyżywienie: 4/5
Ale kawa na 6+!!

  • PA Beach Club & Hotel by GuruHotel

Lokalizacja: w samym sercu Riviera Maya na wybrzeżu karaibskim, Puerto Aventuras, Meksyk
Liczba spędzonych nocy: 2
Co zawierała cena: nocleg ze śniadaniami
Rodzaj rezerwacji: rezerwacja na portalu Booking. com
Termin pobytu: październik 2017
Cena za noc: ok 400 zł za noc
Cena za noc w roku 2020: około 700 zł… (obecnie kursy walut wirują, stąd może tak wysoka cena)

Basen w Hotelu Omni Puerto Aventuras

Rezerwując hotel na wybrzeżu zależało nam na bliskości do morza oraz klimatyzacji. Naczytaliśmy się także o wspaniałych plażach w okolicach Puerto Aventuras, stąd postawiliśmy na ten region. Dobre opinie skusiły nas do wyboru luksusowego obiektu. Oczywiście, nie żałujemy tej decyzji. Poranki na hamaku, z widokiem na morze, kołyszące się palmy wśród śpiewu ptaków… Powiem Wam, że te widoki i emocje zostaną z nami już na zawsze. Hotel niestety był nastawiony na gości z innej części Europy i Amerykanów, stąd obsługa nie była jakoś niezwykle serdeczna. Traktowała nas z góry, jak traktuje się młodych ludzi odwiedzających 5* hotele w miejscach nastawionych na „typowego Anglika z grubym portfelem”. Za to jedyny minus. Hotel znajdował się na zamkniętym, strzeżonym terenie. Na szczęście mięliśmy wypożyczone auto, ponieważ trudno byłoby tu trafić innym sposobem. Obszar, na którym znajduje się hotel składa się z kilku obiektów noclegowych, restauracji, sklepów, ale także oceanarium czy delfinarium oraz wielkiego pola golfowego i portu dla jachtów. Miejsce może zbyt luksusowe, jakby spojrzeć na to od strony wejścia do hotelu. Po przekroczeniu jednak jego progu, czując powiew morskiej bryzy, zapomina się o tętniącym życiem miasteczku a skupia na pięknie natury. Wbrew pozorom, hotel nie był bardzo obłożony. Otrzymaliśmy bardzo przestronny pokój z widokiem na morze.

Strefa odpoczynku na balkonie w hotelu Omni Puerto Aventuras

W pokoju była zarówno część do wypoczynku czy pracy, na środku stało także ogromne łóżko. Do dyspozycji były wszelkie udogodnienia –  bezpłatny zestaw świetnej jakości kosmetyków (w 100% naturalne, doskonałe mydła peelingujące, płyny do płukania ust, żele do i po goleniu – generalnie wszystko czego potrzeba), sejf, ręczniki, telewizor, telefon, żelazko, suszarka do włosów, szlafroki oraz kapcie frotte. Pokój dysponował ogromną łazienką z wanną oraz prysznicem. Z łazienki oraz sypialni można było przejść bezpośrednio na taras, na którym znajdowało się duże jacuzzi. Na balkonie można było się zrelaksować w hamaku bądź na wygodnej leżance. Pokój był bardzo czysty, wyposażenie dobrej jakości. Zrelaksować można się także w basenie przy samym morzu oraz przy basenie z pool barem. Do dyspozycji gości jest też spora siłownia. Nam jednak najbardziej przypadły do gustu spacery wzdłuż plaży oraz czytanie książek na leżakach przy plaży. Tyle potrzeba na wakacjach do szczęścia 😉

Pokój w hotelu Omni Puerto Aventuras

Bardzo mocnym punktem hotelu było śniadanie. Serwowane w restauracji z widokiem na morze. Do wyboru było kilka opcji. Każda zawierała zestaw owoców, świeże soki i kawę. Jedzenie było pyszne, pięknie podane, ze składników wysokiej jakości.

Niestety nasz pobyt w PA (dawniej hotelu Omni PA) trwał tylko dwa dni. Miejsce zapisze się w naszej pamięci jako oaza spokoju, powiew luksusu, którego wówczas nocując w hotelach doświadczaliśmy niezwykle rzadko. Wciąż miło wspominamy wieczory przy dźwiękach znad oceanu, kiedy to Nikodem popijał lokalne piwo w jacuzzi na naszym tarasie a ja przyglądałam się palmom, z których niekiedy zeskakiwały do nas makaki. Nieszczególnie za nimi przepadam, jednak te meksykańskie są dużo przyjemniejsze od azjatyckich. Warto czasami wydać troszkę więcej niż pozwala Wam sumienie, ale tylko czasami… 😀

Jeść śniadanie z takim widokiem… takie przyjemności pamięta się długo 🙂

Komfort: 5/5
Piękna lokalizacja, czystość i bogate wyposażenie. Jacuzzi na balkonie, serio?? 😀
Obsługa: 3.5/5
To niestety jedyny minus. Jednak meksykanie to dość specyficzny naród, może to też miało wpływ na postrzeganie młodych, białych 😉
Stosunek jakości do ceny: 4.5/5
Nikt się przecież nie obrazi, jeśli ceny będą niższe 😀
Wyżywienie: 5/5

To wszystkie hotele, w których czuliśmy się z wielu względów wyjątkowo, które zostawiły w nas ślad i spowodowały, że chcemy odwiedzić je jeszcze nie raz. Drodzy Dyrektorzy – zadanie wykonane!

Poza wymienionymi powyżej oraz w ostatnim poście miejscami, bywały także hotele, które zainspirowały nas czymś konkretnym.

Tak było np. z warszawskim Hiltonem – śniadanie, które tam zjedliśmy jest według nas NAJLEPSZYM śniadaniem hotelowym, na które trafiliśmy. Tego wyboru i jakości (zarówno jakości dań jak i obsługi kelnerskiej) nie da się opisać.

Śniadanie w warszawskim Hiltonie

Kolejnym wspaniałym hotelem był także warszawski DoubleTree – strefa SPA Level Up dla gości z wysokim statusem – genialny pomysł. Generalnie hotel świetny, jednak w pełni ocenimy go, kiedy w końcu skorzystamy z Saloniku Biznesowego.

Strefa Level UP w DoubleTree by Hilton Hotel & Conference Center w Warszawie

Biorąc pod uwagę dostępną dla każdego gościa strefę wellness warto wspomnieć o hotelu Evita w Tleniu. W sercu Borów Tucholskich, pośród lasów, znajduje się klimatyczny hotel z najlepszą strefą saun, w jakiej kiedykolwiek byliśmy oraz basenem z widokiem na las. Jest pięknie, klimatycznie, bardzo czysto – pełen relaks. To miejsce gorąco Wam polecamy, jednak przebywaliśmy tam z grupą, dlatego ciężko nam ocenić jakość wyżywienia i obsługi podczas pobytu indywidualnego. Z pewnością jednak odwiedzimy to miejsce ponownie i mamy nadzieję, że po tym pobycie będziemy mogli powiedzieć Wam o tym hotelu coś więcej.

Strefa Wellness w hotelu Evita w Tleniu

Piękne historyczne wnętrza i znakomitą lokalizację oferuje także miło wspominany przez nas hotel Hampton Inn & Suites Mexico City – Centro Historico. Swego czasu za nocleg w nim wydać trzeba było 10000 punktów Hilton Honors (co przy promocji na ich zakup wynosi 50$)

Korytarz w hotelu Hampton Inn & Suintes Mexico City – Centro Historico

Obecnie branża hotelarska przeżywa kryzys. Mamy nadzieję, że kiedy hotele ponownie otworzą się na swoich gości zasypiemy je rezerwacjami, a Wam opiszemy kolejne miejsca warte odwiedzenia.

Życie jest za krótkie, by spać w kiepskich hotelach… cz.1

Część 1.

Tytuł może wydawać się dość kontrowersyjny… jednak po przeczytaniu wszystkiego, co chcemy Wam przekazać z pewnością zgodzicie się z nami w tej kwestii, a w idealnych przypadkach będzie to Waszym nowym, życiowym mottem.

Ze względu na różnego rodzaju działalności, czy aktywności, które prowadzimy można powiedzieć, że 80% czasu w ogóle, spędzamy w hotelach… ponieważ oboje pracujemy w branży hotelarskiej. Gdyby jednak pominąć ten fakt, to około 20% noclegów w całym roku spędzamy w hotelach. daje to ok 60 noclegów rocznie…. już rozumiecie, dlaczego tak istotne są dla nas dobre warunki, w których nocujemy? Oczywiście, nie zapominamy o idei naszego bloga, czyli niskich cenach.

Obecnie, ze względu na pandemię, którą ogarnięty jest świat, branża turystyczna przechodzi ogromny kryzys. Wszystko zamiera, zamiera wszelki transport publiczny, stosowane nakazy obligują nas do siedzenia w domu… ale mamy nadzieję, że kiedy świat wróci do normalności to zaczniemy inaczej spoglądać na rzeczywistość. Zaczniemy spełniać nieco bardziej ochoczo swoje marzenia, pokonywać obawy… zaczniemy może ciut bardziej korzystać z życia i… podróżować. Czy na odległy kontynent, czy do sąsiedniego województwa. Być może zainspirują Was hotele, które spośród setek, w których nocowaliśmy wyróżniły się na tyle, że są naszą mocną piątką i wracamy do nich, jeśli tylko pojawia się okazja, a czasami nawet specjalnie taką okazję stwarzamy… 😀 Czy zatem miejsca, które chce się wciąż odwiedzać to nie najlepszy przykład całej idei hotelarstwa? Co zatem nas urzekło i czy były jakieś minusy?

Obiekty noclegowe oceniamy pod względem komfortu, obsługi, stosunku jakości do ceny oraz jakości wyżywienia. Wszystkie prezentowane hotele są „topowe” i nie jesteśmy w stanie powiedzieć, że jest jeden naj… 😉 – kolejność wynika z chronologii pobytów. Dzisiaj opiszemy trzy pierwsze hotele, natomiast w kolejnym poście opowiemy Wam o kolejnych.

  • Pajar House Suite & Villas

Lokalizacja: Indonezja, wyspa Bali, miasto Ubud, spokojna lokalizacja poza miastem – wśród pól ryżowych
Liczba spędzonych nocy: 3
Co zawierała cena: drink powitalny, nocleg w bungallowie o wysokim standardzie, codzienne śniadania dostarczane do pokoju, transport do miasta na życzenie, dostęp do basenu
Rodzaj rezerwacji: Przez booking.com
Termin pobytu: wrzesień 2015
Cena za noc: około 120 zł za dobę za dwie osoby
Cena za noc na rok 2020: 170 zł (apartament typu suite)

Pajar House Ubud

Check in odbywał się w pięknym bambusowym patio, gdzie otrzymaliśmy zwilżone ręczniki do odświeżenia, pyszne drinki owocowe oraz telefon komórkowy, który służył do kontaktu z kierowcą obiektu. Hotel położony jest bowiem ok 4 km od centrum miasta, dlatego też na życzenie można zamówić sobie bezpłatny transport właśnie dzwoniąc do kierowcy i informując o szczegółach (transport w godzinach 9:00-22:00). Następnie, zostaliśmy odprowadzeni do przestronnego, komfortowego pokoju. Wybraliśmy opcję z jednym podwójnym łóżkiem. Bungallow był murowany, jednak posiadał „wywietrzniki” typowe dla azjatyckiego budownictwa. Budynek wyposażony jest w klimatyzację, co jest bardzo istotne przy upałach sięgających 35 stopni. Do dyspozycji gości był aneks kuchenny, codziennie dostarczana była też woda mineralna w dużych butelkach. W łazience w stylu SPA dostępny był zarówno prysznic jak i wanna, zestaw ręczników i kosmetyków o pięknym zapachu. Codziennie zapalano też kominek z aromatycznymi olejkami. Oczywiście na wyposażeniu były także kapcie i szlafroki, suszarka do włosów, a nawet żelazko. Pokój był sprzątany codziennie. Dodatkowo, wieczorem odbywało się okadzanie – typowe dla balijskich wierzeń. Do dziś pamiętam jak słychać było śpiew ptaków, krzyki gekonów a w powietrzu unosił się zapach kadzideł… Tym zawsze będzie dla mnie beztroska wolność….

Śniadanie w Pajar House

Wspomnienia tego miejsca, tego hotelu zawsze będą mi się kojarzyć z wysokim standardem – nie można się było bowiem doczepić ani do obsługi, która wychodziła naprzeciw wszelkim oczekiwaniom, dbała o każdy szczegół, ani komfortu, bowiem wyposażenie było w bardzo dobrym stanie, sprzątanie pokoju bardzo dokładne, wyposażenie zawierało wszystko co potrzebne podczas wakacyjnego pobytu… a śniadania? Do wyboru było kilka opcji – jajecznica z tostami, omlet, tosty z szynką i serem żółtym, tradycyjna zupa azjatycka, naleśniki z bananami bądź sałatka owocowa. Dodatkowo serwowano świeże owoce, sok ze świeżych owoców oraz herbatę lub kawę. Śniadanie wybierało się dzień wcześniej i określało godzinę spożycia posiłku. Wszystko czekało rano na tarasie… Tak właśnie wygląda relaks… W kwestii komfortu i wypoczynku hotel oferuje basen, który znajduje się na skraju terenu hotelowego. Poza tym, przy każdym z pokoi mamy coś na kształt „altanki”, gdzie możemy się wyciągnąć z książką, bądź taras z przyjemnym oświetleniem. Dodatkowo hotel ma w ofercie zabiegi SPA, które mogą odbywać się wśród pól ryżowych, na tarasie… po prostu magia <3

Pobyt w Pajar House odbyliśmy pięć lat temu, w tym czasie nocowaliśmy w 5* hotelach najlepszych marek, jednak ten niepozorny hotel skryty pomiędzy polami ryżowymi skradł nasze serca…

Komfort: 5/5
Obsługa: 5/5
Stosunek jakości do ceny: 6/5
Wyżywienie: 3/5 – śniadania typowe dla tej części świata, smaczne, jednak niektóre z wybieranych dań były po prostu zwyczajne, największy minus za brak restauracji w obiekcie – obecnie restauracja już funkcjonuje.

  • Pullman Hanoi

Lokalizacja: Wietnam, biznesowe centrum miasta Hanoi
Liczba spędzonych nocy: 2
Co zawierała cena: nocleg ze śniadaniem, dostęp do basenu, siłowni, wstęp do saloniku biznesowego (dzięki wysokiemu statusowi w sieci Accore)
Rodzaj rezerwacji: przez oficjalną stronę sieci
Termin pobytu: wrzesień 2016
Cena za noc: około 40 zł za dobę za dwie osoby + punkty zebrane w programie członkowskich (2 tys. punktów – równowartość 40 euro [nie ma możliwości komercyjnego zakupu punktów, można je nabywać przez nocowanie w sieci bądź podczas udziału w akcjach promocyjnych])
Cena za noc na rok 2020: 460 zł

Pullman Hanoi

Wyobraźcie sobie, że jesteście po kilku godzinnej podróży z innego miasta, temperatura dawno przekroczyła trzydzieści kresek, a na sobie macie przepocone, zakurzone ubranie i 13 kilogramowy plecak…. i wyglądając dość niekorzystnie przekraczacie próg pięciogwiazdkowego, biznesowego hotelu… 😀 Przyznam, że początkowo, kiedy wybieraliśmy wyższą kategorię hoteli na turystyczne, dalekie wyjazdy czułam dyskomfort w podobnych do powyższych kategorii sytuacjach. Teraz jednak nie czuję zażenowania, ponieważ mam świadomość, że choć hotele takie nastawione są na gości biznesowych, to z ogromną gościnnością i profesjonalizmem podchodzą do strudzonych turystów. Zatem, kiedy przekroczyliśmy już próg Pullmana, naszymi bagażami od razu zajął się Boy Hotelowy, a my zostaliśmy skierowani do recepcji dla gości z wysokim statusem, która znajduje się na wyższych piętrach. Tam otrzymaliśmy prezent powitalny, zostaliśmy poinformowani o wszystkim, co dotyczyło naszego pobytu. Recepcjonistka zaprowadziła nas do przydzielonego pokoju, w którym czekały nasze bagaże. Pokój hotelowy był zaaranżowany klasycznie, posiadał podwójne łóżko, sofę, miejsce do pracy. Standardowo na wyposażeniu był zestaw do parzenia herbaty/kawy, minibarek, kapcie, szlafrok, suszarka do włosów, żelazko, zestaw ręczników i kosmetyków. Ciekawym rozwiązaniem było umocowanie różnego rodzaju gniazdek w panelu przy biurku. Wyprawa do Wietnamu była naszą podróżą poślubną, przez co nasz pokój był romantycznie przystrojony różami. Dostaliśmy też w prezencie powitalnym słodkie ciasteczka.

Pokój w Pullman Hanoi

Co ciekawe, na gości hotelu czeka woda mineralna sygnowana marką hoteli Pullman.
Dzięki wysokiemu statusowi w sieci Accore Hotels, mieliśmy możliwość skorzystania z saloniku biznesowego, który w godzinach wieczornych oferuje gorące posiłki, przekąski oraz open bar na wybrane alkohole. Jedzenie było bardzo smaczne, obsługa bardzo przyjazna i troskliwa. Mimo dużej ilości gości, każdemu poświęcali uwagę. W Wietnamie dostęp do wysokoprocentowego alkoholu jest dość ograniczony. Również w executive lounge drinki z udziałem mocnego alkoholu były serwowane na życzenie. Pani, która obsługiwała nasz stolik bardzo ochoczo podchodziła do uzupełniania naszych szklanek, bowiem gdy tylko kończyliśmy drinki, na stole lądowały nowe. Bardzo miłe było także poświęcanie czasu na luźną rozmowę dotyczącą celu naszego pobytu, czy naszego kraju. Tego samego scenariusza troski o gościa mięliśmy okazję doświadczyć podczas śniadania. W godzinach porannych gości witał Dyrektor hotelu, który z każdym starał się zamienić kilka słów. To dla nas również bardzo ciekawe podejście dotyczące gościnności. Podobnie kelnerzy, uwijali się jak mróweczki pomiędzy rzeszą spożywających posiłek ludzi. Samo śniadanie było zaskakujące, ponieważ obejmowało różne kuchnie świata. Trudno zliczyć wszystko, co było serwowane… Mało kiedy śniadanie w hotelu robi na nas takie wrażenie, jednak tu przebiło prawie wszystkie hotele, w których dotychczas nocowaliśmy.

Executive Lounge w Pullman Hanoi

Ponadto, do dyspozycji gości jest strefa komfortu – czyli basen zewnętrzny, sauny, czy strefa relaksu oraz siłownia. Również salonik jest dobrym miejscem na odpoczynek i wypicie zimnych napoi. Wieczorami, w hotelowym barze odbywają się różnego rodzaju koncerty . My trafiliśmy na gitarzystę wykonującego standardy jazzowe. Hotel, jest doskonale przygotowany w kwestii kontaktu z klientem, wyposażenie jest klasyczne jak w każdym hotelu biznesowym, czystość była na bardzo wysokim poziomie. Troska o klienta widoczna jest zarówno wśród osób zarządzających, obsługujących czy pań dbających o porządek. Pierwszego dnia wracaliśmy ze zwiedzania miasta w potwornej ulewie. Byliśmy przemoczeni praktycznie do samej bielizny. Po przkroczeniu progu hotelu, konsjerż pytał nas, czy wszystko w porządku i w czymś może nam pomóc. Podziękowaliśmy i zapewniliśmy, że wszystko jest ok. Kiedy już wjechaliśmy na nasze piętro, a panie sprzątające dostrzegły jak jesteśmy przemoczeni od razu przybiegły do nas i okryły nas ręcznikami… Czujecie? To był tak miły gest, że doskonale pamiętam ten korytarz, uśmiech tej kobiety, a przez to mam dobre wspomnienia związane z tym miejscem. I o to właśnie chodzi w hotelarstwie. O to, by gość czuł się zaopiekowany, zadowolony i przywiązał się do miejsca, w którym spędził 48 godzin.

Komfort: 4/5 (tu kwestia sporna – hotel mieści się w samym centrum, z pewnością goście biznesowi są zadowoleni, jednak ktoś, kto liczy na spacery w parku, ciszę i śpiew ptaków będzie rozczarowany, od starego miasta również dzieli nas „kilka” kroków)
Obsługa: 5/5
Stosunek jakości do ceny: 5/5
Wyżywienie: 5/5

  • Hilton Batumi

Lokalizacja: Gruzja, Batumi, 50 metrów od morza
Liczba spędzonych nocy: łącznie w tym hotelu – 8 (podczas trzech podróży)
Co zawierała cena: nocleg ze śniadaniem, dostęp do basenu, siłowni, wstęp do saloniku biznesowego (dzięki wysokiemu statusowi w Hilton Honors)
Rodzaj rezerwacji: przez oficjalną stronę sieci
Termin pobytu: kwiecień, grudzień 2018 oraz styczeń 2020
Cena za noc: każdorazowo ok. 70 dolarów

Hilton Batumi

Ten hotel to przykład miejsca, które samo w sobie może stanowić cel podróży. Gruzja, to mój ukochany kraj, a hotel Hilton Batumi to jeden z najlepszych hoteli. Planując wyjazdy do kraju wybornej kuchni i wina zawsze udajemy się do Batumi… ze względu na Hiltona 😉 Bo umówmy się, że samo Batumi jest mało gruzińskie, bywa kiczowate, ale jeśli to wciąż Gruzja, pełna wyśmienitego jedzenia, genialnego wina, posiadająca taki hotel i to jeszcze nad samym morzem… nie może być inaczej. W zasadzie należałoby zebrać trzy wizyty w jedną, choć chyba nie do końca jest to łatwe. Każda z tych wizyt wyróżniała się czymś na plus, ale miała także swoje minusy. Omawiając każdy punkt będziemy zatem przywoływać dane sytuacje. Jeśli chodzi o komfort, to Hilton Batumi jest hotelem nowoczesnym, z klasycznym, biznesowym wyposażeniem. Trzykrotnie nocowaliśmy w narożnych apartamentach dwa razy z widokiem na góry, a niespełna 3 miesiące temu z najpiękniejszym widokiem panoramicznym na morze i góry. Budzić się z takim widokiem na co dzień jest moim marzeniem…. Do dyspozycji w każdym pokoju są zestaw do parzenia kawy/herbaty, minibarek, kapcie, szlafroki, suszarka do włosów, żelazko i deska do prasowania, sejf, komplet ręczników, kosmetyki i przybory toaletowe oraz butelka wody na osobę. W pokoju mamy miejsce do relaksu (bądź w osobnym pomieszczeniu, bądź wydzielona część pokoju), jak również miejsce do pracy z gniazdkami przy biurku. Łazienki dysponują zarówno wanną jak i prysznicem.

Widok z pokoju w Hiltonie Batumi

Jako goście Hilton Honors spośród trzech pobytów raz otrzymaliśmy prezent powitalny, którym była butelka wina i deska serów. Pokój sprzątany jest codziennie, w godzinach popołudniowych. Panie dbające o porządek są bardzo sympatyczne i służą pomocą np. kiedy potrzebny nam jest dodatkowy żel czy ręcznik.
Obsługa hotelu jest bardzo sympatyczna, niejednokrotnie wychodzi ponad potrzeby gościa. Kiedy byliśmy w tym hotelu po raz pierwszy miłym zaskoczeniem było to, że recepcjonistka po uzupełnieniu dokumentów odprowadziła nas do pokoju, poinformowała o wszystkim co musieliśmy wiedzieć i zapewniła o pomocy jeśli tylko pojawią się problemy. Za drugim razem zostaliśmy standardowo przyjęci przez obsługę hotelową. Niestety, podczas ostatniego pobytu w hotelu spotkaliśmy się ze sprzecznymi informacjami i brakiem kompetencji wśród załogi. Była to dla nas bardzo niekomfortowa sytuacja, ponieważ początkowo zakwaterowano nas w pokoju, który posiada dostęp do executive lounge (to samo widniało w aplikacji Hiltona), następnie odmówiono nam jednak wstępu do saloniku… tłumacząc, że zmieniły się zasady działalności programu lojalnościowego od listopada. W trakcie rzekomego czasu nocowaliśmy w hotelach sieci w Polsce i Europie i nikt nigdy o tych zmianach nie wspominał… Po tym czasie także korzystaliśmy z usług Hiltona gdzie dostęp otrzymywaliśmy zawsze. Zatem, jeśli będziecie podróżować do hotelu Hilton Batumi, lepiej wcześniej upewnijcie się mailowo, jakie są warunki waszej rezerwacji i co zawiera pobyt. W zasadzie nie był to jakiś wielki problem, ponieważ w miejscu, gdzie ciągnie do wizyty w restauracji (te gruzińskie ceny!), salonik i kolacja nie są aż tak potrzebne. Problemem jest raczej dyskomfort, niedoinformowany personel oraz to, że rozmawiająca z nami recepcjonistka w ogóle nie przyjmowała naszych argumentów. Ostatecznie sytuacja została rozwiązana ale jakiś niesmak pozostał. Na szczęście udało się uzyskać nam status Diamond, z którym wejście do saloników Executive lounge jest obligatoryjne.

Salonik biznesowy w Hiltonie Batumi

Kolacje w saloniku biznesowym są zawsze bardzo smaczne, do wyboru są dwa ciepłe dania, zimne przekąski i ciasta (te przez cały dzień), soki i zimne napoje oraz napoje alkoholowe podczas kolacji. Śniadania w hotelu są bardzo smaczne, pełne gruzińskich specjałów, z elementami kuchni tureckiej, jak również europejskiej. To w tym miejscu serwują najlepsze jajka po benedyktyńsku jakie kiedykolwiek jedliśmy <3 Ponadto, każdego dnia (no prawie) gości na śniadaniu wita dyrektor hotelu – Pan Torsten. Przychodzi także doglądać wszystkiego w porze kolacji w saloniku. Niezwykle ciepły, sympatyczny człowiek. Jeżeli kiedyś zgłodniejecie, udajcie się na parter, tam restauracja Pelion serwuje dania kuchni gruzińskiej i europejskiej. Ceny są przystępne a jakość świetna. Polecam Wam bardzo Chinkali Sopup, w której pływają urocze, maleńkie pierożki, rewelacja! Można też napić się kawy w kawiarni po lewej stronie od wejścia – pyszna kawa i ciasto marchewkowe, a ceny jak w Polsce, bądź wypić drinka na najwyższym piętrze budynku z pięknym widokiem w Naphele Sky Bar&Restaurant.
Do Waszej dyspozycji w hotelu będzie basen i sauny oraz siłownia. Można też skorzystać z oferty SPA. Jednak bliskość morza skutecznie odciągnie Was od wszystkiego. Jeśli kochacie morze tak jak ja, to uwierzcie, że w tym hotelu to właśnie jemu poświęca się całą uwagę. To na nie skierowane są okna pokoi i saloniku. To tam można całkowicie się zresetować, „wyłączyć”, skupić na pięknie przyrody… Taki właśnie jest ten hotel, pełen gruzińskiej gościnności, ale i psikusów (jeśli byliście w Gruzji już znacie tą mentalność, jeśli nie – wszystko przed Wami – tylko spokojnie, czas to pojęcie względne u Gruzinów), pełen uśmiechu, dbałości o szczegóły, komfortu i jakości na wysokim poziomie, a to wszystko gdzieś przy samym brzegu Morza Czarnego… <3

Komfort: 5/ 5
Obsługa: 4,5/5 (incydent z recepcjonistką, która upierała się, że nastąpiły zmiany w programie i pojawiły się błędy w działaniu aplikacji)
Stosunek jakości do ceny: 5/5
Wyżywienie: 5/5

Recenzja 5* hotelu DoubleTree Resort by Hilton Penang

Dzisiejszym wpisem chcielibyśmy nadrobić blogowe zaległości oraz rozpocząć serię wpisów z naszego ostatniego dalszego wyjazdu – do Malezji i Indonezji. Do wybrania właśnie takiego kierunku podróży skusiła nas przede wszystkim świetna cena biletów lotniczych linii Qatar Airways, ale także wiele znakomitych hoteli z portfolio Hiltona na miejscu w zaskakująco niskich cenach. Nasz przylot z Polski miał miejsce na lotnisko w Penang (tak samo nazywa się cała wyspa), które znajduje się niedaleko urokliwego miasta Georgetown. Opisywany 5* hotel znajduję się po drugiej stronie miasta, na zachód w dzielnicy Miami Green. Jest to nowy hotel, w którym spędziliśmy w sumie cztery noce płacąc po 10 tys. punktów Hilton Honors za jedną noc. Przy sprzyjającej promocji taką ilośc punktów można nabyć za 50$. Czyli właśnie za taką kwotę możemy się przespać w świetnym resortowym hotelu przy samej plaży – cena oczywiście za dwie osoby. Dokładając do tego status Gold w programie lojalnościowym sieci, który posiadamy otrzymujemy darmowe śniadanie, upgrade do lepszego pokoju oraz kilka innych benefitów.

DoubleTree Resort by Hilton Penang

Przyjazd do hotelu i zameldowanie

Z lotniska do hotelu dostaliśmy się po raz pierwszy używając Graba – azjatyckiej odpowiedzi na Ubera. Dojazd z lotniska do hotelu kosztował około 35 zł. Jest oczywiście opcja dojazdu autobusem, o której dowiedzieliśmy się później, jednak zajmuje ona ponad trzy razy więcej czasu, co po kilkunastogodzinnej podróży samolotami nie jest mile widziane. Po przyjeździe zostaliśmy miło przyjęci przez pracowników recepcji oraz poinformowano nas o podwyższeniu standardu naszego pokoju do dwupokojowego apartamentu z widokiem na morze, co nas bardzo ucieszyło. 🙂 Tradycyjnie otrzymaliśmy także ciepłe ciasteczka, które są standardem w całej sieci DoubleTree. Co ciekawe, w hotelu znajduje się także muzeum pluszowych misiów i jeden z ich przedstawicieli przywitał nas przy wejściu do hotelu.

Miś witający gości w lobby hotelu

Pokój

Nasz pokój znajdował się na czwartym piętrze w centralnej części hotelu. Mimo położenia niedaleko wind nie było ich wcale słychać. Apartament składał się z dwóch bardzo przestronnych pokoi – dziennego oraz sypialni, łazienki z wanną i prysznicem oraz sporego balkonu.

Sypialnia oraz balkon naszego apartamentu

Na stole w części wypoczynkowej znajdowała się także wstawka powitalna z liścikiem. Trafiliśmy akurat na chińskie święto Środka Jesieni, podczas którego lokalni mieszkańcy spożywają tradycyjne księżycowe ciasteczka, które przez zastosowanie dodatków takich jak pasta lotosowa, czy szafran w sklepach kosztują nawet około 20 zł za niewielkie ciasteczko. Dostaliśmy jedno takie ciasteczko w pięknym kartoniku. Co do smaku to raczej średnio nam podeszło, ale było to ciekawym przeżyciem kulinarnym. 😉

W hotelu spaliśmy dwukrotnie, na początku oraz na końcu naszej podróży. Przy drugim pobycie dostaliśmy bardziej osobistą wkładkę powitalną, co było dla nas bardzo miłym doświadczeniem.:)

Pokoje zostały bardzo starannie przygotowane przed naszym przyjazdem. Były czyste, nowocześnie urządzone – utrzymane w stylistyce marki DoubleTree, jednak z elementami nawiązującymi do tradycyjnej sztuki miejsca, w którym znajduje jest hotel. Na wyposażeniu znajdowały się kapcie, szlafroki, zestaw do parzenia kawy i herbaty oraz dwie butelki wody mineralnej.

Śniadanie

Śniadania są serwowane w restauracji położonej na poziomie -1, przy basenie. Można je zjeść także na świeżym powietrzu, co przy porannej temperaturze jest bardzo przyjemne. Trudno jest nam oceniać azjatyckie śniadania, ponieważ są one bardzo odmienne od takich, do których jesteśmy przyzwyczajeni w polskich hotelach. Jednak wybór był bardzo duży, każdy znajdzie coś dla siebie. Jest też egg station, na którym możemy zamówić różne dania z jajek. Z ciekawostek należy wspomnieć o „teh tarik”, czyli mocnej czarnej herbacie z zagęszczonym, słodkim mlekiem. Jest to narodowy napój w Malezji. Nam bardzo zasmakował, piliśmy go wielokrotnie – szczególnie dobry jest podawany na zimno z kostkami lodu.

Jeden z naszych śniadaniowych zestawów
Ubu Pao – czyli tradycyjne słodkie bułeczki podgrzewane na parze (to zielone ;))
w widocznym na zdjęciu naczyniu.

Basen oraz siłownia

Na terenie hotelu znajduje się siłownia oraz zewnętrzny basen – a właściwie dwa – jeden większy oraz drugi mniejszy z atrakcjami dla dzieci. Wokół basenu jest także trochę leżaków. Miejsce to stanowi świetny sposób na odpoczynek podczas gorącego dnia. Co ważne, po opadach deszcze, na które trafiliśmy podczas pobytu woda basenu była szybko oczyszczana.

Popołudnie w basenie

W hotelu znajduje się także całodobowa dobrze wyposażona siłownia.

Podsumowanie

DoubleTree Resort by Hilton Penang od niewielkiej plaży oddziela szeroka droga, jednak można ją przekroczyć mostkiem dostępnym dla gości hotelowych, widocznym na powyższym zdjęciu. Na plaży znajduje się także niewielka knajpka, w której można zjeść smaczne jedzenie w cenach dużo niższych niż w hotelowej restauracji.

Położenie hotelu może być niewielkim minusem, bo jest on poza centrum miasta GeorgeTown, jednak hotel zapewnia raz dziennie bezpłatny transport. W godzinach dopołudniowych możemy dojechać do centrum, a po południu z niego wrócić. Wieczorem bus jedzie w drugą stronę, na nocny bazar, na którym znajdziemy także wiele miejsc, gdzie możemy smacznie zjeść. Jeśli godziny odjazdów nam nie pasują to zawsze możemy skorzystać z publicznego autobusu, którego przystanek znajduje się pod hotelem.

W obiekcie nie znajdziemy niestety Executive Lounge, jednak w zamian tego goście z wysokim statusem mogą skorzystać z popołudniowego „tea time”, w ramach którego otrzymują kawę lub herbatę oraz ciasteczka w kawiarni znajdującej się w lobby hotelu.

Jeśli trafimy do hotelu w weekend wieczorem możemy usiąść w tym samym miejscu i przy akustycznej muzyce na żywo wypić drinka za pół ceny w promocji Happy Hours. 😉

Podsumowując hotel jest jak najbardziej godny polecenia, jeśli ktoś chce wypocząć w miłym miejscu podczas pobytu na wyspie Penang w Malezji. Dajemy mocne 9/10 pkt. 🙂

Recenzja hotelu Hilton Batumi

W kwietniu odwiedziliśmy po raz kolejny Batumi, tym razem wybraliśmy jednak nieco inny rodzaj zakwaterowania. Jako, że do utrzymania wysokiego statusu w sieci Hilton brakowało nam kilku pobytów, postanowiliśmy zarezerwować dwie noce w hotelu Hilton Batumi. Nocleg dla trzech osób kosztował nas  130$ za pokój za noc. Otrzymaliśmy ofertę ze śniadaniem i dostępem do saloniku. Hotel jest pięknie położony. Z jednej strony jest bardzo blisko centrum i wszelkiego rodzaju atrakcji turystycznych. Z drugiej, znajduje się przy samym morzu. Z wyższych pięter budynku roztacza się przepiękna panorama na morze, a z drugiej strony budynku na miasto i góry. Jeżeli nie będziecie chcieli zanocować w tym obiekcie polecamy skorzystać ze Sky Baru „Nephele”, mieszczącego się na najwyższym piętrze budynku, skąd można podziwiać widoki na całą przestrzeń wokół obiektu.

 

Przyjazd do hotelu i zameldowanie

Do Batumi przyjechaliśmy pociągiem, skąd do hotelu udaliśmy się autobusem kursującym między dworcem a centrum. Przy hotelu znajdują się parkingi, jednak ich obłożenie jest dość spore. Hotel oferuje swój parking w cenie 15 GEL za dobę. Podczas zakwaterowania trafiliśmy na wykwaterowanie dwóch grup wycieczkowych, zatem zamieszania było dość sporo. Nie było to problemem dla obsługi, ponieważ po chwili znalazła się recepcjonistka Anna, która świetnie się nami zaopiekowała. Obsługa bardzo dobrze mówi po angielsku i rosyjsku. Przy zameldowaniu zostaliśmy oczywiście powitani, dowiedzieliśmy się o wszelkich udogodnieniach, godzinach posiłków, oraz sposobie logowania się do sieci wi-fi. Przybyliśmy do hotelu około godziny 12 i po około 20 minutach mogliśmy zająć pokój. Do pokoju zaprowadziła nas recepcjonistka, która podczas jazdy windą opowiedziała co znajduje się na którym piętrze (w hotelu możemy skorzystać ze SPA, siłowni, basenu, kasyna oraz sal konferencyjnych, restauracji i baru).Kiedy zostaliśmy sami jak zawsze dokonaliśmy małego rekonesansu otrzymanego apartamentu. 😉 Z racji dużego obłożenia nie był on w pełni przygotowany – brakowało wstawki dla członków Hilton Honors oraz dostawki. Wszystko zostało jednak po chwili nadrobione, a my udaliśmy się na kawę do saloniku.

 

Pokój

Apartament narożny mieścił się na 16 piętrze. Z jego okien rozpościerał się przepiękny widok na góry i miasto, który wieczorem robił niesamowite wrażenie. Apartament składał się z pokoju dziennego, e którym znajdował się telewizor, kącik wypoczynkowy,szafa, stół z krzesłami oraz zestaw do parzenia kawy i herbaty.

 

Do niego przylegała sypialnia z dużym łóżkiem, telewizorem z systemem rozrywki, część do pracy z biurkiem i toaletką, a także garderoba.  Łóżko było bardzo wygodne, idealnie zaścielone, z wyborem dwóch  poduszek. Po każdej stronie znajdowały się lampki nocne oraz do czytania (ledowe), wtyczki do kontaktu oraz radio-budziki. W garderobie mieliśmy do dyspozycji żelazko oraz deskę do prasowania, jak również duże lustro obejmujące całą sylwetkę.  W szafie, która pomieściłaby wszystkie ubrania Nikodema, które zostawił w Polsce 😀 mieścił się też sejf. Garderoba była na tyle przestronna, że pomieściła także nasze plecaki.

W sypialni cała ściana zewnętrzna była przeszklona co zapewniało niesamowite widoki. Niestety w słoneczny dzień temperatura w pokoju znacząco się podnosiła. Na szczęście klimatyzacja działała sprawnie, więc nie stanowiło to problemu.

Pokoje bardzo przytulne, czyste, schludne. Urządzone gustownie, w zasadzie niczego w nich nie brakowało. Nie było niczego, co mogłoby być na minus 😉 Przy sypialni znajdowała się łazienka, w której można było skorzystać zarówno z prysznica jak i wanny, oddzielonego WC, a także jednej umywalki. Standardowo znajdowały się w niej zestaw kosmetyków (początkowo dla dwóch, później dostawiono kolejne- już dla trzech osób), wszelkie dodatki w postaci czepka, wacików, jak również suszarka, oraz szlafroki. Mieliśmy do dyspozycji trzy komplety ręczników.

 

Śniadanie

Śniadanie jest serwowane zarówno w saloniku jak i w restauracji na parterze. Polecamy zjeść je właśnie w głównej restauracji, ponieważ jest naprawdę bardzo urozmaicone, a obsługa- wprost nieprzyzwoicie gościnna i troskliwa. Przy wejściu wita nas główny manager hotelu i kieruje do kierowniczki sali, która znajduje dla nas stolik. Przez cały czas możemy się czuć zaopiekowani ;). Obsługa dopytuje się się czy nam smakuje, troszczy o to by niczego nie brakowało i  czy wszystko jest takie, jakie być powinno. A jest na najwyższym poziomie. Takiej obsługi i jakości nie doświadczyliśmy w żadnym innym hotelu, w którym mieliśmy przyjemność nocować.  

Niestety nie jesteśmy w stanie opisać wszystkiego co było serwowane  na śniadanie. Były dostępne dwie stacje z daniami serwowanymi z jaj. Jedna bezpośrednio w sali śniadaniowej, druga już na kuchni. Polecamy Wam bardzo jajka po benedyktyńsku – niebo w gębie. Na śniadanie był dostępny bardzo szeroki wybór pieczywa i lokalnych serów. Ponadto pyszna herbata z samowaru oraz świeżo wyciskany sok z pomarańczy, który można było przygotować sobie w maszynie jak z nadmorskich barów 🙂

O dziwo zdjęć mamy niewiele, a to wszystko z wrażenia 😀

 

Salonik

Dostęp do saloniku można uzyskać przez wykupienie pokoju na piętrach Executive oraz dzięki posiadaniu karty członkowskiej Hilton Honors o wysokim statusie (Gold, Platinum). W saloniku hotelu Hilton Batumi możemy zjeść śniadanie w godzinach porannych (od 6 do 10) oraz kolację z wyborem alkoholi od godziny 18 do 20. Poza tym przez cały dzień można tam korzystać z różnego rodzaju przekąsek, owoców, zimnych i gorących napojów.

 

Ze śniadania w saloniku nie korzystaliśmy. Zaraz po przyjeździe do hotelu udaliśmy się do niego na kawę. Do niej mieliśmy możliwość wyboru dwóch ciast oraz dwóch rodzajów kanapek. Przez cały dzień możemy napić się soków owocowych, napojów gazowanych, wody, czy napoju typu Ice Tea.

 

Po godzinie 18 w Executive Lounge możemy zjeść ciepły posiłek i skosztować kilku rodzajów alkoholi. Pierwszego dnia naszego pobytu serwowano rybę oraz grillowaną cukinię.  Kolejnego dnia ryż z warzywami oraz pikantny gulasz. Do tego wciąż można było korzystać z kanapek, ciast oraz innych małych zakąsek. Serwowane posiłki były wysokiej jakości, dobrze przyprawione. Z saloniku nie korzysta wiele osób… Mimo, że zdarzało nam się widywać gości na piętrach executive, to w saloniku pierwszego dnia byliśmy sami, a drugiego towarzyszyła nam 4 osobowa grupa. 

 

Wybór alkoholi obejmował wódkę, gin, whisky oraz wino białe i czerwone, jak również piwo, które chłodziło się w lodówce. Nad wszystkim czuwa kelner, który pilnuje, by niczego nie brakowało.

Z Executive Lounge roztacza się przepiękny widok na morze… Warto wejść i rozkoszować się kawą w takich okolicznościach.

 

Podsumowując

Jeśli będziecie w Gruzji – koniecznie odwiedźcie ten hotel. Takiej obsługi, w podobnej klasie hoteli, nie spotkacie nigdzie indziej. Serwis bez żadnych zastrzeżeń. Ponadto pyszne jedzenie i cudowne widoki…. Według nas ten hotel spełnia wymagania 10/10! 🙂

Recenzja hotelu DoubleTree by Hilton Łódź

Dzisiaj chcielibyśmy się z Wami podzielić recenzją łódzkiego hotelu DoubleTree by Hilton, w którym niedawno nocowaliśmy. Jak zwykle recenzję podzielimy na kilka – istotnych dla oceny hotelu części.

Fasada hotelu (zdjęcie z portalu Booking.com)

W Polsce na dzień dzisiejszy znajdują się cztery hotele spod znaku DoubleTree – marki należącej do portfela marek sieci Hilton: we Wrocławiu, w Krakowie, w Warszawie i właśnie w Łodzi. Do tej pory odwiedziliśmy wrocławski oraz krakowski, nocowaliśmy także w kilku zagranicznych obiektach. DoubleTree są to hotele zazwyczaj 4* (tak jak ten w Łodzi), ale czasami także 5*. Jest on wypełnieniem luki pomiędzy luksusowymi markami sieci, jak Hilton Hotels, czy Conrad, a bardziej ekonomicznymi – Garden Inn, czy Hampton. Łódzki hotel nawiązuje wyglądem (zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym) do tradycji filmowych miasta oraz do Wytwórni Filmów Fabularnych, która znajdowała się dokładnie w tym miejscu.

Przyjazd do hotelu i zameldowanie

Mamy takie szczęście, że zawsze jak jedziemy do Łodzi to pada śnieg albo nawet jest prawdziwa śnieżyca. Tak było i tym razem. Zaparkowaliśmy samochód na bezpłatnym miejskim parkingu, który znajduje się nieopodal hotelu (strefa parkowania jest nieczynna w weekendy) i chwiejnym krokiem po lodzie udaliśmy się do wejścia. Hotel od początku robi bardzo pozytywne wrażenie nowoczesnego i eleganckiego obiektu. Zameldowanie przebiegło bardzo sprawnie. Pani w recepcji miło przywitała nas oraz poinformowała o przywilejach związanych z diamentowym statusem w programie lojalnościowym Hiltona. Hotel połączony jest z klubem muzycznym Wytwórnia. Akurat tego dnia odbywał się koncert zespołu Perfect (nie było już niestety dostępnych biletów), w windzie spotkaliśmy basistę – Piotra Urbanka. Od razu znaleźliśmy wspólny temat do rozmów dzięki gitarze, którą mieliśmy ze sobą ;).

Pokój

Otrzymaliśmy pokój o podwyższonym standardzie na 10 piętrze (ostatnim). Na tej kondygnacji znajdowało się centrum SPA oraz pokoje dla gości Hilton Honors. Drzwi korytarza prowadzące do części z pokojami należało otworzyć kartą do pokoju – duży plus dodatkowo gwarantujący ciszę w nocy.

Pokój, który otrzymaliśmy.

Nasz pokój był bardzo przyjemny, z idealnie zaścielonym łóżkiem (duży plus na wejściu). Był wyposażony w ekspres do kawy Nespresso oraz zestaw do parzenia kawy i herbaty. Dużym plusem jest zestaw kabli ładujących do różnego typu telefonów, z czym wcześniej się nie spotkaliśmy.

Zestaw kabli ładujących

W pokoju czekał na nas także list powitalny oraz ciekawy poczęstunek, a także dwie wody mineralne. W recepcji otrzymaliśmy pyszne ciepłe ciastka (tradycja w każdym DoubleTree) oraz voucher na drink powitalny w hotelowym barze.

Poczęstunek powitalny w pokoju

Łazienka wyposażona była w prysznic. Cieszyła także wystarczająca ilość kosmetyków oraz ręczników różnego rodzaju.

Widok z okna co prawda nie powalał na łopatki, ale był typowo łódzki :). Minusem natomiast były trochę za krótkie zasłony, które rano wpuszczały światło do pokoju. Nie dało ich się zamknąć na tyle szczelnie, aby w środku była całkowita ciemność. Przyjemnym dopełnieniem wystroju w pokoju były stare, czarno-białe zdjęcia Łodzi.

Widok z okna

Śniadanie

Dla członków programu Hilton Honors o statusie Gold i Diamond śniadanie w Hiltonach jest gratis. Śniadanie w tym łódzkim hotelu stoi na bardzo wysokim poziomie. Był spory wybór zarówno dań na ciepło, jak i na zimno.

Wybór dań ciepłych

Na wyrazy uznania zasługuje także obsługa, która bardzo miło odnosiła się do gości. Kelnerki nalewały także świeżo wyciskany sok z pomarańczy, na co zawsze chętnie rano się piszemy.

Śniadaniowa kompozycja Nikodema 😉

Z ciekawostek wodę do herbaty nalewało się z pięknego samowara. Dostępne było także wino musujące.

Ciekawy sposób na podanie herbaty

Basen

Jak już wspomnieliśmy na 10-tym piętrze znajduje się centrum SPA, siłownia oraz basen. Wstęp do siłowni oraz basenu jest bezpłatny dla gości hotelowych i co ważne nie są tam wpuszczani goście z poza hotelu. Pływalnia co prawda nie jest duża i głęboka, ale spokojnie można w nim popływać dla relaksu oglądając miasto z ciekawej perspektywy. Dodatkowo na miejscu znajduje się także jacuzzi oraz dwa rodzaje saun. Siłownia jest otwarta całą dobę, natomiast basen od godzin porannych do późnego wieczoru. Sauny natomiast rozgrzewane są od godz. 16:00, można jednak poprosić o wcześniejsze nagrzanie.

Hotelowy basen – zdjęcie z portalu Booking.com

Podsumowanie

Jeśli ktoś poszukuje dobrej jakości noclegu w Łodzi to jak najbardziej polecamy właśnie ten hotel. Dzięki pewnemu sposobowi, który opiszemy niedługo na naszym blogu udało nam się zarezerwować nocleg za 217 zł. Cena oczywiście za pokój dwuosobowy ze śniadaniami. Dodatkowo za tą noc zarobiliśmy punkty, które możemy wykorzystać na darmowe noclegi w hotelach sieci Hilton.

Szkoda, że hotel nie posiada Executive Lounge (zresztą jako jedyny z czterech DoubleTree w Polsce). Jednak mimo to z pewnością wybierzemy właśnie ten hotel, jak będziemy następnym razem w Łodzi. 🙂

Nasza ocena: 8/10

Hotele przy Zatoce Gdańskiej – Mercure Posejdon oraz Novotel Marina

Podczas naszego niedawnego pobytu w trójmieście postanowiliśmy przetestować dwa nieodległe od siebie hotele zlokalizowane na granicy Gdańska i Sopotu. Do Gdańska polecieliśmy linią Ryanair z Krakowa, co pozwala na szybki weekendowy wypad nad morze (loty idealnie wpasowują się w weekend piątek-niedziela, my zapłaciliśmy za bilety 29 zł za osobę w jedną stronę). Na kilka tygodniu przed planowaną podróżą pojawiła się promocja w sieci Accorhotels na noclegi ze śniadaniami za 1 zł w Trójmieście. Będąc kilkakrotnie wcześniej w tych okolicach wybieraliśmy noclegi w hotelu Mercure Gdynia. Zawsze byliśmy bardzo zadowoleni ze standardu w tym obiekcie. Tym razem postanowiliśmy jednak przetestować dwa inne *** hotele, które znajdują się bardzo blisko plaży w Jelitkowie. Poniższy wpis ma za zadanie porównać oba obiekty w trzech kategoriach: pokój, śniadanie oraz udogodnienia hotelu i obsługa.

Hotel Mercure Gdańsk Posejdon

Novotel Gdańsk Marina

Jeśli chodzi o ceny pobytów to udało nam się zarezerwować pokoje w następujących stawkach:

  • Mercure Gdańsk Posejdon – 189 zł za pokój dwuosobowy (MyRoom) ze śniadaniem
  • Novotel Gdańsk Marina – 171,50 zł za pokój dwuosobowy ze śniadaniem

Pokoje

Niestety od początku 2018 roku nasz status w LeClub Accorhotels spadł do poziomu Silver, czyli statusu, który nie pozwala na wiele benefitów (np na podniesienie standardu pokoju). Obecnie przerzucamy się bardziej na pokoje sieci Hilton, której program lojalnościowy oferuje więcej przywilejów. Niestety hoteli tej sieci jest w Polsce znacznie mniej, niż Accora. W obu hotelach zarezerwowaliśmy najtańsze pokoje, przy czym w Mercure w tej cenie mieliśmy możliwość zarezerwowania pokoju ze specjalnej kolekcji indywidualnie projektowanych i niepowtarzalnych pokoi MyRoom. W tym przypadku był to pokój piracki.

Piracki „MyRoom” w Mercure Posejdon

Sam pokój był bardzo ciekawy, znacznie inny od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni w hotelach. Ciekawymi elementami był kufer podróżny, beczka, czy globus. Czuć było także, że pokój był niedawno remontowany. Łazienka też była zadbana i dobrze wysprzątana. To na duży plus, szczególnie przy hotelach, które najmłodsze już nie są (ten Mercure został wybudowany w 1976 roku jako hotel Orbis). Pokój jest nawet dobrze wyciszony, co pozwala odpocząć i się dobrze wyspać na wygodnym łóżku. Pokój był przygotowany idealnie, z gładko pościelonym łóżkiem, co widać na powyższym zdjęciu. 🙂

Dla porównania w hotelu Novotel Gdańsk Marina w najniższej stawce udało nam się zarezerwować podstawowy pokój z sofą. Otrzymaliśmy pokój na pierwszym piętrze na przeciwko windy. Niestety winda była nieco słyszalna oraz w spokoju przeszkadzały też dzieci biegające po korytarzu.

Pokój w hotelu Novotel Gdańsk Marina

W naszym pokoju widoczny był ząb czasu, niektóre części wyposażenia nie działały tak jak powinny – np telefon w ogóle nie działał, kiedy próbowaliśmy się skontaktować z recepcją. Łóżko było wygodne, jednak nie było zaścielone tak idealnie, jak w hotelu Mercure (porównaj zdjęcia;)), co nie sprawiało dobrego wrażenia po wejściu do pokoju.

Zaciek w wannie – hotel Novotel Gdańsk Marina

Łazienka była też w starym stylu – duży minus to wanna z dużym zaciekiem :(.

W kategorii pokoju zdecydowanie rywalizację wygrał Mercure.

Śniadanie

Kolejną kategorią, w której chcielibyśmy porównać oba hotele jest śniadanie. W obu obiektach skorzystaliśmy z bufetowego śniadania w restauracji. W weekendy możemy zjeść poranny posiłek od godz. 7:00 do 11:00 – tak jest chyba we wszystkich hotelach tej sieci.

Część sali śniadaniowej hotelu Mercure

Wybór dań śniadaniowych był bardzo zadowalający. Na plus duża ilość ryb, co powinno mieć miejsce w nadmorskim hotelu (bardzo ucieszyło to Kasię). Wszystkie dania były wysokiej jakości, do czego przyzwyczaiły nas hotele sieciowe. Wybór soków też był zadawalający, trafił nam się co prawda zepsuty sok z czarnej porzeczki, jednak po zwróceniu uwagi obsłudze od razu dostaliśmy na nasz stół cały dzbanek świeżego :).

Nasz talerz

Natomiast w hotelu Novotel sala śniadaniowa była dużo większa, bo sam hotel jest także dużo większy. W sobotni wieczór w tej samej sali organizowana była studniówka, która trwała ponoć do godziny 4:00, jednak obsłudze udało się szybko przywrócić jej normalny wygląd :).

Dekoracje studniówkowe podczas śniadania

Wybór dań na śniadaniu w Novotelu również był wystarczający, sporo ciepłych potraw, m.in. kaszanka. 😉 Po zabawie studniówkowej została także spora ilość słodyczy oraz tort. Wszystkiego mogliśmy spróbować przy śniadaniu (co bardzo ucieszyło Nikodema).

„Postudniówkowe” ciasta 😉

Przy porównaniu śniadań oba hotele wypadają bardzo dobrze i nie ma tutaj zdecydowanego laureata.

Udogodnienia hotelu i obsługa

W obu obiektach znajdują się także niewielkie centra odnowy biologicznej z basenem oraz sauną, które są bezpłatne dla gości hotelowych. To dodatkowo zmotywowało nas do wyboru właśnie tych hoteli.  Niestety oba centra są także dostępne dla gości z zewnątrz, co powoduje często spory tłum. W sobotni poranek, kiedy chcieliśmy wybrać się na basen w hotelu Mercure odbywał się akurat zajęcia z Aqua Fitnessu i był na tyle duży ruch, że z tej aktywności zrezygnowaliśmy. W niedzielę natomiast udaliśmy się do saun hotelu Novotel, gdzie było też co prawda sporo osób, ale nie przeszkadzało to aż nadto w wypoczynku. W środku było kilka saun: sucha oraz na podczerwień. Osobno była także sauna sucha nielateksowa. Kilka minut spędziliśmy także na basanie, jednak kąpało się w nim bardzo dużo osób.

Obsługa w obu hotelach była w większości bardzo miła. Jedyny wyjątek stanowiła Pani, która meldowała nas w Novotelu. Gdy zapytaliśmy o możliwość wymeldowania w niedzielę do godz. 17:00 stwierdziła, że taką możliwość mają jedynie rodziny z dziećmi (prawda jest taka, że w niedzielę taka opcja jest darmowa we wszystkich Novotelach). Gdy zapytaliśmy w niedzielę rano inną osobę pracującą na recepcji o taką możliwość – nie było żadnego problemu.

W obu hotelach otrzymaliśmy także vouchery na dwa darmowe drinki w hotelowych barach (przywilej statusu Silver w LeClub Accorhotels).

Podsumowanie

Ogólnie polecamy te dwa hotele wszystkim, którzy chcą spędzić miły czas w spokojniejszej części Gdańska. Na piękną plażę jest tylko kilka kroków, a nią można spokojnie dojść w niecałe pół godziny do centrum Sopotu. Jest to też dobre miejsce dla rodzin z dziećmi (dwójka dzieci do 16 lat śpi za darmo w pokoju rodziców lub dziadków ze śniadaniem gratis). Z tych dwóch hoteli sami wybralibyśmy hotel Mercure na naszą następną podróż. 🙂

Nasza ocena hotelu Mercure: 6/10

Strona hotelu Mercure Gdańsk Posejdon

Nasza ocena hotelu Novotel: 5/10

Strona hotelu Novotel Gdańsk Marina

Plaża w okolicach obu hoteli

Recenzja 4* hotelu Mercure Racławice Dosłońce

Dzisiaj chcielibyśmy podzielić się z Wami naszą recenzją hotelu Mercure Racławice Dosłońce Conference & SPA.

Większość z Was zapewne zastanawia się, gdzie dokładnie jest Dosłońce – tak nazywa się wieś, w której położony jest hotel. Już spieszymy z wyjaśnieniem:

Hotel położony jest 45 km na północ od Krakowa, a najbliższa miejscowość (Miechowo) oddalona jest od hotelu o 10 km. Sama lokalizacja tego obiektu jest już ciekawa, ponieważ jest to chyba jedyny hotel grupy AccorHotels w Polsce, który jest położony w tak dalekiej odległości od jakiegokolwiek miasta.

Główną funkcją tego niewielkiego, bo 67-pokojowego hotelu są jak sama nazwa wskazuje konferencje. Jednak jest to także świetne miejsce na weekendowy odpoczynek w SPA poza miastem. My odwiedziliśmy hotel w styczniu tego roku i spędziliśmy w nim dwie noce przy okazji naszego wypadu do Krakowa.

Przyjazd do hotelu

Dojazd do hotelu jest wyzwaniem. Jeśli nie posiadamy samochodu to konieczny jest dojazd do Miechowa pociągiem, a później zostaje chyba jedynie TAXI. W przypadku własnego samochodu bardzo przydatna okazuje się nawigacja GPS, dzięki której po drodze nie zabłądzimy i wąskimi dróżkami trafimy na miejsce. Hotelowy parking jest na szczęście bezpłatny i całkiem spory.

Zameldowanie

Zameldowanie przebiegło bardzo sprawnie. Pani w recepcji poinformowała nas, że otrzymaliśmy upgrade do pokoju wyższej kategorii dzięki posiadanemu statusowi Gold w programie lojalnościowym LeClub AccorHotels. Samo hotelowe lobby jest bardzo przyjemne, już na wejściu czuć miłe odprężenie. Po lewej stronie od wejścia znajduje się bar, restauracja oraz przejście do strefy wellness, o której później. Nasza stawka, za którą zarezerwowaliśmy pobyt wyniosła 380 zł za dwie noce ze śniadaniami dla dwóch osób. Cenę obniżyliśmy oczywiście używając punktów LeClub (2000 pkt obniża cenę o 40 euro).

Pokój

Pokój, który otrzymaliśmy był dosyć przestronny i przyjemny, chociaż do najnowszych nie należał. Początkowo był wyczuwalny nieświeży zapach, jednak po przewietrzeniu ustał. Łóżko było dosyć spore, chociaż niestety nie był to jeden duży materac, a dwa pojedyncze złączone ze sobą. Czystość pokoju i łazienki była na wysokim poziomie.

Zanotowaliśmy dwa minusy: jedyne okno w pokoju (widoczne na zdjęciu) to drzwi balkonowe wychodzące na taras wspólny z innymi pokojami, co znacznie ogranicza prywatność. Drugim minusem był zdecydowanie zbyt mały telewizor, jak na taką wielkość pokoju oraz standard 4*.

W pokoju czekała na nas miła niespodzianka w formie jabłecznika.

Bar i śniadanie

W pierwszy wieczór naszego pobytu udaliśmy się do baru, aby zrealizować nasz kupon na napój powitalny. Niestety ostatnio Accor ograniczył znacznie wybór i nie dostaniemy już np naszego ulubionego ginu z tonikiem. Na pocieszenie otrzymaliśmy po lampce wina.

Jeśli chodzi o śniadanie to wybór jest całkiem duży i każdy może wybrać to, na co ma ochotę z bufetu szwedzkiego. 

Istnieje także możliwość zamówienia dań przygotowywanych na życzenie, takich jak omlet, czy pyszna czekolada na gorąco.

SPA & Wellness

Ten rozdział recenzji przy tym hotelu jest chyba najważniejszy, bo wg nas jest to najważniejszy powód, dla którego warto przyjechać właśnie do tego hotelu. Oprócz całej gamy zabiegów SPA (w różnych cenach) dla gości hotelowych jest dostępna bezpłatna strefa wellness. Miejsce to składa się z krytego basenu, dwóch jacuzzi (jedno zewnętrzne – w styczniu nie próbowaliśmy ;-)) oraz trzech saun – suchej, parowej i ziołowej. Strefa ta otwarta jest od 8:30 do 20:30, natomiast w piątek i sobotę nawet do 22:00.

Przebywanie w hotelowej strefie wellness pozwala się bardzo odprężyć. Miejsce jest bardzo nowoczesne i zadbane, co dodatkowo pozwala się nim cieszyć.

Podsumowanie

Poza spędzaniem czasu w hotelowym basenie możemy także zagrać w bilard lub ping-ponga. Kilka atrakcji było też przygotowanych dla dzieci, które wtedy spędzały tam z rodzicami swoje ferie zimowe.

Jeśli szukacie przyjemnego hotelu na weekendowy wypoczynek, który dodatkowo nie zrujnuje Waszego budżetu to serdecznie polecamy Mercure w Dosłońcu. Możecie go zarezerwować praktycznie na każdym portalu rezerwacyjnym, jednak należy pamiętać, że przywileje związane z LeClub przysługują Wam jedynie przy rezerwacji przez AccorHotels lub bezpośrednio poprzez hotel. Ciekawe oferty (np z obiadokolacją w cenie) znajdziecie na oficjalnej stronie hotelu: https://www.dosloncespa.pl/pl

 

Powoli zbliża się ulubiony czas dla narciarzy… W okolicy hotelu znajdują się też stoki narciarskie, a hotel oferuje często ciekawe pakiety wraz ze zniżkami na zjazdy. W sezonie letnim natomiast otwarte jest w okolicy hotelu pole golfowe oraz korty tenisowe.

Nasza ocena hotelu to 7/10 🙂

 

Recenzja hotelu Ibis Gdańsk Stare Miasto

Generalnie dość rzadko korzystamy z usług hoteli Ibis. Wyjątkami są konieczność szybkich transferów (krótki czas pobytu w hotelu – wówczas wybieramy Ibis Budget), brak konkurencji wyższej jakości sieciówek w pobliżu, czy po prostu ciekawy klimat danego hotelu (tu wygrywa Ibis Style), czy po prostu fakt, że jest to nowy hotel.

Gdańskiego Ibisa wybraliśmy ze względu właśnie na ostatni czynnik. Ponadto, w Gdańsku byliśmy tak naprawdę na chwilę, przez co nie chcieliśmy ponosić dodatkowych kosztów związanych ze spaniem w Novotelu czy Mercure (który jest po drugiej stronie ulicy względem Ibisa). Spędziliśmy w hotelu jedną noc przy okazji wyjazdu na koncert Roda Stewarta,  ale pobyt był bardzo przyjemny i udany. Poniżej dokładna recenzja hotelu.

Hotel Ibis Gdańsk Stare Miasto **

Przyjazd do hotelu

Obiekt zlokalizowany jest niedaleko centrum miasta. Sam budynek prezentuje się bardzo ładnie, stylem nawiązując do gdańskiej starówki. Parking hotelowy zlokalizowany jest zaraz za obiektem, kosztuje 20 zł za dobę. Mimo, że nie jest to wygórowana kwota jak za parking hotelowy można jeszcze obniżyć tą kwotę. W okolicach jest dużo miejsc parkingowych, które opłacić trzeba w parkomacie. Jednak strefa parkingowa obowiązuje tylko w godzinach 9-17, więc parkowanie w nocy jest darmowe.

Zameldowanie

Zameldowanie przebiegło bardzo sprawnie. Po wejściu do hotelu stykamy się z bardzo przyjemnym i ciekawym wnętrzem. Nowe hotele Ibis są urządzone w nowoczesnym, ale wciąż ciepłym i klimatycznym stylu. W recepcji zapłaciliśmy za pobyt wraz ze śniadaniem. Pobyt kosztował 216 zł, ale po użyciu 2000 punktów LeClub Accorhotels kwota została obniżona do około 42 zł.

Po prawej stronie od recepcji znajduje się bar i restauracja. Posiadają dwie wydzielone części- tą bardziej restauracyjną oraz powiedzmy- relaksacyjną, z wygodnymi dużymi fotelami i kanapami. W tym miejscu znajduje się też skrzynka z jabłkami, którymi można się poczęstować.

Pokój 

Dość przestronny pokój był ciepły i czysty. Zaaranżowany w bardzo przyjemnym stylu. Czuć było, że hotel jest nowy i jeszcze nie zużyty. Najważniejszym elementem pokoju jest duże, wygodne łóżko z jedną dużą kołdrą oraz dwiema (niestety tylko dwiema), małymi (niestety małymi), ale miękkimi poduszkami.  Zamiast szafy znajdziemy drążek i półki znajdujące się za panelem. Jest tam też sejf. W pokoju znajduje się również biurko z bardzo przydatną kostką zasilającą z różnymi wejściami. Bagaż możemy odłożyć na przeznaczonej na to półce. Przy łóżku znajdują się małe półki, na których można odłożyć telefon czy filiżankę. Ciekawym rozwiązaniem są lampy przy łóżku, które można użyć zarówno jako lampki nocne do czytania (po powieszeniu ich na niższym wieszaku), a także jako oświetlenia całego pokoju (po powieszeniu na wyższym).

W pokoju znajduje się także spory i dobrze działający telewizor umiejscowiony na ciekawym tle. Z okna roztacza się widok na ulicę, park oraz pobliski hotel Mercure Gdańsk Stare Miasto (w naszym hotelu są ulotki zachęcające do skorzystania ze „wspólnego” SPA obu hoteli w Mercure).

Łazienka

Do pokoju oczywiście przynależy łazienka. Nie jest ona zbyt duża, jednak zmieściło się tam sporych rozmiarów lustro oraz niemała kabina prysznicowa za co należy się duży plus. Jedynym dostępnym kosmetykiem jest żel „all in one” (do rąk, włosów i ciała). Tak jest w każdym hotelu Ibis, na szczęście nie jest to mała tubka, tylko dwa duże pojemniki (jeden przy umywalce i jeden pod prysznicem). Małym minusem są tylko trzy ręczniki – jeden pod nogi oraz po jednym na osobę. Nie są one jednak zniszczone i ładnie pachną. Należy pamiętać, że hotel ma jedynie ** – nocując sporo w różnych hotelach często spotykaliśmy dużo gorsze ręczniki nawet w obiektach z wyższą ilością gwiazdek.

Bar i śniadanie

W barze realizowaliśmy wieczorem swój kupon na napój powitalny, który w przypadku hoteli Ibis jest dość skromny – można wybrać spośród małego piwa, lampki wina, oraz napojów bezalkoholowych ciepłych i zimnych. Nie mamy możliwości otrzymania np naszego ulubionego ginu z tonikiem.

W tym samym miejscu rano zjedliśmy śniadanie. Dostępnych produktów nie jest wprawdzie tyle, ile jest w hotelach wyższych marek sieci Accor, jednak każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Co jest ważne, w każdym hotelu sieciowym (zarówno Accor, jak i Hilton) wszystkie składniki są wysokiej jakości, czego często nie można powiedzieć o hotelach niezrzeszonych.

My wybraliśmy tradycyjnie jajecznicę, kiełbaski, warzywa oraz świeże pieczywo, a do tego naleśniki. Duży plus za smaczną kawę z prawdziwym mlekiem, a nie żadnym proszkiem. 🙂


Sporą atrakcją na śniadaniu była gorąca szarlotka, którą Pani przyniosła prosto z piekarnika i kroiła porcje z wielkiej blachy.

Podsumowanie

Hotel jest jak najbardziej godny polecenia. Cieszymy się, że powstał taki obiekt w świetnej lokalizacji. Będąc w Gdańsku warto się w nim zatrzymać, szczególnie jeśli nie potrzebujemy dodatkowych usług, jakie oferują lepsze (ale także droższe) hotele.

Duży plus należy się także bardzo miłej obsłudze zarówno w recepcji, jak i w restauracji. Jeśli chodzi o tego typu klasę hoteli wg. nas ten zasługuje na ocenę 7/10 🙂

Recenzja HILTON GARDEN INN Kraków Airport

Coraz częściej korzystamy z usług hotelowych. Z racji zawodu jak również rekreacyjnie. Niedawno mięliśmy przyjemność nocować w hotelu marki Hilton w Krakowie. W tej sieci hotelowej Nikodem posiada status Diamond, który daje wiele przywilejów związanych z noclegiem.

Program Hilton HHonors

Program lojalnościowy Hilton HHonors opiera się na zdobywaniu kolejnych poziomów w ramach lojalności wobec marki. Sprawdza się tu zasada, że im więcej nocy spędzimy w hotelach danej sieci, tym wyższy osiągniemy status. W naszym przypadku było nieco inaczej, ponieważ najwyższy status osiągnęliśmy w sieci Accor (Status Platynowy). Skorzystaliśmy z możliwości tzw. status match, dzięki któremu wysoki poziom w programie lojalnościowym Accor’a mogliśmy przełożyć na najwyższy status w sieci Hilton (czasami jest taka promocja, że działa to na zasadzie 1:1).

Na stronie sieci znajduje się opis korzyści dotyczących poszczególnych poziomów – klik.
W naszym przypadku najważniejsze spośród wielu korzyści korzyści to darmowe śniadanie (dla posiadacza karty i jednego gościa), podniesienie standardu pokoju, darmowy internet oraz prezent powitalny.

Jak powyższe punkty zostały zrealizowane w krakowskim hotelu możecie sprawdzić poniżej.

Hilton Garden Inn Kraków Airport

Zameldowanie

Zameldowanie przebiegło bardzo sprawnie. Pani wyjaśniła wszelkie wątpliwości dotyczące parkingu. Znajduje się on obok hotelu i jest on współdzielony z krakowskim lotniskiem. Opłata za dobę to 24 zł, jest to chyba tak naprawdę jedyna opcja zaparkowania auta w okolicy, więc oczywiście z niej skorzystaliśmy. W recepcji przywitały nas ciastka „domowej roboty” w dwóch smakach- waniliowe i czekoladowe, które dla hotelowych gości są „prezentem powitalnym”. Oczywiście chętnie skorzystaliśmy z tego poczęstunku i dobrze, ponieważ na drugi dzień podczas wymeldowania ciastek już nie było. Dla nas waniliowe były numer jeden.

Hol jest bardzo przestronny, można w nim poczytać prasę czy poczekać na taksówkę. Między windami a recepcją znajduje się także mały sklepik, w którym można zaopatrzyć się w produkty gaszące pragnienie czy głód, jak również w potrzebne przybory kosmetyczne czy higieniczne. Ceny oczywiście wyższe niż w sklepie, ale nie ma dramatu – piwo w cenie 8 zł. Można tam też skorzystać z czajnika czy mikrofalówki. W lodówkach dostępne są różnego rodzaju dania do przyrządzania na własną rękę. Ciekawa opcja, jeśli ktoś podczas nocnego transferu chciałby wrzucić na ruszt coś ciepłego.

Bardzo przyjemne jest hotelowe lobby. Przestronne, ciekawie zaaranżowane, z dużą ilością wygodnych kanap czy rewelacyjnych foteli. Mimo ciągłego ruchu jest tam spokojnie i cicho, więc można popracować czy poczytać gazetę bądź zrelaksować się przed kominkiem.My niestety nie mieliśmy okazji skorzystać z tych przyjemności, ale może następnym razem się uda.

Pokój

Otrzymaliśmy pokój z łóżkiem typu queen-size i rozkładaną sofą. Pokój był dość przestronny, czysty jednak dość wychłodzony. Z tym nie mogliśmy sobie trochę poradzić mimo prób nastawiania klimatyzacji. Bardzo przyjemny był wystrój pokoju. Klasyczne, stonowane kolory oraz co bardzo się nam podobało, zdjęcia Krakowa wiszące nad łóżkiem.

W pokoju znajdował się duży telewizor z kanałami zarówno w języku polskim jak i w kilku językach obcych. Co ciekawe, istniała możliwość skorzystania z przeglądarki, wielu aplikacji czy gier. Dzięki temu można było np. włączyć film na YouTube. To plus, ponieważ kanały telewizyjne miewały jakieś zakłócenia. Równie problematyczny był Internet, ze względu na dość niską prędkość (z czym do tej pory w hotelach tej sieci się nie spotkaliśmy).

W pokoju znajdowały się dwie butelki wody niegazowanej. Można też było przygotować sobie kawę czy herbatę. Co zawsze cieszy w hotelach Hilton to dobrej jakości zastawa, a nie żaden plastik czy papierowe kubeczki.

Łóżko należy do tych bardziej średnio-twardych a nawet twardych, ale jest baaardzo wygodne. Mamy możliwość wyboru miękkości poduszki co jest sporym atutem. W szafie znajduje się też koc, gdyby ktoś potrzebował większej ilości ciepła, bądź dwóch osobnych kołder. Ogromnym atutem jest deska do prasowania w pokoju i żelazko. W tego typu hotelu, bezpośrednio sąsiadującym z lotniskiem to rzecz prawie niezbędna, więc hotel wyszedł naprzeciw tego typu potrzebom.
Jednak żeby nie było zbyt idealnie… szukałam wszędzie i długo i nie znalazłam – szlafroka i kapci… A szukałam, ponieważ się ich spodziewałam 😉 Oglądałam wcześniej zdjęcia zamieszczone w Internecie i widziałam, że są na wyposażeniu pokoi. Może akurat mięliśmy pecha. A szkoda, bo kolejnego dnia nocowaliśmy w konkurencyjnym hotelu niższym rangą i w nim takież przedmioty się znajdowały.
Niestety nie otrzymaliśmy upgrade do wyższego pokoju, więc nie potrafię powiedzieć czy to kwestia standardu czy przypadku. Również nie otrzymaliśmy prezentu powitalnego. Także nie wiemy dlaczego. 😉 Generalnie w hotelu panowało zamieszanie związane z kilkoma, jak się nie mylę, konferencjami, więc może to było przyczyną. Z drugiej jednak strony- to chyba na porządku dziennym tego rodzaju hotelu, także może coś innego stanęło na przeszkodzie.

W łazience znajdowały się 4 ręczniki oraz zestaw kosmetyków. Niestety, przez cały przekrój naszych wizyt w tej sieci widzimy, że zarówno pojemność jak i ogólna ilość tych kosmetyków ulega zmniejszeniu. Niestety dla dwóch osób, tak dużych jak my ;), jeden mały żel pod prysznic to mało. Również, jeśli chodzi o szampon – na moje długie włosy wystarcza „na styk”, Nikodem niech się sam o siebie martwi 😉 Ponadto wśród kosmetyków są także balsam do ciała, mydło i odżywka do włosów. Na plus to, że są one dobrej jakości i pięknie pachną.

W naszym pokoju mięliśmy wannę z zasłonką do prysznica. Bardzo dobra regulacja ciśnienia oraz temperatury wody dzięki precyzyjnym pokrętłom. Łazienka bardzo czysta, dość przestronna. Była wychłodzona tak, jak pokój, jednak włączyliśmy grzejnik co szybko naprawiło problem. Mankamentem mogą być drzwi, których nie da się pozostawić otwartych, ponieważ są mocno dociążone. To utrudnia wietrzenie łazienki po kąpieli.

Śniadanie
Z usług restauracji korzystaliśmy wyłącznie w trakcie śniadania. Obsługa bardzo przyjemna, pomocna i dobrze zorientowana. Wszystko ładnie podane, świeże. Wybór dań na ciepło był dość spory. Mamy do wyboru jajecznicę, boczek, kiełbasę białą i parówki, fasolkę i pieczone pomidory.
Ponadto możemy zamówić potrawy jajeczne takie jak omlet czy jajka sadzone, gofry oraz naleśniki, które zostaną nam podane do stolika.

Pozostały wybór dość standardowy – cztery rodzaje sera, trzy szynki, pasztet i ryba. Weganie czy wegetarianie mieliby problem przy wyborze czegoś dla siebie. Alternatywą mogą być płatki śniadaniowe oraz szeroki wybór nasion i suszonych owoców. Nie wiem tylko czy mamy możliwość wyboru mleka innego niż krowie, bo tego nie sprawdzałam.

Standardowo możemy skorzystać z bufetu sałatkowego, świeżych warzyw, owoców czy koktajlu owocowego. Słodkości było sporo. Różnego rodzaju ciastka francuskie, babeczki czy ciasta. Równie szeroki był wybór pieczywa.

Powyżej naruszone już śniadanie Nikodema. 😉

Jeśli chodzi o napoje to jest zarówno woda z cytryną jak i trzy rodzaje soków (pomarańczowy, z czarnej porzeczki i jabłkowy). Można napić się też kawy z ekspresu czy herbaty. Uwaga od Nikodema – minusem było także mleko w proszku w ekspresie do kawy zamiast prawdziwego mleka. Niestety taka sytuacja ma miejsce w wielu hotelach, a psuje to dość znacząco smak kawy.

Kremówka na śniadanie miło nas zaskoczyła 😉

Cena śniadania jest dość wysoka (50 zł), jednak asortyment całkiem przyjemny. Może wolałabym szerszy wybór warzyw czy owoców. Brakowało mi także większego asortymentu jeśli chodzi o białe sery.

Podsumowując…
W hotelu nocowaliśmy za 10.000 punktów. Niestety nie wszystkie założenia programu lojalnościowego zostały spełnione, ale też nie zgłaszaliśmy ich. Hotel utrzymuje wysoki standard. Obsługa bardzo uprzejma i sympatyczna. Mimo kilku minusów, z którymi się zetknęliśmy z przyjemnością wrócimy do tego hotelu ponownie. 🙂 Nasza ocena- 7/10 🙂