Pierwszy lot…

Samolot jest najbezpieczniejszym środkiem transportu. Jeśli nie przekonują Was nasze słowa, to sprawdźcie sobie na Flight Radarze ile statków powietrznych znajduje się w tym momencie w przestworzach. O ilu wypadkach czy nieprawidłowościach słyszymy każdego dnia? Tygodnia? Miesiąca?  Czasami w ciągu całego roku słyszymy o kilku incydentach bądź poważnych wypadkach. A w przypadku samochodów? Jak podaje raport statystyk policyjnych na polskich drogach dochodzi rocznie do niemal 33 tys. wypadków… daje to 90 zdarzeń drogowych dziennie… Standardy bezpieczeństwa w lotnictwie są bardzo restrykcyjne i skrupulatnie przestrzegane. Należy pamiętać, że w wielkiej, mocnej maszynie jesteśmy zawsze pod dobrą opieką wykwalifikowanego personelu.

I jak? Ośmieliliśmy Was trochę do latania? Jeśli pierwszy raz samolotem macie już za sobą, ale miał on miejsce w odległej przeszłości ten post jest także dla Was. Dzisiaj dowiecie się co po kolei należy zrobić, od momentu zakupu biletu po wyjście na terytorium obcego kraju. Wielu z Was ma to już z pewnością za sobą, jednak ostatnio spotkaliśmy się z kilkoma osobami, które nie wiedziały co trzeba zrobić po przybyciu na lotnisko itd. Stąd też nasz pomysł na krótki wpis poradnikowy. 🙂

1. Zakup biletu i odprawa

Jeśli już macie pomysł, dokąd chcecie się udać podniebnym środkiem transportu musicie kupić bilet. 😉 Tego etapu nie będziemy szerzej opisywać – wszystko zależy od tego, dokąd i jakimi liniami lotniczymi chcecie podróżować. Zakupu biletu możecie dokonać zarówno w internecie, w biurze pośrednika bądź bezpośrednio na lotnisku.

Kiedy już macie zakupione bilety kolejnym etapem jest odprawa pasażerska (check-in) i jest ona zależna od przewoźnika, z którym podróżujecie – musicie doczytać w warunkach rezerwacji, jaki sposób odprawy nie wymaga dodatkowych kosztów. Ogólnie można rozdzielić trzy sposoby odprawy:

I. Odprawa online – Jeśli podróżujecie tanią linią lotniczą (np Ryanair, czy Wizzair) i macie najtańszą taryfę biletu zawsze konieczna jest wcześniejsza odprawa na stronie internetowej przewoźnika. Możecie to zrobić np od 48 do 4 godzin przed wylotem. Na stronie trzeba wpisać wymagane dane podróżujących osób (konieczny będzie WAŻNY dowód osobisty bądź paszport – najbezpieczniej ok. pół roku do końca ważności, ale jest to zależne od kraju), przejść kolejne etapy odprawy, a na końcu wydrukować karty pokładowe (można to zrobić na czarno-białej drukarce) i zabrać je ze sobą na lotnisko.

Niektóre linie lotnicze pozwalają także na pokazywanie karty pokładowej ze swojej aplikacji mobilnej.

Stanowiska check-in na lotnisku w Penang

II. Odprawa przy stanowisku check-in – Jeżeli natomiast posiadacie bilet od tradycyjnego przewoźnika (np LOT, czy Lufthansa) w większości przypadków nie musicie dokonywać wcześniejszej odprawy w Internecie. Wystarczy, że udacie się na lotnisko z dokumentem tożsamości (dowodem osobistym lub paszportem w zależności od Waszej destynacji, tak jak powyżej) i udacie się do stanowiska check-in. Przy wejściu na teren lotniska sprawdźcie na tablicy odlotów, z którego stanowiska odprawiany jest Wasz rejs (Check-in Desk). Stanowiska takie są otwierane 3 do 2 godzin przed odlotem oraz zamykane godzinę lub 40 minut przed wylotem. W tym miejscu możecie także nadać bagaż rejestrowany, jeśli taki ze sobą zabieracie. Koniecznie sprawdźcie, czy Wasz bilet pozwala na przewóz dużego bagażu rejestrowanego. Jeśli tak nie jest, a chcecie go ze sobą zabrać to dokupcie taką opcję wcześniej przez stronę internetową przewoźnika – na lotnisku zapłacicie za niego znacznie więcej! Przy takim stanowisku odbierzecie także karty pokładowe z wydrukowanym numerem miejsca oraz numerem bramki (gate), z której odprawiany jest Wasz samolot.

W tym miejscu także informacja dla osób, które udają się na wycieczki zorganizowane przez biura podróży. W takim przypadku zazwyczaj Wasze biuro ma swoje stanowisko na lotnisku wylotowym, gdzie musicie się udać przed wylotem i dopiero później idziecie do stanowiska check-in, żeby nadać swój bagaż.

Pamiętajcie żeby z nadawanego bagażu zabrać ważne dla Was przedmioty, bądź takie, które mogą być konieczne lub przydatne podczas podróży. Warto zabrać coś ciepłego do zarzucenia na siebie, ponieważ w samolocie bardzo często klimatyzacja jest ustawiona na niskie wartości. Szczególnie na długich trasach przyda się coś cieplejszego, skarpetki na zmianę i kosmetyczka z najpotrzebniejszymi przyborami toaletowymi (opakowania do 100 ml). Dobrze mieć ze sobą książkę bądź ciekawy magazyn, który pozwoli nam zrelaksować się szczególnie wtedy, kiedy zmiany ciśnienia w samolocie wpływają niekorzystnie na nasz organizm. Pamiętajcie, że z naszymi walizkami, plecakami czy innymi formami bagażu nikt nie obchodzi się delikatnie. Przemierzają one czasami nawet kilometry na terenie lotniska zanim dotrą do samolotu. Obijają się na taśmach, są przerzucane właściwymi drogami transportowymi, wrzucane do kontenerów… O ile bagażu podręcznego możemy spokojnie dopilnować o tyle nadawanego już wcale. Dlatego wybierajmy torby w ciemnych kolorach, z trwałych materiałów. Zabezpieczmy ważne i kruche przedmioty przed uszkodzeniem. Jeśli jednak zauważycie poważne zniszczenie bagażu, bądź macie podejrzenia, że coś z niego zginęło, musicie to zgłosić bezpośrednio  na lotnisku. O tym więcej poniżej.

Stanowiska check-in na lotnisku w Ivano-Frankowsku

III. Odprawa w kiosku (self check-in) – trzecią opcją odprawy jest stanowisko samoobsługowej odprawy, gdzie możecie wybrać sobie miejsce w samolocie, wydrukować kartę pokładową, z którą następnie udacie się do stanowiska nadania bagażu (Baggage drop). Ta odprawa jest odpowiednikiem internetowej, jednak odbywa się po prostu w specjalnie przeznaczonych do tego punktach.

2. Kontrola bezpieczeństwa

Po nadaniu bagażu, z kartą bezpieczeństwa udajemy się do strefy wylotów międzynarodowych (International departures) bądź krajowych (domestic departures) w zależności oczywiście od destynacji naszej podróży. Tutaj warto oprócz karty pokładowej mieć przygotowany dokument tożsamości, ponieważ będziemy podlegali kontroli dokumentów. Kontroli bezpieczeństwa podlegamy my i nasz bagaż podręczny. Warto się zatem wcześniej przygotować, żeby nie zajęła ona zbyt wiele czasu i nie przysporzyła nam i innym pasażerom niepotrzebnych frustracji. Wszelkie płyny, substancje przypominające płyny 😉 oraz aerozole muszą mieć pojemność do 100 ml  każdy (łącznie 1 l/osobę – 10x100ml). Pół litrowa butelka, w której na dnie znajduje się resztka wody mineralnej to wciąż pół litrowa butelka, a nikt nie jest w stanie określić ile znajduje się w niej płynu. Wszelkie buteleczki (zazwyczaj są to kosmetyki) należy umieścić w przezroczystej kosmetyczce (dostępnej w większości drogerii). Z bagażu podręcznego wraz z powyższą kosmetyczką w plastikowym pojemniku, który wręczy nam pracownik lotniska będziemy musieli umieścić aparat fotograficzny, laptopa, tablet czy inny większy sprzęt. Tam też trafią telefony komórkowe i wszystko co chowamy w kieszeniach. Biżuteria, pasek do spodni, zegarek i tego typu przedmioty umieszczamy z resztą naszych rzeczy. Ściągamy też wszelkie bluzy, kurtki czy inne okrycia wierzchnie oraz buty na obcasach czy wyższych podeszwach (np. botki, kozaki). Kiedy już mamy wszystko przygotowane przesuwamy nasze rzeczy w kierunku prześwietlania ich przez służby lotniskowe a sami przechodzimy przez bramkę. Nowoczesne skanery można podzielić na dwa podstawowe rodzaje: urządzenia wykorzystujące fale elektromagnetyczne oraz skanery prześwietlające nas promieniami Roentgena. Pierwsza jest najbardziej popularną bramką, przez którą przechodzimy i gdy zapali się czerwone światełko to zostaniemy dokładniej skontrolowani osobiście przez pracownika lotniska. Możemy także trafić na badanie pod kątem obecności narkotyków. Wtedy my (dłonie) bądź nasze rzeczy osobiste (torebka) są sprawdzane. Drugim rodzajem bramek są nowoczesne rentgeny, które bardzo dokładnie skanują nasze ciało, i przed którymi niczego nie będziemy mogli ukryć. W tego rodzaju bramkach stajemy po środku unosząc ręce nad głową. Po kilku sekundach możemy przejść dalej, gdzie po korzystnym przebiegu kontroli możemy odebrać swoje rzeczy. Czasami, jeśli np. zapomnieliśmy wyrzucić butelki po napoju, bądź nie wyciągnęliśmy aparatu nasz bagaż może zostać przekierowany do dokładnego sprawdzenia, w którym osobiście musimy towarzyszyć pracownikowi lotniska podczas tych czynności. Po kontroli czekają nas teraz przyjemności – czyli sklepy bezcłowe 🙂 Tam możemy znaleźć alkohole bądź perfumy w bardzo atrakcyjnych cenach (szczególnie dla lotów poza schengen).

Tablica odlotów

3. Kontrola paszportowa

W niektórych przypadkach zaraz po kontroli osobistej możemy trafić na kontrolę paszportową. Jeżeli naszą destynacją są kraje spoza schengen wówczas kontrolę przechodzimy właśnie po kontroli osobistej, choć też jest to uzależnione od lotniska, ponieważ taka kontrola może się odbywać tuż przed wejściem na pokład samolotu (przed wejściem przed bramki). Kontrola paszportowa to nic innego jak pokazanie paszportu pracownikowi służby granicznej. Może on zadać kilka pytań np. dokąd lecimy, na jak długo, czy mamy bilet powrotny bądź gdzie zamierzamy się zatrzymać. Zostanie zeskanowana nasza twarz celem potwierdzenia tożsamości, a niekiedy także zeskanowane będą opuszki palców wskazujących. Pamiętajmy o ważności naszego paszportu, który nie powinien być krótszy niż pół roku, choć warto sprawdzić jakie przepisy dotyczą konkretnego kraju.

 

 

4. Wejście do samolotu

Będąc już w strefie bezpiecznej sprawdzamy monitory, na których szukamy naszego lotu. Przy jego kodzie i godzinie odlotu podana będzie bramka (Gate), z której odlatywać będzie nasz samolot. Na dużych lotniskach mamy kilka stref, zatem warto przeznaczyć na to więcej czasu, ponieważ droga do przebycia może być daleka (nawet 2 km, bądź konieczna będzie zmiana budynku).

Kolejka do bramek na lotnisku w Dosze

Polskie realia są na szczęście nie tak pełne rozmachu, dlatego też do bramki będzie nam znacznie łatwiej dotrzeć. Zawracajmy uwagę na znaki oraz komunikaty płynące z głośników. Gdy dotrzemy do naszej bramki warto przygotować dokument i kartę pokładową, ponieważ będą one raz jeszcze sprawdzane i skanowane. Stewardessa skieruje nas bądź rękawem bezpośrednio do samolotu, bądź też do autobusu lotniskowego, który odwiezie nas do samolotu.

 

5. W samolocie

Znajdujemy swoje miejsca i stosujemy się do wszelkich uwag obsługi. Tablety, czytniki, książki czy wodę możemy od razu wyciągnąć z bagażu by mieć je pod ręką. Resztę umieszczamy w schowku. Zapinamy pas i lecimy 🙂

 

6. Po dotarciu do celu 

Po wyjściu z samolotu przechodzimy kontrolę paszportową w przypadku krajów spoza UE. Tutaj też musimy załatwić sprawy z wizą, jeśli jest konieczna. O tym napiszemy więcej w osobnym poście. Po przejściu kontroli udajemy się w kierunku strefy odbioru bagażu (baggage reclaim). Jeżeli dolecieliśmy do kraju należącego do wspólnoty bądź jest to lot krajowy, wówczas od razu przechodzimy do strefy odbioru bagażu. Ponownie na monitorach sprawdzamy nasz lot i szukamy stanowiska, w którym wyrzucone zostaną nasze bagaże. Wyrzucone to nie pomyłka 😉 Bagaże wyskakują i obijają się o barierki dość konkretnie, więc jeśli macie coś cennego to zgłoście to wcześniej i oklejcie bagaż symbolami „Uwaga szkło”. Jeżeli nasz bagaż się nie pojawi, wówczas należy zgłosić się do punktu linii lotniczej bądź operatora linii lotniczej. Niekiedy pracownicy już wiedzą, że jakieś bagaże zostały zagubione i sami szukają osób, które ich nie otrzymały. Po zgłoszeniu zguby- wypełnieniu formularza, dostajemy gwarancję dostarczenia kurierem bagażu na wskazany przez nas adres (dom czy hotel). Pamietajmy, że za zgubiony bagaż przysługuje nam rekompensata finansowa, która zostaje nam przekazana celem uzupełnienia garderoby

Mamy nadzieję, że nasz post będzie dla Was pomocny 😉 Jeśli macie jakieś pytania – piszcie do nas śmiało! Tymczasem życzymy Wam pięknych chwil w przestworzach owocujących zachwycającymi wspomnieniami.

Karta kredytowa Wizz Air MasterCard

W dzisiejszym poście chcielibyśmy opisać zalety karty kredytowej, z której sami korzystamy. Post nie jest w żadnym stopniu reklamą, za którą ktoś nam płaci. Sami używamy tego środka płatniczego, dlatego chcemy Wam go przedstawić.

Kiedyś oboje nie chcieliśmy mieć kart kredytowych – nie były nam potrzebne, a kojarzyły się z długami itd itp. Korzystaliśmy jedynie z kart debetowych do naszych kont bankowych. Na szczęście podczas organizacji naszego wyjazdu do Meksyku karta kredytowa okazała się niezbędna do wypożyczenia samochodu. Po przejrzeniu kilku ofert najbardziej pasująca do naszych potrzeb okazała się karta Wizz Air MasterCard wydawana przez bank Raiffeisen.

Oto kilka zalet tej karty, które są dla nas istotne:

  • 2% każdej transakcji wraca na nasze konto WizzAir, dzięki czemu możemy później kupować bilety lotnicze za 0 zł 🙂 (jeśli płacimy za coś na stronie WizzAir to wraca nam nawet 4%)
  • Bezpłatne członkostwo typu standard w WIZZ Discount Club, dzięki czemu zakupione przez nas bilety dla siebie i jednej osoby towarzyszącej są tańsze nawet o 45 zł/sztuka. Taniej zapłacimy też za bagaż. Normalnie takie członkostwo kosztuje 29,99 Euro za rok (jeszcze do niedawna w cenie mieliśmy członkostwo typu grupa, w którym mogliśmy kupować tańsze bilety dla siebie i pięciu współpasażerów, ale niestety to się skończyło z końcem sierpnia)
  • Przy otwarciu karty i dokonaniu pierwszej płatności otrzymujemy punkty o wartości 50 zł na start na swoje konto WizzAir
  • Karta ma dobre kursy wymiany walut, dzięki czemu nie przepłacimy płacąc nią za granicą (szczególnie w krajach z „egzotycznymi” walutami – innymi niż Euro, Dolar, czy Funt)
  • Do prowadzenia konta nie jest wymagane posiadanie konta w banku Raiffeisen.

Więcej informacji o karcie znajdziecie pod tym linkiem: https://raiffeisenpolbank.com/klienci-indywidualni/karty/wizz-air-mastercard

Na stronie banku zdobywanie punktów jest opisane w nieco zawiły sposób. Ogólnie dostajemy 1 pkt za każde wydane 5 zł kartą, a 10 pkt możemy wymienić na 1 zł na nasze środki WizzAir. Ogólnie daje to 2% zwrotu, o którym pisaliśmy wcześniej :).

Karta ma również kilka wad, o których poniżej:

  • Opłata za jej prowadzenie to 6 zł miesięcznie i nie da się jej ominąć (jednak pamiętajmy, że daje to 72 zł rocznie, co jest i tak mniejszą kwotą niż 29,99 Euro za członkostwo w WizzAir Discount Club)
  • Punkty z karty nie są automatycznie przelewane na konto WizzAir – trzeba co jakiś czas dzwonić na infolinię Raiffeisen w celu zgłoszenia chęci przelania punktów i później poczekać kilka dni, aż punkty trafią na konto.
  • Okres rozliczeniowy karty przypada od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca, później istnieje możliwość spłaty karty bezpłatnie w ciągu 25 dni można bezpłatnie spłacić całą kwotę wydatkowaną w poprzednim miesiącu. Jeśli jednak mamy część niespłaconą, to na przełomie miesiąca od tej kwoty naliczane jest ubezpieczenie na życie (0,75% sumy niespłaconej kwoty). Dlatego my sami traktujemy tą kartę, jak debetową i stale robimy przelewy z naszego osobistego konta w innym banku, żeby nie pozostawiać dużej kwoty do spłaty.
  • Jak przy każdej karcie kredytowej trzeba mieć stały dochód, najlepiej z umowy o pracę na czas nieokreślony. Nasza karta jest wydana na Kasię ze względu na zatrudnienie na taką właśnie umowę. Drugim sposobem jest prowadzenie działalności gospodarczej, jednak trzeba to robić od conajmniej 18 miesięcy. W czasie, kiedy staraliśmy się o wydanie karty Nikodema działalność nie miała jeszcze takiego stażu, dlatego wnioskowaliśmy o kartę dla Kasi.

Ogólnie rzecz ujmując karta ma swoje wady i zalety, jednak my jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. Płacimy za wszystkie możliwe zakupy w kraju i za granicą. Dzięki temu coś do nas „wraca” z wydanych pieniędzy. 🙂

 

Jak płacić za granicą?

W dzisiejszym wpisie chcielibyśmy się podzielić z Wami naszymi sposobami na płacenie za granicą podczas wyjazdów. Często zastanawiacie się, czy lepiej wziąć ze sobą gotówkę, czy płacić kartą. Zależne jest to przede wszystkim od miejsca, w które się wybieramy. Nie wszędzie da się płacić kartą płatniczą, czy też wypłacić gotówkę z bankomatu. Oczywiście istnieje wiele innych sposobów, jednak my przedstawimy kilka sposobów, z których sami korzystamy.

Karta kredytowa Wizz Air Mastercard

Jest to karta wydawana przez bank Raiffeisen, która ma kilka zalet. Przede wszystkim 2% wartości każdej transakcji wraca na konto WizzAir, które potem możemy wydać na bilety lotnicze tego przewoźnika. Staramy się płacić tą kartą za wszystkie zakupy zarówno w Polsce, jak i za granicą. Dodatkowo karta ma konkurencyjne kursy walut oraz brak opłaty za przewalutowanie, dzięki czemu nasze zagraniczne płatności będą tańsze. Szczególnie tą kartą opłaca się dokonywać płatności w walutach mniej popularnych jak np Peso Meksykańskie, czy Hrywna Ukraińska. Następny post poświęcimy szerzej tej karcie i napiszemy, dlaczego warto ją założyć. Jeśli natomiast potrzebujemy zapłacić w Euro, Dolarach Amerykańskich, czy Funtach Brytyjskich lepszy będzie następny sposób.

Konta walutowe w ING Banku Śląskim

Oboje posiadamy konto osobiste w banku ING, a do tego mamy otwarte konta walutowe w EUR, USD, i GBP. Prowadzenie wszystkich rachunków jest bezpłatne, a dodatkowo kartę debetową Visa możemy podpiąć do wszystkich rachunków. Płatności są pobierane automatycznie z danego konta. Czyli jeśli płacimy za dany towar w euro, to pieniądze pobierane są właśnie z tego konta (o ile znajdują się tam jakieś pieniądze;) ). Dodatkowo mamy dostęp do internetowego kantora, w którym możemy wymienić złotówki na inną walutę. Kursy walut są często korzystniejsze, niż w stacjonarnych kantorach i aktualizują się co kilka sekund. W niektórych oddziałach ING znajdują się bankomaty w euro, z których możemy wypłacić tę walutę. Z każdego konta walutowego możemy też raz w miesiącu wypłacić bezpłatnie gotówkę w kasie banku. Tego sposobu używamy albo przy płatnościach kartą za granicą w powyższych walutach albo wypłacając dolary w celu późniejszej wymiany w kantorze za granicą.

Wymiana gotówki w kantorze.

Kolejnym sposobem chyba najbardziej popularnym wśród podróżujących jest wymiana pieniędzy w kantorze. Możemy wymieniać gotówkę w Polskim kantorze na walutę kraju, do którego się wybieramy, jednak to jest zazwyczaj nieopłacalne. Możemy też wymieniać pieniądze już na terenie naszego kraju docelowego. To jest zwykle bardziej opłacalne rozwiązanie. Przykładowo podróżując do Lwowa najlepiej wziąć ze sobą złotówki i wymienić je na hrywny w lokalnym kantorze. Jednak w większości krajów w kantorach nie przyjmują złotówek, dlatego początkowo musimy kupić w Polsce dolary albo euro (np wypłacając walutę z konta w ING). Sami tak robimy podróżując przykładowo do krajów Azjatyckich. Co prawda tracimy wtedy na dwóch wymianach walut, jednak jest to i tak opłacalna metoda.

Wypłata obcej waluty w miejscowym bankomacie

Chcielibyśmy wspomnieć jeszcze o jednej możliwej metodzie, czyli wypłaty gotówki w kraju naszej podróży. Niektóre banki pozwalają na darmowe wypłaty gotówki na całym świecie, natomiast inne mają w swojej ofercie pakiety bezpłatnych wypłat kosztujące np 10-15 zł za 14 dni. Przy tej metodzie dochodzi jeszcze często opłata za przewalutowanie. Dlatego sami tylko w ostateczności wypłacamy pieniądze w bankomacie.

Przedstawiliśmy powyżej kilka metod płatności za granicą, z których sami korzystamy. Osobiście staramy się podczas podróży płacić za wszystko co się da kartą kredytową WizzAir. Przed wyjazdem obliczamy ile mniej więcej gotówki będzie nam potrzebne na miejscu (nie wszędzie da się płacić kartą) i tyle bierzemy ze sobą. Głównie zabieramy dolary amerykańskie (trzeba zwrócić uwagę, czy banknoty są nowe) i na miejscu wymieniamy je w częściach na lokalną walutę. Jeśli jakieś dolary nam zostaną to zużyjemy je podczas kolejnej podróży. W przypadku większego zapotrzebowania na gotówkę niż założyliśmy wypłacamy pieniądze w bankomacie na miejscu.

Mamy nadzieję, że ten post będzie dla Was przydatny podczas planowania różnych wojaży. 🙂

Jak to jest z tanimi lotami?

Dokładnie, jak? Czy Waszym zdaniem da się polecieć za darmo? Czy istnieje złoty środek na znalezienie tanich lotów? Czy są „tanie kierunki” i przeciwnie? Czy możemy coś zrobić żeby uniknąć zbędnych opłat? Czy my zawsze latamy tanio? 😀

Opowiadamy- tak, nie, tak/nie, tak, TAK! 😀

Zaczniemy zatem od końca. Dlaczego zawsze latamy tanio? Ponieważ korzystamy z promocji linii tradycyjnych, obniżamy koszty rezygnując ze zbędnych udogodnień, oraz to my dostosowujemy się do miejsc i terminów. Oczywiście dostosowywanie się ma swoje granice – sami nakreślamy sobie kilka krajów i przybliżony termin podróży, jednak nigdy nie wybieramy krajów, które nie są zgodne z naszym stylem podróżowania bądź tymczasowymi potrzebami. Jak zauważyliście, ostatnio mniej czasu poświęcamy Europie, a skłaniamy się głównie na poznawaniu dalszych zakątków świata. Ale póki jeszcze młode ciało i chart ducha dają o sobie znać – należy to w pełni wykorzystać 😀

Zatem główną zasadą naszym zdaniem jest dostosowanie się do terminu i miejsca. Są oczywiście odstępstwa od tej reguły czyli duża konkurencja  na danej trasie. Ostatnio z wielu miast w Polsce utworzono połączenia do Lwowa. Loty do tego miasta są śmiesznie tanie, a sam Lwów – piękny, przyjemny, śmiesznie tani. To taki mały Kraków nie zdominowany przez turystów. Dlatego planując wakacje właśnie w mieście może warto wybrać Lwów? [Wkrótce wpis o aktualnych cenach we Lwowie, ciekawych miejscach i praktycznych poradach związanych z podróżą do tego miasta] My tu piszemy, że należy się dostosować, a Wy mówicie – „halo, halo! Ja mam urlop w sierpniu urlop i basta, nie będę się dostosowywać”. I dobrze, nie musisz. Albo przepłacisz albo pomyślisz już wcześniej. Najlepiej zaraz po zakończeniu urlopu rok wcześniej a w zasadzie to już wkrótce jak wrócisz z nad Bałtyku. Poczytaj o miejscach, które Cię interesują, kiedy jest najlepszy sezon na podróż (czyli najlepiej zaraz po sezonie turystycznym – tak można znacznie obniżyć koszty wyjazdu) i czekaj, i sprawdzaj, a na koniec kupuj. Na początku roku (w styczniu) pojawia się wiele promocji tradycyjnych, międzynarodowych linii lotniczych. Qatar Airways, Air France, KLM, LOT, Turkish Airlines i inne oferują bardzo niskie ceny na loty międzykontynentalne. Czas trwania promocji obejmuje dość krótki czas, a ceny tanich biletów obejmują często całoroczne terminy. Zatem dostosować się będzie łatwo. Skąd tak niskie kwoty (np. świetne linie lotnicze Qatar oferowały przelot do Indonezji za 1183 zł)? Otóż linie lotnicze starają się zapełnić swoje samoloty. Rozkład jest stały, kierunek daleki, warto jest nawet obniżyć cenę biletu ale zapewnić sobie 50% obłożenie już na początku roku. Poza tym w styczniu jest szaro-buro, zimno i niefajnie, a gdzieś tam za oceanem piękne słońce i bryza… Kto by się nie skusił. Poza tym te postanowienia, że się rozwinę, że spełnię marzenia, że odpocznę i nie zeświruję do końca… A gdzie najłatwiej zapomnieć o nudnej rzeczywistości, jak nie na hamaku, pod palmą, w dłoni drink z palemką…. I oni (ci od linii lotniczych) to wiedzą, że my marzymy, że gwiazdor przyniósł pieniążki, więc dlaczego mieliby nie skorzystać? Korzyści są po obu stronach. Idealnie. Zatem już wiecie kiedy kupować bilety na dalekie trasy. A jak to jest z krótszymi trasami? Z racji mniejszych kosztów realizacji połączenia ceny biletów również są niższe. Tani przewoźnicy zazwyczaj oferują bazową cenę, która jest niska, ma wliczony wyłącznie bagaż podręczny i nie ma możliwości żadnych zmian w rezerwacji. W połowie maja WizzAir ma promocję obniżającą ceny biletów o 30%. Raz kupiliśmy bilety w kwietniu po czym okazało się, że w majowej promocji i tak były droższe – zatem śledźcie ceny na bieżąco. Strony takie jak fly4free czy tanieloty podpowiadają o promocyjnych cenach. My je śledzimy bardzo intensywnie i to one w głównej mierze wpływają na to, że podróżujemy tak tanio.

Ponadto, w wyszukiwaniu lotów bardzo przydatna jest wyszukiwarka Skyscanner. Wpisujemy kierunek, przybliżoną datę (a najlepiej wybrać opcję najtańszy miesiąc), liczbę osób i wyszukujemy. Automatycznie zostaniemy przeniesieni do dat z najtańszymi biletami i sami dobieramy termin wylotu i powrotu.

Skyscanner to nasza ulubiona wyszukiwarka, z której zazwyczaj korzystamy. Jest łatwa w obsłudze, działa sprawnie i rzeczywiście ma odniesienie do cen przewoźników.  Dobrze jest w wyszukiwarce wpisać kraj, a nie miasto (zarówno wylotu jak i destynacji), ponieważ wtedy strona podpowiada najtańsze miasta. Jeśli znajdziemy na niej tanie połączenie, warto je sprawdzić bezpośrednio na stronie przewoźnika. Jeśli takie połączenie jest drogie to wróćmy na skyscannera i zarezerwujmy je w polecanym serwisie.

Tanie linie najlepiej sprawdzać bezpośrednio na stronie przewoźnika, ale powyższa strona potrafi porównać różne oferty więc jest równie przydatna. Niskobudżetowi przewoźnicy wymagają konieczność podróży z małym bagażem podręcznym. Do tygodnia nie stanowi on dla większości osób problemu. Wkrótce opowiemy Wam o tym jak łatwo jest się spakować na tygodniowy wyjazd w bagaż podręczny z uwzględnieniem wszelkich wymagań względem niego. Żeby nie generować dodatkowych kosztów trzeba zrezygnować z oczywistych przywilejów jak pierwszeństwo wejścia, lepsze miejsce etc., pilnować wagi i rozmiarów bagażu, dobrze zabrać ze sobą kubek do filtracji wody (po kontroli bezpieczeństwa można przefiltrować wodę, którą zabierzemy ze sobą  na pokład – oszczędność min. 8 zł na butelce). Sprawdzajmy też, czy nie ma dodatkowych opłat za przelewy, płatności kartą itp. Wybierajmy miesiące poza sezonem wakacyjnym, kiedy to ceny są najwyższe. Bilety kupujmy nawet wcześniej niż zalecane 3,5 miesięcy ( pół roku a nawet rok wcześniej).

Obniżanie kosztów lotu jest najbardziej obrazowe w przypadku linii WizzAir. Po pierwsze możemy założyć konto członkowskie w WizzAir Discount Club, gdzie otrzymujemy pierwszeństwo do promocji, niższe ceny biletów, zniżki na bagaże etc. Ceny za członkostwo dla dwóch osób to 29 euro, a dla uczestnika+5 osób 59 euro za rok. Korzystne gdy dużo latamy daną linią. Takie członkostwo, plus wiele więcej korzyści możemy mieć przy korzystaniu z karty kredytowej Raiffeizen Wizzair, o której wkrótce napiszemy post. Sami korzystamy z niej od roku i polecamy ją każdemu, kto lubi latać za darmo 🙂 Tak więc za darmo da się latać. Z tą kartą, poprzez zbieranie mil w liniach lotniczych (co łączy się z aktywnym lataniem) czy dzięki udziałowi w konkursach. 🙂

Zatem nie ma złotego środka, sprawdzajcie, porównujcie i wybierajcie najlepsze kierunki i terminy 🙂

Jeśli macie jakieś pytania – piszcie śmiało! Postaramy się Wam pomóc 🙂

 

Recenzja hotelu Hilton Batumi

W kwietniu odwiedziliśmy po raz kolejny Batumi, tym razem wybraliśmy jednak nieco inny rodzaj zakwaterowania. Jako, że do utrzymania wysokiego statusu w sieci Hilton brakowało nam kilku pobytów, postanowiliśmy zarezerwować dwie noce w hotelu Hilton Batumi. Nocleg dla trzech osób kosztował nas  130$ za pokój za noc. Otrzymaliśmy ofertę ze śniadaniem i dostępem do saloniku. Hotel jest pięknie położony. Z jednej strony jest bardzo blisko centrum i wszelkiego rodzaju atrakcji turystycznych. Z drugiej, znajduje się przy samym morzu. Z wyższych pięter budynku roztacza się przepiękna panorama na morze, a z drugiej strony budynku na miasto i góry. Jeżeli nie będziecie chcieli zanocować w tym obiekcie polecamy skorzystać ze Sky Baru „Nephele”, mieszczącego się na najwyższym piętrze budynku, skąd można podziwiać widoki na całą przestrzeń wokół obiektu.

 

Przyjazd do hotelu i zameldowanie

Do Batumi przyjechaliśmy pociągiem, skąd do hotelu udaliśmy się autobusem kursującym między dworcem a centrum. Przy hotelu znajdują się parkingi, jednak ich obłożenie jest dość spore. Hotel oferuje swój parking w cenie 15 GEL za dobę. Podczas zakwaterowania trafiliśmy na wykwaterowanie dwóch grup wycieczkowych, zatem zamieszania było dość sporo. Nie było to problemem dla obsługi, ponieważ po chwili znalazła się recepcjonistka Anna, która świetnie się nami zaopiekowała. Obsługa bardzo dobrze mówi po angielsku i rosyjsku. Przy zameldowaniu zostaliśmy oczywiście powitani, dowiedzieliśmy się o wszelkich udogodnieniach, godzinach posiłków, oraz sposobie logowania się do sieci wi-fi. Przybyliśmy do hotelu około godziny 12 i po około 20 minutach mogliśmy zająć pokój. Do pokoju zaprowadziła nas recepcjonistka, która podczas jazdy windą opowiedziała co znajduje się na którym piętrze (w hotelu możemy skorzystać ze SPA, siłowni, basenu, kasyna oraz sal konferencyjnych, restauracji i baru).Kiedy zostaliśmy sami jak zawsze dokonaliśmy małego rekonesansu otrzymanego apartamentu. 😉 Z racji dużego obłożenia nie był on w pełni przygotowany – brakowało wstawki dla członków Hilton Honors oraz dostawki. Wszystko zostało jednak po chwili nadrobione, a my udaliśmy się na kawę do saloniku.

 

Pokój

Apartament narożny mieścił się na 16 piętrze. Z jego okien rozpościerał się przepiękny widok na góry i miasto, który wieczorem robił niesamowite wrażenie. Apartament składał się z pokoju dziennego, e którym znajdował się telewizor, kącik wypoczynkowy,szafa, stół z krzesłami oraz zestaw do parzenia kawy i herbaty.

 

Do niego przylegała sypialnia z dużym łóżkiem, telewizorem z systemem rozrywki, część do pracy z biurkiem i toaletką, a także garderoba.  Łóżko było bardzo wygodne, idealnie zaścielone, z wyborem dwóch  poduszek. Po każdej stronie znajdowały się lampki nocne oraz do czytania (ledowe), wtyczki do kontaktu oraz radio-budziki. W garderobie mieliśmy do dyspozycji żelazko oraz deskę do prasowania, jak również duże lustro obejmujące całą sylwetkę.  W szafie, która pomieściłaby wszystkie ubrania Nikodema, które zostawił w Polsce 😀 mieścił się też sejf. Garderoba była na tyle przestronna, że pomieściła także nasze plecaki.

W sypialni cała ściana zewnętrzna była przeszklona co zapewniało niesamowite widoki. Niestety w słoneczny dzień temperatura w pokoju znacząco się podnosiła. Na szczęście klimatyzacja działała sprawnie, więc nie stanowiło to problemu.

Pokoje bardzo przytulne, czyste, schludne. Urządzone gustownie, w zasadzie niczego w nich nie brakowało. Nie było niczego, co mogłoby być na minus 😉 Przy sypialni znajdowała się łazienka, w której można było skorzystać zarówno z prysznica jak i wanny, oddzielonego WC, a także jednej umywalki. Standardowo znajdowały się w niej zestaw kosmetyków (początkowo dla dwóch, później dostawiono kolejne- już dla trzech osób), wszelkie dodatki w postaci czepka, wacików, jak również suszarka, oraz szlafroki. Mieliśmy do dyspozycji trzy komplety ręczników.

 

Śniadanie

Śniadanie jest serwowane zarówno w saloniku jak i w restauracji na parterze. Polecamy zjeść je właśnie w głównej restauracji, ponieważ jest naprawdę bardzo urozmaicone, a obsługa- wprost nieprzyzwoicie gościnna i troskliwa. Przy wejściu wita nas główny manager hotelu i kieruje do kierowniczki sali, która znajduje dla nas stolik. Przez cały czas możemy się czuć zaopiekowani ;). Obsługa dopytuje się się czy nam smakuje, troszczy o to by niczego nie brakowało i  czy wszystko jest takie, jakie być powinno. A jest na najwyższym poziomie. Takiej obsługi i jakości nie doświadczyliśmy w żadnym innym hotelu, w którym mieliśmy przyjemność nocować.  

Niestety nie jesteśmy w stanie opisać wszystkiego co było serwowane  na śniadanie. Były dostępne dwie stacje z daniami serwowanymi z jaj. Jedna bezpośrednio w sali śniadaniowej, druga już na kuchni. Polecamy Wam bardzo jajka po benedyktyńsku – niebo w gębie. Na śniadanie był dostępny bardzo szeroki wybór pieczywa i lokalnych serów. Ponadto pyszna herbata z samowaru oraz świeżo wyciskany sok z pomarańczy, który można było przygotować sobie w maszynie jak z nadmorskich barów 🙂

O dziwo zdjęć mamy niewiele, a to wszystko z wrażenia 😀

 

Salonik

Dostęp do saloniku można uzyskać przez wykupienie pokoju na piętrach Executive oraz dzięki posiadaniu karty członkowskiej Hilton Honors o wysokim statusie (Gold, Platinum). W saloniku hotelu Hilton Batumi możemy zjeść śniadanie w godzinach porannych (od 6 do 10) oraz kolację z wyborem alkoholi od godziny 18 do 20. Poza tym przez cały dzień można tam korzystać z różnego rodzaju przekąsek, owoców, zimnych i gorących napojów.

 

Ze śniadania w saloniku nie korzystaliśmy. Zaraz po przyjeździe do hotelu udaliśmy się do niego na kawę. Do niej mieliśmy możliwość wyboru dwóch ciast oraz dwóch rodzajów kanapek. Przez cały dzień możemy napić się soków owocowych, napojów gazowanych, wody, czy napoju typu Ice Tea.

 

Po godzinie 18 w Executive Lounge możemy zjeść ciepły posiłek i skosztować kilku rodzajów alkoholi. Pierwszego dnia naszego pobytu serwowano rybę oraz grillowaną cukinię.  Kolejnego dnia ryż z warzywami oraz pikantny gulasz. Do tego wciąż można było korzystać z kanapek, ciast oraz innych małych zakąsek. Serwowane posiłki były wysokiej jakości, dobrze przyprawione. Z saloniku nie korzysta wiele osób… Mimo, że zdarzało nam się widywać gości na piętrach executive, to w saloniku pierwszego dnia byliśmy sami, a drugiego towarzyszyła nam 4 osobowa grupa. 

 

Wybór alkoholi obejmował wódkę, gin, whisky oraz wino białe i czerwone, jak również piwo, które chłodziło się w lodówce. Nad wszystkim czuwa kelner, który pilnuje, by niczego nie brakowało.

Z Executive Lounge roztacza się przepiękny widok na morze… Warto wejść i rozkoszować się kawą w takich okolicznościach.

 

Podsumowując

Jeśli będziecie w Gruzji – koniecznie odwiedźcie ten hotel. Takiej obsługi, w podobnej klasie hoteli, nie spotkacie nigdzie indziej. Serwis bez żadnych zastrzeżeń. Ponadto pyszne jedzenie i cudowne widoki…. Według nas ten hotel spełnia wymagania 10/10! 🙂

Gruzja cztery lata później…

… wciąż nas zachwyca. Według nas jest to najwspanialszy kraj w tej części świata. I nie tylko to pozostało bez zmian. Kuchnia wciąż pieści podniebienia, wino przyjemnie szumi w głowie, a przyroda i krajobrazy zapierają dech w piersiach. W zasadzie zmianie uległa tylko jedna rzecz i to na całe szczęście. Chociaż kraj ten przez to traci trochę na charakterze. Mianowicie – na drogach zrobiło się dziwnie cicho, spokojnie, bezpiecznie… Dwa pasy jazdy to dwa, nie cztery jak było kiedyś. Są światła, kierunkowskazy, klakson słychać w przypadkach koniecznych. Faktem jest, że już nie balibyśmy się wynajmować tam auta bo bezpieczeństwo znacząco się poprawiło. Niestety jednak mam wrażenie, że zabrano Gruzinom trochę ich tożsamości i charakteru. Ta jazda nie pasuje do nich tak, jak do mnie różowa, pomponiasta kiecka. Na szczęście ja nie muszę takowej zakładać. A Gruzini… nie wiem co mogło ich przekonać do tak diametralnej zmiany stylu życia (bo chyba bardziej był to styl życia 😉 . Być możne fakt, że kraj ten stara się o przyjęcie do Unii Europejskiej. Nie będę oceniała czy to dobrze, czy źle. Na pewno wpływa to na poprawę życia, jego komfort zarówno dla mieszkańców jak i turystów. W stolicy jest wiele nowych miejsc, gdzie można dobrze i smacznie zjeść na wysokim poziomie. Jest czystko, schludnie… każdy znajdzie coś dla siebie.

Tbilisi

Jeśli nie czytaliście o naszej pierwszej wyprawie do Gruzji, to nic. Możecie zajrzeć na wcześniejsze, obszerniejsze wpisy w zakładce Azja->Gruzja, albo przeczytać to, co w poniższej pigułce mamy Wam do przekazania.

Mccheta, dawna stolica Gruzji położona niedaleko Tbilisi
  • Kilka praktycznych porad

Jak zwykle lecimy linią WizzAir wykorzystując punkty, które uzbieraliśmy na koncie (pomaga nam w tym karta kredytowa WizzAir, o której wkrótce w osobnym wpisie). Tym razem wylatywaliśmy z Wrocławia do Kutaisi, skąd autobusem GorgianBus ( [klik] rozkład dopasowany jest do przylotów/odlotów) dotarliśmy do Tbilisi. Do Gruzji spokojnie możemy wjeżdżać na dowód. My jednak latamy z paszportem ze względu na sentyment do pieczątek 😉 Polecamy zabrać dolary, które najlepiej wymienić w Tbilisi. Im dalej od centrum miasta tym lepszy kurs. Wymienialiśmy w bankach, kantorach, a nawet w podejrzanie wyglądających „budkach”. Z wymianą nie było żadnych problemów. Jedynie do Sighngaghi polecamy zabrać gotówkę, ponieważ w tej niewielkiej miejscowości może być problem z wymianą i wybraniem jej z bankomatu. Poza tym, w większości restauracji, barów czy innych miejsc można płacić kartą. Niestety daleko w tyle są hotele- tylko w jednym mogliśmy zapłacić kartą. Waluta od 2014 roku potaniała, jednak ceny nieznacznie wzrosły, co sprawia, że Gruzja wciąż jest bardzo tanim krajem. Przykładowe ceny podamy na końcu wpisu. Kiedy jechać do Gruzji? Zawsze. O każdej porze roku ma ona swój klimat. Zależy on też od danego regionu, można jednak przyjąć, że jest zbliżony do naszego.  Jeśli chodzi o język bez problemu dogadamy się po rosyjsku. Po angielsku na ogół także (stolica i Batumi).

  • Tbilisi

Stolica po 4 latach stała się mniej chaotyczna, czystsza, z pewnością trochę bardziej turystyczna co widać po ilości osób przyjeżdżających z plecakami i aparatami fotograficznymi. My swojego nie zabraliśmy, więc łatwiej nam było wtopić się w tłum. Szczególnie (jak zawsze) Nikodemowi 😀 . Nie będziemy Wam pisać co warto zobaczyć bo to już kiedyś zrobiliśmy i nic się w tym zakresie nie zmieniło. Polecimy Wam raz jeszcze restaurację Machakhela [TripAdvisor- klik], która nigdy nas nie rozczarowała. Ceny niskie, jedzenie bardzo smaczne. Nam szczególnie smakują tam chinkali kalakuri (mięsny, pikantny farsz z dużą ilością ziół). Są jednymi ze smaczniejszych jakie przetestowaliśmy. Karta jest pełna gruzińskich przysmaków, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Wino  także mają pyszne. 

Restauracja Machakhela

Jeśli jednak zależy Wam na znacznie bardziej gruzińskiej gościnności, to koniecznie musicie odwiedzić Cafe Palermo [TripAdvisor-klik].  Gdyby Magda Gessler zjadła obiad w tym miejscu to chyba dopiero wtedy dowiedziałaby się czym jest serce do gotowania i goszczenia, odpowiedzialność za to co podaje się gościom, wyśmienita kuchnia i przyjazna atmosfera. To wszystko i wiele więcej w towarzystwie jednego z najlepszych win w Gruzji. Musicie się tam udać. Z centrum jest niedaleko. A po uczcie jaką zafunduje przemiła właścicielka warto będzie udać się na długi spacer. PS. jeśli nie wiecie co zamówić, ona z pewnością będzie wiedziała co Wam podać 😉 .

 

  • Sighnaghi
Sighnaghi

W tym mieście przez ostatnie lata wzrosła baza noclegowa. Pojawiło się wiele ciekawych obiektów, przez co spadły także ceny. My nocowaliśmy w przyjemnym pensjonacie z widokiem na góry Kaukazu. W Sighnaghi poznaliśmy też Polaka, który zamieszkał w tym uroczym mieście i otworzył hostel pod nazwą Peter’s Guesthouse [Booking.com – klik], który Wam polecamy. Do miasta można się także udać na  cały dzień wyjeżdżając jedną z pierwszych marszrutek z dworca Samgori (około godziny 9, oczywiście czekamy aż znajdzie się komplet osób więc może być wcześniej, później… 😉 ). Podróż trwa 2 godziny. Ostatni bus odjeżdża około godziny 17:00. Koszt przejazdu to 6 lari/osoba. Mamy więc sporo czasu by włóczyć się wąskimi, szerokimi, brukowanymi uliczkami miasta. Koniecznie przejdźcie historycznymi murami miasta. Jeśli dopisze Wam szczęście będziecie mogli podziwiać przepiękną panoramę z górami Kaukazu w roli głównej. Po zwiedzaniu zostawcie sobie odrobinę sił na drogę, którą pokonacie do The Terrace Signagi [TripAdvisor- klik], gdzie zjecie wyśmienity obiad z zachwycającym widokiem. Nie będę Wam opowiadać co jadłam, bo wręcz nie wypada. Świetna kuchnia, niskie ceny i te widoki… oh, ah!

The Terrace Signagi
  • Batumi
Plaża w Batumi

To najbardziej „europejski” zakątek Gruzji. Wszystko jest takie piękne, takie „cacy”, błyszczy się, świeci, gra i nawet tańczy. Jest sporo kawiarni, ekskluzywnych restauracji, dobrych hoteli. Jest morze i to właśnie ono sprawia, że odwiedzamy to najmniej gruzińskie z gruzińskich miast. Jest tam też Hilton, w którym można za niewielkie pieniądze wypocząć w luksusie. Tam dopiero doznacie sympatii i gościnności. I zobaczycie niesamowite panoramy na każdą stronę miasta i morze. Recenzja hotelu Hilton Batumi pojawi się wkrótce. Ze względu na śniadanie i happy hours, które mieliśmy w cenie noclegu nie korzystaliśmy z lokali gastronomicznych w mieście. Plan wycieczki był zbliżony do poprzedniego. Tradycyjnie ze stopem na kawę na placu Piazza. Mimo, że tutaj tak trochę „po amerykańcku” to nam się podoba. I wrócimy tu już niedługo, a co!

  • Ceny w Gruzji w 2018 roku [kwiecień|

Bilety lotnicze kupiliśmy za 130 zł w obie strony (całkowity koszt to 288 zł od osoby, ale obniżyliśmy ją do 130 zł dzięki karcie WizzAir)

Noclegi:
Tbilisi – Nine Hotel – 33 zł od osoby za noc
Sighnaghi – Boutique Hotel BellaVue – 73 zł od osoby za noc
Batumi – Odisea Apart Hotel – 44 zł od osoby za noc ze śniadaniem

Wszystkie powyższe noclegi rezerwowaliśmy poprzez Booking.com. Jeśli nie macie jeszcze konta na tym portalu to zapraszamy do dokonania pierwszej rezerwacji przez link (https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c). Dzięki temu otrzymacie 50 zł zwrotu po pobycie.

Dwie noce spaliśmy także w 5* Hiltonie Batumi, za który zapłaciliśmy 45$ za osobę/noc. Może wydawać się dużo, jednak dzięki naszemu statusowi w sieci Hilton mogliśmy skorzystać z benefitów takich jak śniadanie, czy wstęp do Executive Lounge – wraz z kolacją i otwartym barem w godzinach popołudniowo-wieczornych.

Za transport po kraju płaciliśmy odpowiednio:
20 GEL – bus z lotniska w Kutaisi do Tbilisi
15 GEL – bus z Batumi na lotnisko w Kutaisi
(https://www.georgianbus.com)

21 GEL – pociąg z Tbilisi do Batumi (https://tkt.ge)

PS. Pamiątki najlepiej kupić w Tbilisi. W Batumi są znacznie droższe

Pociąg z Tbilisi do Batumi

Posiłki są w restauracjach gruzińskich bardzo tanie, dlatego często w nich gościliśmy. Chinkali, czyli pyszne gruzińskie pierożki są sprzedawane na sztuki (ok. 1 zł za duży pieróg – 5-6 wystarczy, żeby się najeść). Chaczapuri jest dostępne w wielu rodzajach i rozmiarach i kosztuje między 7, a 20 zł.
Jeśli chodzi o napoje to serdecznie polecamy gruzińskie lemoniady w wielu smakach – w restauracjach kosztują ok. 2 zł za butelkę. Piwo to koszt około 5 zł. Oczywiście Gruzja to kraj wina – duży wybór znajdziecie w każdej knajpce, a ceny zaczynają się nawet od 8 zł za litrowy dzbanek domowej roboty wina, które jest bardzo dobre.

Gruzińskie ucztowanie

Puebla – jak, gdzie, za ile

Puebla

     Puebla podbiła nasze serca. Z racji krótkiego pobytu w Meksyku chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, w szczególności zależało nam na stolicy, półwyspie Jukatan, ale także na czymś bardziej kameralnym. Niestety dość spore odległości między miastami stanowiły pewne ograniczenie. Dlatego też postawiliśmy na Pueblę- piękne, kolonialne, kolorowe miasteczko, które oddalone jest jedynie o 130 km od ogromnej, meksykańskiej stolicy.  Nasza podróż rozpoczęła się w Mexico City, następnie zwiedziliśmy Guadalajarę, półwysep Jukatan, skąd postanowiliśmy się wybrać właśnie do tego pięknego, meksykańskiego zakątka.

Urokliwa uliczka
  • Jak tam dotrzeć

Do Puebli ze stolicy kraju można się dostać wynajętym autem, bądź taksówką (podróż trwa ok 2 h i 15 min).  Polecamy serdecznie Ubera, z którego usług korzystaliśmy w całym Meksyku. Sprawdza się świetnie, ceny jak zawsze są konkurencyjne, poza tym co ważne, dzięki ciągłej lokalizacji i zapisowi przejazdu w aplikacji można czuć się znacznie bezpieczniej. Przejazd z Mexico City do Puebli kosztuje od ok. 1100-1500 MXN(od ok 200 zł za przejazd w jedną stronę). To bardzo wysoka cena- akurat Uber znacznie lepiej sprawdza się podczas podróży wewnątrz dystryktu. Wybór lokalnej taksówki to koszt min. 3000 MXN. Polecamy Wam jednak wybrać autokary linii Estrella Roja [https://www.estrellaroja.com.mx/]. Są bardzo komfortowe, przestronne, podczas podróży można korzystać z darmowego wi-fi, a także poczęstunku w postaci bułeczki, muffinki i wody mineralnej. Nasza podróż z Puebli do Meksyku kosztowała 300 MXN za osobę. Podczas odprawy na dworcu autobusowym przechodzimy kontrolę osobistą, jednak mniej restrykcyjną niż  na lotnisku. Warto być około godziny przed odjazdem, aby mieć gwarancję miejsca obok siebie jeśli jest się w dwie, lub więcej osób. Niestety biletu autobusowego nie można kupić wcześniej w sprzedaży internetowej jeśli nie posiada się meksykańskiej karty płatniczej. Bilet kupujemy w kasie dworca autobusowego gdzie istnieje możliwość płatności polską kartą (Visa lub Mastercard). Na hali dworca są także dostępne biletomaty jednak nam odmówiły posłuszeństwa i nie chciały sprzedać biletu.

Lokalizacja dworca autobusowego w Puebli

 

Kolejnym przewoźnikiem autokarowym na tej trasie jest ADO [https://www.ado.com.mx/] Ceny przejazdów są zbliżone do powyższych- przejazd kosztuje średnio 296 MXN. Czas trwania przejazdu na tej trasie jest identyczny (wyjeżdżamy z tego samego dworca). Na stronie internetowej można wybrać inne miejsce rozpoczęcia podróży, które bardziej będzie Wam pasowało.

Puebla posiada także własne, niewielkie lotnisko obsługujące kilka samolotów dziennie – głównie latających na trasach krajowych. Warto tutaj wspomnieć, że z lotniska do centrum można dojechać publicznym autobusem (trzeba wyjść przed bramę portu lotniczego) za 18 MXN od osoby – taksówka kosztuje 300 MXN.  Podróżując samolotem z Cancun (bądź innych miast w Meksyku) warto korzystać z usług linii Viva-Aerobus. Ceny biletów wynoszą ok 150 zł za przelot. Odległość, którą pokonamy wynosi prawie 1300 km, a lot będzie trwał 2 godziny i 10 minut. Loty warto kupować 6-3 miesięcy przed datą podróży.

  • Gdzie nocować i zjeść

My nocowaliśmy w holetu Loa Inn Juarez Puebla, który na portalu Booking.com ma wysokie opinie (8,9 w 2018 roku)[http://www.booking.com/Share-gEQHaS]. Hotel znajduje się 15 minut spacerem od centrum miasta. Śniadania były całkiem smaczne jak na tamtejsze warunki. Obsługa znała kilka słów po angielsku, więc nie było najgorzej. 😉 Oczywiście możecie też znaleźć coś co bardziej będzie Wam odpowiadało na stronie booking.com (w obecnej promocji z naszym linkiem 50 zł taniej – pytajcie o szczegóły bądź szukajcie w zakładce „zrób to sam” na blogu).

Jeśli chodzi o gastronomię to naprzeciw katedry znajduje się bar prowadzony przez wielopokoleniową rodzinę, w którym serwują smaczne tacos [Taqueria La  Catedral]. Wybór jest dość spory a ceny bardzo przyjemne. Tam piliśmy pyszne piwo na sposób meksykański – schłodzona szklanka, której rant obsypany był solą, zimne piwo, do którego wciśnięty był sok z dwóch limonek. Rewelacyjne i orzeźwiające połączenie. Kolejnym lokalem był La Oriental La cuna del taco Árabe (przy parku obok katedry). Ceny były bardzo niskie, jedzenie ciekawe, pikantne jak przystało na kuchnię meksykańską. Zestaw w postaci 2 tacosów i napoju kosztuje tam 55 MXN. Pojedynczy tacos bądź tortas (mięso w bułce) to koszt 35 MXN. Napoje koszują 18 MXN, a w opcji light 19 MXN.

Tradycyjne Tacos

Ponadto pozostałe produkty żywnościowe kupowaliśmy w marketach. Ceny były ok 20-30% wyższe niż w Polsce.

  • Co zobaczyć

Prawdę mówiąc Puebla jest miastem pięknym samym w sobie.  Brukowane uliczki, przepiękne, kolorowe domy zdobione pięknymi drzwiami, dużo zieleni, Mariachi grający na ulicach… Cudowny klimat, szczególnie po pobycie w Mexico  City i Guadalajarze. Te większe metropolie są bardzo hałaśliwe, pełne pędzących aut i krzykliwych ludzi. W Puebli czas zwalnia, słońce praży jakby przyjemniej, dlatego też bardzo polubiliśmy to miejsce. Poznawanie jej piękna polega na delektowaniu się jej klimatem, długich spacerach czy przesiadywaniu w barach czy kawiarniach. Jest kilka miejsc, które należy zobaczyć, jednak przy dwudniowym pobycie mamy czas na wszystko.

Oczywiście pierwszym punktem, który należy zobaczyć jest katedra. Znajduje się w samym sercu miasta. Wstęp do niej jest darmowy. Robi ogromne wrażenie o każdej porze dnia. Katedra  została zbudowana w XVI- XVII wieku, a zasadniczy zrąb budowli powstał w latach 1550-1640. Posiada najwyższą dzwonnicę w Meksyku mierzącą 69 m. We wnętrzu ołtarz główny zbudowany jest z szarego onyksu pueblańskiego. Dostrzec można piękne malowidła autorstwa Miquela Cabrerego i José Ibarrego.

Katedra

Warto zobaczyć też kościół św. Franciszka. Zbudowany został w XVI wieku w pełnym bogatych ozdób stylu plateresco. W XVIII wieku dobudowano do niego wieżę, natomiast fasadę ozdobiono płytkami ceramicznymi. Wewnątrz jest kilka ołtarzy, lecz szczególną uwagę przyciąga szklana trumna ze spoczywającym w niej hiszpańskim świętym Sebastianem de Aparicio, który przybył do Meksyku w 1533 roku.

Kolejnym ważnym zabytkiem jest kościół św. Dominika z przepiękną barokową kaplicą różańcową.

Kaplica Różańcowa

W Puebli jest wiele kościołów, które można odwiedzić. Prawdę mówiąc chodząc uliczkami co chwilę możecie trafić na malutki kościółek bądź robiącą wrażenie swoimi rozmiarami świątynię. Całe historyczne centrum Puebli zostało w 1987 roku wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Do pozostałych atrakcji należy przepiękna biblioteka Palafoxiana pochodząca  z trzeciej połowy XVIII wieku. Była to pierwsza publiczna biblioteka w Meksyku, a według niektórych źródeł pierwsza w obu Amerykach. Bilet wstępu kosztuje 25 MXN.

Wnętrze biblioteki

Puebla słynie także, a może nawet przede wszystkim z ceramiki, która może stanowić ciekawą pamiątkę z tego miejsca. Nieopodal głównego rynku znajdziemy bazar z dużym wyborem suwenirów.

Bazar z pamiątkami

Według nas Puebla to jedno z piękniejszych miejsc w całym Meksyku i z pewnością należy ją odwiedzić. My byliśmy zachwyceni pobytem w tym miejscu i podczas kolejnej wizyty w Meksyku z pewnością ją odwiedzimy. Podczas naszego pobytu odbywała się w mieście swego rodzaju manifestacja młodzieży szkolnej, która pozwoliła nam obejrzeć lokalne, kolorowe stroje.

Lokalne stroje meksykańskich uczennic

 

Recenzja hotelu DoubleTree by Hilton Łódź

Dzisiaj chcielibyśmy się z Wami podzielić recenzją łódzkiego hotelu DoubleTree by Hilton, w którym niedawno nocowaliśmy. Jak zwykle recenzję podzielimy na kilka – istotnych dla oceny hotelu części.

Fasada hotelu (zdjęcie z portalu Booking.com)

W Polsce na dzień dzisiejszy znajdują się cztery hotele spod znaku DoubleTree – marki należącej do portfela marek sieci Hilton: we Wrocławiu, w Krakowie, w Warszawie i właśnie w Łodzi. Do tej pory odwiedziliśmy wrocławski oraz krakowski, nocowaliśmy także w kilku zagranicznych obiektach. DoubleTree są to hotele zazwyczaj 4* (tak jak ten w Łodzi), ale czasami także 5*. Jest on wypełnieniem luki pomiędzy luksusowymi markami sieci, jak Hilton Hotels, czy Conrad, a bardziej ekonomicznymi – Garden Inn, czy Hampton. Łódzki hotel nawiązuje wyglądem (zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym) do tradycji filmowych miasta oraz do Wytwórni Filmów Fabularnych, która znajdowała się dokładnie w tym miejscu.

Przyjazd do hotelu i zameldowanie

Mamy takie szczęście, że zawsze jak jedziemy do Łodzi to pada śnieg albo nawet jest prawdziwa śnieżyca. Tak było i tym razem. Zaparkowaliśmy samochód na bezpłatnym miejskim parkingu, który znajduje się nieopodal hotelu (strefa parkowania jest nieczynna w weekendy) i chwiejnym krokiem po lodzie udaliśmy się do wejścia. Hotel od początku robi bardzo pozytywne wrażenie nowoczesnego i eleganckiego obiektu. Zameldowanie przebiegło bardzo sprawnie. Pani w recepcji miło przywitała nas oraz poinformowała o przywilejach związanych z diamentowym statusem w programie lojalnościowym Hiltona. Hotel połączony jest z klubem muzycznym Wytwórnia. Akurat tego dnia odbywał się koncert zespołu Perfect (nie było już niestety dostępnych biletów), w windzie spotkaliśmy basistę – Piotra Urbanka. Od razu znaleźliśmy wspólny temat do rozmów dzięki gitarze, którą mieliśmy ze sobą ;).

Pokój

Otrzymaliśmy pokój o podwyższonym standardzie na 10 piętrze (ostatnim). Na tej kondygnacji znajdowało się centrum SPA oraz pokoje dla gości Hilton Honors. Drzwi korytarza prowadzące do części z pokojami należało otworzyć kartą do pokoju – duży plus dodatkowo gwarantujący ciszę w nocy.

Pokój, który otrzymaliśmy.

Nasz pokój był bardzo przyjemny, z idealnie zaścielonym łóżkiem (duży plus na wejściu). Był wyposażony w ekspres do kawy Nespresso oraz zestaw do parzenia kawy i herbaty. Dużym plusem jest zestaw kabli ładujących do różnego typu telefonów, z czym wcześniej się nie spotkaliśmy.

Zestaw kabli ładujących

W pokoju czekał na nas także list powitalny oraz ciekawy poczęstunek, a także dwie wody mineralne. W recepcji otrzymaliśmy pyszne ciepłe ciastka (tradycja w każdym DoubleTree) oraz voucher na drink powitalny w hotelowym barze.

Poczęstunek powitalny w pokoju

Łazienka wyposażona była w prysznic. Cieszyła także wystarczająca ilość kosmetyków oraz ręczników różnego rodzaju.

Widok z okna co prawda nie powalał na łopatki, ale był typowo łódzki :). Minusem natomiast były trochę za krótkie zasłony, które rano wpuszczały światło do pokoju. Nie dało ich się zamknąć na tyle szczelnie, aby w środku była całkowita ciemność. Przyjemnym dopełnieniem wystroju w pokoju były stare, czarno-białe zdjęcia Łodzi.

Widok z okna

Śniadanie

Dla członków programu Hilton Honors o statusie Gold i Diamond śniadanie w Hiltonach jest gratis. Śniadanie w tym łódzkim hotelu stoi na bardzo wysokim poziomie. Był spory wybór zarówno dań na ciepło, jak i na zimno.

Wybór dań ciepłych

Na wyrazy uznania zasługuje także obsługa, która bardzo miło odnosiła się do gości. Kelnerki nalewały także świeżo wyciskany sok z pomarańczy, na co zawsze chętnie rano się piszemy.

Śniadaniowa kompozycja Nikodema 😉

Z ciekawostek wodę do herbaty nalewało się z pięknego samowara. Dostępne było także wino musujące.

Ciekawy sposób na podanie herbaty

Basen

Jak już wspomnieliśmy na 10-tym piętrze znajduje się centrum SPA, siłownia oraz basen. Wstęp do siłowni oraz basenu jest bezpłatny dla gości hotelowych i co ważne nie są tam wpuszczani goście z poza hotelu. Pływalnia co prawda nie jest duża i głęboka, ale spokojnie można w nim popływać dla relaksu oglądając miasto z ciekawej perspektywy. Dodatkowo na miejscu znajduje się także jacuzzi oraz dwa rodzaje saun. Siłownia jest otwarta całą dobę, natomiast basen od godzin porannych do późnego wieczoru. Sauny natomiast rozgrzewane są od godz. 16:00, można jednak poprosić o wcześniejsze nagrzanie.

Hotelowy basen – zdjęcie z portalu Booking.com

Podsumowanie

Jeśli ktoś poszukuje dobrej jakości noclegu w Łodzi to jak najbardziej polecamy właśnie ten hotel. Dzięki pewnemu sposobowi, który opiszemy niedługo na naszym blogu udało nam się zarezerwować nocleg za 217 zł. Cena oczywiście za pokój dwuosobowy ze śniadaniami. Dodatkowo za tą noc zarobiliśmy punkty, które możemy wykorzystać na darmowe noclegi w hotelach sieci Hilton.

Szkoda, że hotel nie posiada Executive Lounge (zresztą jako jedyny z czterech DoubleTree w Polsce). Jednak mimo to z pewnością wybierzemy właśnie ten hotel, jak będziemy następnym razem w Łodzi. 🙂

Nasza ocena: 8/10

50 zł zwrotu za rezerwację noclegu na Booking.com! :)

Witajcie!

Dzisiaj krótki post o tym, jak zarezerwować hotel i odzyskać 50 zł wydane na niego po pobycie.

Czas wakacji sprzyja wyjazdom, a jedną z czynności, które musimy zrobić przed podróżą jest zarezerwowanie miejsca na nocleg. Wg nas najszerszą bazę hoteli, pensjonatów, agroturystyk itp ma portal Booking.com. Dodatkowo teraz można tam rezerwować nawet prywatne mieszkania przeznaczone na wynajem.

Mamy dla Was specjalny link. Jeśli zarezerwujecie obiekt po wejściu przez niego to po pobycie na Waszą kartę wróci 50 zł. Jedyny warunek to rezerwacja pobytu za minimum 100 zł.

LINK: https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c

Sam proces rezerwacyjny na Booking.com jest bardzo przyjazny i łatwy do przejścia nawet dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie bukował noclegów przez stronę internetową.

Przy pierwszej rezerwacji warto założyć bezpłatne konto, bo już po pięciu dokonanych rezerwacjach otrzymujemy status Genius, a z nim dodatkowe przywileje oraz minimum 10% zniżki w wielu hotelach.

Jeszcze raz serdecznie zachęcamy do przeglądania ofert oraz wybrania dla siebie najlepszej, aby Wasz wyjazd był niezapomniany. Jeszcze raz przypominamy link, dzięki któremu odzyskacie 50 zł przy pierwszej rezerwacji :).

LINK: https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c

Hotele przy Zatoce Gdańskiej – Mercure Posejdon oraz Novotel Marina

Podczas naszego niedawnego pobytu w trójmieście postanowiliśmy przetestować dwa nieodległe od siebie hotele zlokalizowane na granicy Gdańska i Sopotu. Do Gdańska polecieliśmy linią Ryanair z Krakowa, co pozwala na szybki weekendowy wypad nad morze (loty idealnie wpasowują się w weekend piątek-niedziela, my zapłaciliśmy za bilety 29 zł za osobę w jedną stronę). Na kilka tygodniu przed planowaną podróżą pojawiła się promocja w sieci Accorhotels na noclegi ze śniadaniami za 1 zł w Trójmieście. Będąc kilkakrotnie wcześniej w tych okolicach wybieraliśmy noclegi w hotelu Mercure Gdynia. Zawsze byliśmy bardzo zadowoleni ze standardu w tym obiekcie. Tym razem postanowiliśmy jednak przetestować dwa inne *** hotele, które znajdują się bardzo blisko plaży w Jelitkowie. Poniższy wpis ma za zadanie porównać oba obiekty w trzech kategoriach: pokój, śniadanie oraz udogodnienia hotelu i obsługa.

Hotel Mercure Gdańsk Posejdon
Novotel Gdańsk Marina

Jeśli chodzi o ceny pobytów to udało nam się zarezerwować pokoje w następujących stawkach:

  • Mercure Gdańsk Posejdon – 189 zł za pokój dwuosobowy (MyRoom) ze śniadaniem
  • Novotel Gdańsk Marina – 171,50 zł za pokój dwuosobowy ze śniadaniem

Pokoje

Niestety od początku 2018 roku nasz status w LeClub Accorhotels spadł do poziomu Silver, czyli statusu, który nie pozwala na wiele benefitów (np na podniesienie standardu pokoju). Obecnie przerzucamy się bardziej na pokoje sieci Hilton, której program lojalnościowy oferuje więcej przywilejów. Niestety hoteli tej sieci jest w Polsce znacznie mniej, niż Accora. W obu hotelach zarezerwowaliśmy najtańsze pokoje, przy czym w Mercure w tej cenie mieliśmy możliwość zarezerwowania pokoju ze specjalnej kolekcji indywidualnie projektowanych i niepowtarzalnych pokoi MyRoom. W tym przypadku był to pokój piracki.

Piracki „MyRoom” w Mercure Posejdon

Sam pokój był bardzo ciekawy, znacznie inny od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni w hotelach. Ciekawymi elementami był kufer podróżny, beczka, czy globus. Czuć było także, że pokój był niedawno remontowany. Łazienka też była zadbana i dobrze wysprzątana. To na duży plus, szczególnie przy hotelach, które najmłodsze już nie są (ten Mercure został wybudowany w 1976 roku jako hotel Orbis). Pokój jest nawet dobrze wyciszony, co pozwala odpocząć i się dobrze wyspać na wygodnym łóżku. Pokój był przygotowany idealnie, z gładko pościelonym łóżkiem, co widać na powyższym zdjęciu. 🙂

Dla porównania w hotelu Novotel Gdańsk Marina w najniższej stawce udało nam się zarezerwować podstawowy pokój z sofą. Otrzymaliśmy pokój na pierwszym piętrze na przeciwko windy. Niestety winda była nieco słyszalna oraz w spokoju przeszkadzały też dzieci biegające po korytarzu.

Pokój w hotelu Novotel Gdańsk Marina

W naszym pokoju widoczny był ząb czasu, niektóre części wyposażenia nie działały tak jak powinny – np telefon w ogóle nie działał, kiedy próbowaliśmy się skontaktować z recepcją. Łóżko było wygodne, jednak nie było zaścielone tak idealnie, jak w hotelu Mercure (porównaj zdjęcia;)), co nie sprawiało dobrego wrażenia po wejściu do pokoju.

Zaciek w wannie – hotel Novotel Gdańsk Marina

Łazienka była też w starym stylu – duży minus to wanna z dużym zaciekiem :(.

W kategorii pokoju zdecydowanie rywalizację wygrał Mercure.

Śniadanie

Kolejną kategorią, w której chcielibyśmy porównać oba hotele jest śniadanie. W obu obiektach skorzystaliśmy z bufetowego śniadania w restauracji. W weekendy możemy zjeść poranny posiłek od godz. 7:00 do 11:00 – tak jest chyba we wszystkich hotelach tej sieci.

Część sali śniadaniowej hotelu Mercure

Wybór dań śniadaniowych był bardzo zadowalający. Na plus duża ilość ryb, co powinno mieć miejsce w nadmorskim hotelu (bardzo ucieszyło to Kasię). Wszystkie dania były wysokiej jakości, do czego przyzwyczaiły nas hotele sieciowe. Wybór soków też był zadawalający, trafił nam się co prawda zepsuty sok z czarnej porzeczki, jednak po zwróceniu uwagi obsłudze od razu dostaliśmy na nasz stół cały dzbanek świeżego :).

Nasz talerz

Natomiast w hotelu Novotel sala śniadaniowa była dużo większa, bo sam hotel jest także dużo większy. W sobotni wieczór w tej samej sali organizowana była studniówka, która trwała ponoć do godziny 4:00, jednak obsłudze udało się szybko przywrócić jej normalny wygląd :).

Dekoracje studniówkowe podczas śniadania

Wybór dań na śniadaniu w Novotelu również był wystarczający, sporo ciepłych potraw, m.in. kaszanka. 😉 Po zabawie studniówkowej została także spora ilość słodyczy oraz tort. Wszystkiego mogliśmy spróbować przy śniadaniu (co bardzo ucieszyło Nikodema).

„Postudniówkowe” ciasta 😉

Przy porównaniu śniadań oba hotele wypadają bardzo dobrze i nie ma tutaj zdecydowanego laureata.

Udogodnienia hotelu i obsługa

W obu obiektach znajdują się także niewielkie centra odnowy biologicznej z basenem oraz sauną, które są bezpłatne dla gości hotelowych. To dodatkowo zmotywowało nas do wyboru właśnie tych hoteli.  Niestety oba centra są także dostępne dla gości z zewnątrz, co powoduje często spory tłum. W sobotni poranek, kiedy chcieliśmy wybrać się na basen w hotelu Mercure odbywał się akurat zajęcia z Aqua Fitnessu i był na tyle duży ruch, że z tej aktywności zrezygnowaliśmy. W niedzielę natomiast udaliśmy się do saun hotelu Novotel, gdzie było też co prawda sporo osób, ale nie przeszkadzało to aż nadto w wypoczynku. W środku było kilka saun: sucha oraz na podczerwień. Osobno była także sauna sucha nielateksowa. Kilka minut spędziliśmy także na basanie, jednak kąpało się w nim bardzo dużo osób.

Obsługa w obu hotelach była w większości bardzo miła. Jedyny wyjątek stanowiła Pani, która meldowała nas w Novotelu. Gdy zapytaliśmy o możliwość wymeldowania w niedzielę do godz. 17:00 stwierdziła, że taką możliwość mają jedynie rodziny z dziećmi (prawda jest taka, że w niedzielę taka opcja jest darmowa we wszystkich Novotelach). Gdy zapytaliśmy w niedzielę rano inną osobę pracującą na recepcji o taką możliwość – nie było żadnego problemu.

W obu hotelach otrzymaliśmy także vouchery na dwa darmowe drinki w hotelowych barach (przywilej statusu Silver w LeClub Accorhotels).

Podsumowanie

Ogólnie polecamy te dwa hotele wszystkim, którzy chcą spędzić miły czas w spokojniejszej części Gdańska. Na piękną plażę jest tylko kilka kroków, a nią można spokojnie dojść w niecałe pół godziny do centrum Sopotu. Jest to też dobre miejsce dla rodzin z dziećmi (dwójka dzieci do 16 lat śpi za darmo w pokoju rodziców lub dziadków ze śniadaniem gratis). Z tych dwóch hoteli sami wybralibyśmy hotel Mercure na naszą następną podróż. 🙂

Nasza ocena hotelu Mercure: 6/10

Strona hotelu Mercure Gdańsk Posejdon

Nasza ocena hotelu Novotel: 5/10

Strona hotelu Novotel Gdańsk Marina

Plaża w okolicach obu hoteli