Gili Air – wyspa marzeń na wyciągnięcie ręki

 

Planując naszą podróż do Indonezji nie chcieliśmy się skupiać na samym Bali. Wręcz przeciwnie – szukaliśmy pewnego rodzaju enklawy, która pozwoli nam odkryć ten kraj z jak najlepszej strony. Nie od dziś wiadomo, że myśląc o Indonezji przed oczami pojawia się nam obraz bezkresnych plaż, rozłożystych palm, błękitu oceanu… O Bali czytaliśmy wiele pozytywnych opinii, jednak często pojawiał się pośród nich obraz zatłoczonego, pełnego gwaru turystycznego miejsca. Nie do końca tego szukaliśmy…

Gili Air to jedna spośród trzech bliskich sobie wysepek oferujących zupełnie różny sposób spędzania wolnego czasu. Gili Trawagan – to wyspa pełna zgiełku,  klubów, barów, całonocnych imprez. Gili Meno oferuje zupełny spokój. Mieści się na niej niewiele punktów noclegowych oraz restauracji. Gili Air jest zupełnie pomiędzy tym wszystkim – można na niej odpocząć samotnie spacerując po plaży, ale także zjeść pyszną kolację przy zachodzie słońca, czy rozkoszować się świeżo wyciskanym sokiem słuchając muzyki na żywo w pobliskiej knajpie. Zatem – Gili Air to nasz raj na ziemi…

Jak się tam dostać?

Naszą podróż rozpoczęliśmy lotem na Lombok z lotniska na Jawie. Zazwyczaj podróż rozpoczyna się na Bali – zatem podamy Wam ceny między Bali a Lombokiem. Ceny lotów rozpoczynają się od 100 zł za osobę w dwie strony.  Warto śledzić promocje Air Asia, czy Garuda Indosesia, wówczas ceny mogą obniżyć się do nawet 50 zł.  Oczywiście odległość tą można pokonać także promem miejskim czy szybką łódką. Koszt podróży szybką łódką to 65$ w jedną stronę… [link] Najtańszą opcją jest prom publiczny – podróż wyniesie nas ok. 15 zł za osobę w jedną stronę [link]. Należy się jednak nastawić na dość długą podróż, a nawet sam czas oczekiwania na start. W Indonezji czeka się bowiem na całkowite wypełnienie każdego środka transportu… a to potrafi trwać kilka godzin.

Odległość z Jawy na Lombok pokonaliśmy w powietrzu

 

Z Jawy tak naprawdę jedyną sensowną opcją jest lot samolotem. Można przepłynąć z Jawy na Bali [transport publiczną łódką – 6000IDR, ok. 2 zł, za osobę w jedną stronę, czas podróży ok. 40 min], a następnie wybrać jedną z powyższych opcji. Zajmie to jednak naprawdę sporo czasu, który możemy przeznaczyć choćby na kąpiele słoneczne po dotarciu do celu 😉 Ale jeśli chcemy zaoszczędzić 100 zł, ponieważ mamy do dyspozycji sporo czasu na miejscu to polecamy podróż transportem publicznym.

Lotnisko Surabaya, na którym nocowaliśmy w hotelu ibis budget

Przewoźnicy lotniczy oferują loty z Surabai (jedno z lotnisk na Jawie)  na Lombok w bardzo dobrych cenach. Z Surabai dolecimy za ok. 150 zł za osobę w dwie strony (Lion Air). Z Yogyakarty na Lombok bilety potrafią kosztować min. 500 zł za osobę, stąd warto wybrać inne lotnisko i zaoszczędzić nawet 70% ceny. Warto sprawdzać różne kombinację i wybrać najkorzystniejszą.

Opcje dojazdu z lotniska na Lombok do Mataram (miasto w pobliżu portu):

  • taksówką – 2h – 200 000IDR (54 zł)
  • autobusem do miasta Mataram transportem publicznym o nazwie Damri – 15000IDR (~4 zł)

 

Dojazd z Mataram do  portu Bangsal :

  • taksówką – 1h- 100 000 IDR
  • Bemo – lokalne busiki krążące po mieście dowiozą nas do portu Bangsal za 10 000 IDR (2,4zł)
Miejski środek transportu – Bemo
Widok na budynek portu od strony plaży, gdzie oczekuje się na łódkę
Znajdź tonącą łódkę… czyli wpływ otoczenia na emocje towarzyszące nam przed podróżą… 😀

Z Lomboku na Gili Air jedyną słuszną opcją jest transport publiczny. Płyniemy 15 minut za 2 zł (8000IDR). Przeżycia są niezapomniane zatem warto korzystać. Oczywiście czekamy aż łódka napełni się po brzegi pasażerami i towarem, który jest dostarczany na wyspę. Wygląda to wszystko tak jak na zdjęciu poniżej.

W Indonezji nie obowiązują żadne standardy bezpieczeństwa… 😉
Tak, te kury też płynęły z nami…. 😀

Na wyspach działa wiele prywatnych biur podróży oferujących usługi transportu na wiele wysp. Poniżej oferta jednego z nich działających na Gili Air.

Transport po wyspie

Do poruszania się na wyspie wystarczą własne nogi. Wyspę można obejść w 90 minut. Istnieje także możliwość wynajmu roweru za 30-50 000 IDR (8-13 zł) za dzień. Niektóre hotele oferują także możliwość darmowego korzystania z roweru podczas pobytu. Po Gili Air można poruszać się rikszą bądź konno. My zdaliśmy się na własne nogi i było to najlepsze rozwiązanie.

 

Gdzie nocować? 

Opcje noclegu są bardzo różne – od domków na plaży po 5* resorty. Warto wcześniej zarezerwować nocleg, ponieważ ze względu na rozmiary wyspy możliwości jest niewiele, zatem szybko się wyczerpują. Oczywiście pomocne w tym będzie booking.com.

Nelly Homestay – minusem był jedynie słaby zasięg wi-fi, ale to ogólny problem na wyspie. Poza tym bardzo polecamy ten obiekt 🙂 Wybraliśmy bungalow typu standard za 100 zł/noc ze śniadaniem: https://www.booking.com/hotel/id/nelly-homestay.pl.html?aid=304142;label=gen173nr-1FCAEoggJCAlhYSDNiBW5vcmVmaLYBiAEBmAEewgEKd2luZG93cyAxMMgBD9gBAegBAfgBDJICAXmoAgM;sid=43aa0268950efffa3584cbd336f43455

Kiedy jechać? 

W zasadzie cały rok temperaturowo będzie nam przyjazny. W okresie od listopada do marca w Indonezji jest pora deszczowa, co dla wyspy o tak małej powierzchni jest dość kłopotliwe. My byliśmy w drugiej połowie września i ten okres był idealny.

Co jeść? 

Wszystko. Jedzenie jest przepyszne, jak w całej Indonezji. Ceny na wyspie nieznacznie odbiegają od cen na Lomboku. Poniżej zdjęcia menu z restauracji przy samej plaży. Na Gili najlepiej zamawiać potrawy na bazie ryb i owoców morza (jest ich tam pod dostatkiem) oraz koktajle z owoców. Sprzedawcy kuszą też różnego rodzaju grzybkami i marihuaną…. Co kto lubi 😉

Mie Goreng i sok z cytryn – podstawowe wyżywienie na Gili

 

Jak spędzać wolny czas? 

Spacery, kąpiele słoneczne, pływanie w oceanie, snoorkling, nurkowanie na większych głębokościach, joga na plaży, wieczorki taneczne… tu nie brakuje opcji aktywnego spędzania czasu. Wystarczy przejść główną ulicą (jest jedna więc się nie zgubicie 😉 ) i zadecydować.

To właśnie główna ulica Gili Air

Wieczorem, podczas odpływu, warto zwrócić uwagę na to, co znajduje się pod cienką taflą wody. Próbowałam snoorklingu na niedużych głębokościach, spotkałam wiele pięknych gatunków wielobarwnych ryb, jednak gdybym najpierw zobaczyła to co na zdjęciach poniżej, to już chyba nie byłabym taka odważna… Ten wielki kolczasty wąż miał ponad 2 metry… Prawdę mówiąc świat rafy wywiera ogromne wrażenie.

To słodki pyszczek uroczego „wężą” z pierwszego zdjęcia…

Uwaga! Zabronione jest wywożenie jakichkolwiek elementów rafy koralowej!

Port na wyspie Gili Air

Indonezja – jak, gdzie, kiedy?

Obiecywaliśmy Wam, że opowiemy o naszej podróży do Indonezji. Dziś jest ku temu świetny moment – kiedy na dworze taki mróz, że nie chce się nam wyjść z domu może bardziej zmotywujemy Was do zaplanowania podróży w tak gorący rejon świata. Zatem dziś o tym, jak łatwo dostać się tam samolotem w bardzo ciekawej cenie, kiedy warto pojechać w to piękne miejsce oraz jakie rejony kraju są ciekawe. Podpowiemy Wam w jaki warto poruszać się pomiędzy wyspami, oraz kiedy najlepiej planować wyprawę.

Podróż można zaplanować już teraz. Jeśli chcemy odbyć ją w wakacje, wiele linii oferuje już przeloty w całkiem korzystnych cenach. Ostatnio pojawiły się loty do Dżakarty z Budapesztu w ceni 379 euro od osoby, czyli za 1641 zł, liniami Air China. Nasz lot swój początek miał w Pradze a kończył się w Denpasar. Koszt naszej podróży to niespełna 1500 zł, odbywał się liniami British Airways, więc oferta była cenowo całkiem podobna. Jeżeli chodzi o propozycję linii Air China musimy jakoś dostać się do Budapesztu. Dotrzemy tam autobusami PolskiBus, które oferują przejazdy już od 1 zł, o czym kiedyś pisaliśmy.

Generalnie najlepszą porą, by odwiedzić Indonezję jest… cały rok 😉 Pora deszczowa przypada właśnie na naszą zimę. Okres ten kojarzy się nam z codziennymi, ciągłymi opadami, choć tak na prawdę deszcz pada ulewnie przez dwie godziny i na tym się kończy.I wcale nie mamy z nim do czynienia każdego dnia. Za to mamy wówczas pewną piękną, ciepłą pogodę. Choć upał w tym kraju nie odpuszcza nigdy. Najniższe temperatury to ok. 30 stopni, gdzie przy tak nagrzanej ziemi odczuwa się jakby były o co najmniej pięć stopni wyższe. Ale chyba nie można na to narzekać, gdy wokół towarzyszą nam przepiękne widoki (szczególnie urokliwe są małe wyspy i cudowne plaże) oraz na prawdę wspaniali i WCIĄŻ UŚMIECHNIĘCI ludzie. Oni na prawdę wciąż się uśmiechają, a co najważniejsze szczerze. Dlatego, podobno, nie bolą ich mięśnie twarzy 😉 Są pomocni i wspaniali. Przebili w tym nawet Gruzinów, co może dziwić, ale o tym w kolejnym poście. Teraz skupimy się na tym, jak tam dotrzeć, o czym chwilę temu już ciut wspomnieliśmy.
W nadchodzące wakacje LOT wraz z Rainbow Tours otwiera połączenia do Denpasar bezpośrednio z Polski. Lot będzie odbywać się co dwa tygodnie z lotniska Chopina w Warszawie. To z pewnością ciekawa opcja ponieważ możemy pominąć wizytę w Dżakarcie, która wg. opinii wielu podróżników, jest nieciekawa. Naszym zdaniem samo Bali jest warte uwagi, jednak poza nim jest mnóstwo ciekawych miejsc, które wręcz trzeba odwiedzić, dlatego na podróż do Indonezji trzeba poświęcić dużo czasu. My byliśmy 16 dni i było to o 16 za mało…

Pobyt w Indonezji rozpoczęliśmy w Kucie (jest to kurort na Bali). O ile słowo kurort kojarzy się nam z Sopotem, Kołobrzegiem czy Mielnem, w Kucie ma ono odniesienie głównie na zatłoczonych ulicach czy w restauracjach. Poza tym plaże były prawie puste… Było to na prawdę dziwne, zważając na naszą polską tradycję „bookowania” sobie miejsc na plaży parawanem. Jak widać na Bali żaden przysłowiowy „Janusz” nie dotarł… 😉 (jeszcze), W Kucie już byliśmy bardzo pozytywnie zdziwieni cenami. Podróbki okularów znanej marki w ilości sztuk dwóch to 14 zł. O ile na początku kawa za 4 zł była dla nas świetną ofertą, o tyle pod koniec podróży 2 zł wydawało nam się zbyt wiele. Tak to jest, że człowiek się za bardzo przestawia. Bo kończąc podróż na Lomboku na prawdę trudno było nam uwierzyć, że może być aż tak tanio. Dokładne ceny wszystkiego pojawią się w zupełnie odrębnym poście. W kucie nocowaliśmy w IbisStyles za 120 zł/2 osoby za dwie noce ze śniadaniem. Śniadanie… to jest bardzo ciekawe jak ono wygląda w różnych miejscach świata. Gdy zeszliśmy na śniadanie myśleliśmy, że zaspaliśmy i trafiliśmy na obiad. Trzy rodzaje ryżu, trzy rodzaje kurczaka i zupy. I tak wyglądały nasze śniadania przez dwa tygodnie. To było z pewnością najtrudniejsze z czym przyszło nam się zmierzyć w tym kraju.

Kolejnym miejscem na mapie było Ubud. I to było jedno z piękniejszych miejsc w Indonezji. Nocowaliśmy w PajarHouse , który ogromnie polecamy. Luksus 5 gwiazdkowego hotelu w cenie hostelu w Poznaniu. Nie, nie, to były ceny porównywalne do tych w górskich schroniskach ze zniżką PTTK. W tym hotelu otrzymujemy wszystko – drinki kiedy chcemy, pyszne śniadania, obsługę na każde nasze zawołanie – dosłownie, ponieważ każdemu z gości przysługuje prywatny telefon komórkowy, którym możemy wezwać obsługę. A do tego zawsze uśmiech każdego wokoło. Aaa i hotel oferuje transport do centrum za darmo do godziny 22. Poza tym spacery wokół również były wspaniałą przygodą, ponieważ mięliśmy styczność z prawdziwą balijską wsią. Mimo widocznej biedy każdy z tych ludzi jest szczęśliwy i oczywiście uśmiechnięty od ucha do ucha,. Bez względu na stan uzębienia. W Ubud, a dokładniej w okolicy, obowiązkowe do zobaczenia są tarasy ryżowe. Naszą radą jest wynajęcie skutera. Piesza wędrówka na 8 kilometrowej trasie w jedną stronę w 40 stopniowym upale bez powiewu wiatru i krzty wody … nie, nie tego nie polecamy. Wiemy, to nieodpowiedzialne, ale google wskazywało 1,5 km 😉 Ubud jest kolebką artystów i rzemieślników. Warto na prawdę zainwestować w tamtejszą sztukę ponieważ jest wyjątkowa i na prawdę wspaniała. I tania, a to nietypowe dla sztuki, Ceny znacznie niższe niż w balijskich kurortach.

Następnie przyszedł czas na Jogjakartę na wyspie Jawa. Tam znajdują się wspaniałe świątynie wpisane na UNESCO – Barabudur i Prambanan (o których opowiemy w innym poście). Jogjakarta to miasto, którym dominuje islam. Warto więc, szczególnie w przypadku kobiet zwrócić uwagę na ubiór, by nie czuć się skrępowaną i okazać szacunek. W Jogjakarcie nocowaliśmy w Novotelu. Ze względu na kartę członkowską w sieci Accor, którą posiada Nikodem mieliśmy świetne warunki za niską cenę – 80 zł za nocleg dla dwóch osób ze śniadaniem. Jeśli o samo miasto chodzi – jest jedynym spośród miejsc w Indonezji, które odwiedziliśmy, w których funkcjonuje lokalny transport w postaci busików miejskich. Cena biletu to niecała złotówka za osobę. Należy jednak pamiętać, że autobusy kursują tylko w jedną stronę. Do świątyń wstęp także jest płatny (10 dolarów ulgowy (zniżka z kartą ISIC – nie może to być normalna legitymacja studencka), 20 normalny, jednak z pewnością warto tyle wydać) i pamiętajcie! Koniecznie miejcie gotówkę, w naszym przypadku nie udało się zapłacić kartą.

Kolejnym punktem naszej wyprawy była wyspa Gili Air. Istny raj dla wielbicieli spokoju i zapierających dech plaż. Piękne miejsce, w którym plażę mamy często na wyłączność. Ceny wszystkiego bardzo niskie. Pamiętajcie tylko żeby noclegi rezerwować znacznie wcześniej, ponieważ wciąż miejsc noclegowych jest tam niewiele. Wcześniej mamy też możliwość znaleźć nocleg w niskiej cenie. Na wyspie Gili nasz nocleg był najdroższy, 260 zł za trzy noce dla dwóch osób ze śniadaniem. Nocowaliśmy w Nelly Homestay , było to jedno z ostatnich miejsc z klimatyzacją (konieczna opcja w Indonezji) oraz blisko plaży. Bardzo przyjemne miejsce. Jadaliśmy w barze tuż przy plaży średnio za 10 zł za obiad od osoby (posiłek i sok). Generalnie jak wszędzie. Gili Air jest przewspaniałym miejscem. Dla mnie – najpiękniejszym, jakie dotąd widziałam. Ważne by pamiętać o butach do pływania, ponieważ rafa koralowa występuje tuż przy brzegu, a plaża jest pełna jej odłamków i lekko kamienista.

Ostatnim punktem podróży był Lombok i miasto Mataram (kolejny duży „kurort”). Niestety nie mieliśmy czasu by udać się w piękniejsze miejsca na tej wyspie i musieliśmy skupiać się na tych, do których szybko dotrzeć.Jednak Mataram okazało się świetnym miejscem. Piaszczyste i szerokie plaże i pełen spokój. Zero turystów, głównie mieszkańcy. Ceny śmiesznie niskie… Pyszne jedzenie (najlepsze podczas całego pobytu i najtańsze). Nocowaliśmy w Sunset House i jak dotychczas, nie zawiedliśmy się. Pobyt był świetny. Plaża tuż przy hotelu. Dwie noce ze śniadaniem to koszt 180 zł. Wysoki, ponieważ trochę zagapiliśmy się z rezerwacją… 😉

Pomiędzy wyspami polecamy poruszać się transportem lotniczym. Przy odpowiednio wczesnej rezerwacji cen są nieznacznie wyższe od np. kolejowego czy autokarowego. Ale największą zaletą jest to, że drogę, która autobusem musimy pokonać w 18 godzin samolotem przebywamy w jedną godzinę.
Dolecieliśmy na Bali do Denpasar. Hotel oferował nam transport z lotniska, więc po dolocie o 2 w nocy tamtejszego czasu nie mięliśmy przynajmniej problemu z poszukiwaniem taksówki. Spędziliśmy w Kucie dwie noce, a następnie udaliśmy się do Ubud. Wzięliśmy taksówkę za 120 tys. rupii czyli jakieś 35 zł za kurs, który trwał 1,5 godziny. Wydawało nam się to niezwykle dużo;)
W drogę powrotną z Ubud na lotnisko w Denpasar udaliśmy się z biurem, które oferowało przejazdy za 40 tys. rupii od osoby (11,50 zł od osoby). Do Jogjakarty lecieliśmy liniami GarudaIndonesia. Oprócz nich lataliśmy także Sriwijaya Air, z Jogjakarty na Lombok. Ceny biletów za osobę to średnio 100 zł za osobę. Z Lomboku na Gili Air dostaliśmy się publiczną łódką, która kosztowała ok. 5 zł za osobę. Płynie się 15 minut. Rejs powrotny jest tańszy – 3zł od osoby. Lot z Lomboku do Denpasar liniami Garuda Indonesia kosztował 120 zł od osoby. Każda podróż w powietrzu przebiegała bez problemu, zwykle na czas (poza ostatnim z lotów krajowych) a dodatkowym plusem był posiłek na pokładzie oraz prawie zawsze system indywidualnej rozrywki z dużą ilością indonezyjskiej muzyki. 😉

Jak widać planowanie wyprawy po Indonezji należy zacząć dość wcześnie. To od Was zależy czy będziecie podróżować na prawdę niskim kosztem (nocleg można dostać nawet za 10 zł od osoby! jednak w trudnych warunkach, można jeździć busami czy pociągami, jadać „na ulicy”) czy tak jak nasza podróż – dość ekskluzywna 😉 Wybierając tańszą opcję przeznaczcie na Waszą wyprawę znacznie więcej czasu. Dwa tygodnie z pewnością nie wystarczą.

Koszt naszego wyjazdu to 3000 zł za wszystko!! Łącznie z pamiątkami, noclegami, wszelkimi środkami transportu, wyżywieniem itd. Biuro podróży oferuje nam to samo… ah, nie! Tylko lot i noclegi ze śniadaniami i kilka wycieczek za ponad 8 tys złotych (termin jak nasz – we wrześniu – sami zobaczcie KLIK)