Recenzja hotelu DoubleTree by Hilton Łódź

Dzisiaj chcielibyśmy się z Wami podzielić recenzją łódzkiego hotelu DoubleTree by Hilton, w którym niedawno nocowaliśmy. Jak zwykle recenzję podzielimy na kilka – istotnych dla oceny hotelu części.

Fasada hotelu (zdjęcie z portalu Booking.com)

W Polsce na dzień dzisiejszy znajdują się cztery hotele spod znaku DoubleTree – marki należącej do portfela marek sieci Hilton: we Wrocławiu, w Krakowie, w Warszawie i właśnie w Łodzi. Do tej pory odwiedziliśmy wrocławski oraz krakowski, nocowaliśmy także w kilku zagranicznych obiektach. DoubleTree są to hotele zazwyczaj 4* (tak jak ten w Łodzi), ale czasami także 5*. Jest on wypełnieniem luki pomiędzy luksusowymi markami sieci, jak Hilton Hotels, czy Conrad, a bardziej ekonomicznymi – Garden Inn, czy Hampton. Łódzki hotel nawiązuje wyglądem (zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym) do tradycji filmowych miasta oraz do Wytwórni Filmów Fabularnych, która znajdowała się dokładnie w tym miejscu.

Przyjazd do hotelu i zameldowanie

Mamy takie szczęście, że zawsze jak jedziemy do Łodzi to pada śnieg albo nawet jest prawdziwa śnieżyca. Tak było i tym razem. Zaparkowaliśmy samochód na bezpłatnym miejskim parkingu, który znajduje się nieopodal hotelu (strefa parkowania jest nieczynna w weekendy) i chwiejnym krokiem po lodzie udaliśmy się do wejścia. Hotel od początku robi bardzo pozytywne wrażenie nowoczesnego i eleganckiego obiektu. Zameldowanie przebiegło bardzo sprawnie. Pani w recepcji miło przywitała nas oraz poinformowała o przywilejach związanych z diamentowym statusem w programie lojalnościowym Hiltona. Hotel połączony jest z klubem muzycznym Wytwórnia. Akurat tego dnia odbywał się koncert zespołu Perfect (nie było już niestety dostępnych biletów), w windzie spotkaliśmy basistę – Piotra Urbanka. Od razu znaleźliśmy wspólny temat do rozmów dzięki gitarze, którą mieliśmy ze sobą ;).

Pokój

Otrzymaliśmy pokój o podwyższonym standardzie na 10 piętrze (ostatnim). Na tej kondygnacji znajdowało się centrum SPA oraz pokoje dla gości Hilton Honors. Drzwi korytarza prowadzące do części z pokojami należało otworzyć kartą do pokoju – duży plus dodatkowo gwarantujący ciszę w nocy.

Pokój, który otrzymaliśmy.

Nasz pokój był bardzo przyjemny, z idealnie zaścielonym łóżkiem (duży plus na wejściu). Był wyposażony w ekspres do kawy Nespresso oraz zestaw do parzenia kawy i herbaty. Dużym plusem jest zestaw kabli ładujących do różnego typu telefonów, z czym wcześniej się nie spotkaliśmy.

Zestaw kabli ładujących

W pokoju czekał na nas także list powitalny oraz ciekawy poczęstunek, a także dwie wody mineralne. W recepcji otrzymaliśmy pyszne ciepłe ciastka (tradycja w każdym DoubleTree) oraz voucher na drink powitalny w hotelowym barze.

Poczęstunek powitalny w pokoju

Łazienka wyposażona była w prysznic. Cieszyła także wystarczająca ilość kosmetyków oraz ręczników różnego rodzaju.

Widok z okna co prawda nie powalał na łopatki, ale był typowo łódzki :). Minusem natomiast były trochę za krótkie zasłony, które rano wpuszczały światło do pokoju. Nie dało ich się zamknąć na tyle szczelnie, aby w środku była całkowita ciemność. Przyjemnym dopełnieniem wystroju w pokoju były stare, czarno-białe zdjęcia Łodzi.

Widok z okna

Śniadanie

Dla członków programu Hilton Honors o statusie Gold i Diamond śniadanie w Hiltonach jest gratis. Śniadanie w tym łódzkim hotelu stoi na bardzo wysokim poziomie. Był spory wybór zarówno dań na ciepło, jak i na zimno.

Wybór dań ciepłych

Na wyrazy uznania zasługuje także obsługa, która bardzo miło odnosiła się do gości. Kelnerki nalewały także świeżo wyciskany sok z pomarańczy, na co zawsze chętnie rano się piszemy.

Śniadaniowa kompozycja Nikodema 😉

Z ciekawostek wodę do herbaty nalewało się z pięknego samowara. Dostępne było także wino musujące.

Ciekawy sposób na podanie herbaty

Basen

Jak już wspomnieliśmy na 10-tym piętrze znajduje się centrum SPA, siłownia oraz basen. Wstęp do siłowni oraz basenu jest bezpłatny dla gości hotelowych i co ważne nie są tam wpuszczani goście z poza hotelu. Pływalnia co prawda nie jest duża i głęboka, ale spokojnie można w nim popływać dla relaksu oglądając miasto z ciekawej perspektywy. Dodatkowo na miejscu znajduje się także jacuzzi oraz dwa rodzaje saun. Siłownia jest otwarta całą dobę, natomiast basen od godzin porannych do późnego wieczoru. Sauny natomiast rozgrzewane są od godz. 16:00, można jednak poprosić o wcześniejsze nagrzanie.

Hotelowy basen – zdjęcie z portalu Booking.com

Podsumowanie

Jeśli ktoś poszukuje dobrej jakości noclegu w Łodzi to jak najbardziej polecamy właśnie ten hotel. Dzięki pewnemu sposobowi, który opiszemy niedługo na naszym blogu udało nam się zarezerwować nocleg za 217 zł. Cena oczywiście za pokój dwuosobowy ze śniadaniami. Dodatkowo za tą noc zarobiliśmy punkty, które możemy wykorzystać na darmowe noclegi w hotelach sieci Hilton.

Szkoda, że hotel nie posiada Executive Lounge (zresztą jako jedyny z czterech DoubleTree w Polsce). Jednak mimo to z pewnością wybierzemy właśnie ten hotel, jak będziemy następnym razem w Łodzi. 🙂

50 zł zwrotu za rezerwację noclegu na Booking.com! :)

Witajcie!

Dzisiaj krótki post o tym, jak zarezerwować hotel i odzyskać 50 zł wydane na niego po pobycie.

Czas wakacji sprzyja wyjazdom, a jedną z czynności, które musimy zrobić przed podróżą jest zarezerwowanie miejsca na nocleg. Wg nas najszerszą bazę hoteli, pensjonatów, agroturystyk itp ma portal Booking.com. Dodatkowo teraz można tam rezerwować nawet prywatne mieszkania przeznaczone na wynajem.

Mamy dla Was specjalny link. Jeśli zarezerwujecie obiekt po wejściu przez niego to po pobycie na Waszą kartę wróci 50 zł. Jedyny warunek to rezerwacja pobytu za minimum 100 zł.

LINK: https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c

Sam proces rezerwacyjny na Booking.com jest bardzo przyjazny i łatwy do przejścia nawet dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie bukował noclegów przez stronę internetową.

Przy pierwszej rezerwacji warto założyć bezpłatne konto, bo już po pięciu dokonanych rezerwacjach otrzymujemy status Genius, a z nim dodatkowe przywileje oraz minimum 10% zniżki w wielu hotelach.

Jeszcze raz serdecznie zachęcamy do przeglądania ofert oraz wybrania dla siebie najlepszej, aby Wasz wyjazd był niezapomniany. Jeszcze raz przypominamy link, dzięki któremu odzyskacie 50 zł przy pierwszej rezerwacji :).

LINK: https://www.booking.com/s/34_6/e85fd39c

Hotele przy Zatoce Gdańskiej – Mercure Posejdon oraz Novotel Marina

Podczas naszego niedawnego pobytu w trójmieście postanowiliśmy przetestować dwa nieodległe od siebie hotele zlokalizowane na granicy Gdańska i Sopotu. Do Gdańska polecieliśmy linią Ryanair z Krakowa, co pozwala na szybki weekendowy wypad nad morze (loty idealnie wpasowują się w weekend piątek-niedziela, my zapłaciliśmy za bilety 29 zł za osobę w jedną stronę). Na kilka tygodniu przed planowaną podróżą pojawiła się promocja w sieci Accorhotels na noclegi ze śniadaniami za 1 zł w Trójmieście. Będąc kilkakrotnie wcześniej w tych okolicach wybieraliśmy noclegi w hotelu Mercure Gdynia. Zawsze byliśmy bardzo zadowoleni ze standardu w tym obiekcie. Tym razem postanowiliśmy jednak przetestować dwa inne *** hotele, które znajdują się bardzo blisko plaży w Jelitkowie. Poniższy wpis ma za zadanie porównać oba obiekty w trzech kategoriach: pokój, śniadanie oraz udogodnienia hotelu i obsługa.

Hotel Mercure Gdańsk Posejdon
Novotel Gdańsk Marina

Jeśli chodzi o ceny pobytów to udało nam się zarezerwować pokoje w następujących stawkach:

  • Mercure Gdańsk Posejdon – 189 zł za pokój dwuosobowy (MyRoom) ze śniadaniem
  • Novotel Gdańsk Marina – 171,50 zł za pokój dwuosobowy ze śniadaniem

Pokoje

Niestety od początku 2018 roku nasz status w LeClub Accorhotels spadł do poziomu Silver, czyli statusu, który nie pozwala na wiele benefitów (np na podniesienie standardu pokoju). Obecnie przerzucamy się bardziej na pokoje sieci Hilton, której program lojalnościowy oferuje więcej przywilejów. Niestety hoteli tej sieci jest w Polsce znacznie mniej, niż Accora. W obu hotelach zarezerwowaliśmy najtańsze pokoje, przy czym w Mercure w tej cenie mieliśmy możliwość zarezerwowania pokoju ze specjalnej kolekcji indywidualnie projektowanych i niepowtarzalnych pokoi MyRoom. W tym przypadku był to pokój piracki.

Piracki „MyRoom” w Mercure Posejdon

Sam pokój był bardzo ciekawy, znacznie inny od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni w hotelach. Ciekawymi elementami był kufer podróżny, beczka, czy globus. Czuć było także, że pokój był niedawno remontowany. Łazienka też była zadbana i dobrze wysprzątana. To na duży plus, szczególnie przy hotelach, które najmłodsze już nie są (ten Mercure został wybudowany w 1976 roku jako hotel Orbis). Pokój jest nawet dobrze wyciszony, co pozwala odpocząć i się dobrze wyspać na wygodnym łóżku. Pokój był przygotowany idealnie, z gładko pościelonym łóżkiem, co widać na powyższym zdjęciu. 🙂

Dla porównania w hotelu Novotel Gdańsk Marina w najniższej stawce udało nam się zarezerwować podstawowy pokój z sofą. Otrzymaliśmy pokój na pierwszym piętrze na przeciwko windy. Niestety winda była nieco słyszalna oraz w spokoju przeszkadzały też dzieci biegające po korytarzu.

Pokój w hotelu Novotel Gdańsk Marina

W naszym pokoju widoczny był ząb czasu, niektóre części wyposażenia nie działały tak jak powinny – np telefon w ogóle nie działał, kiedy próbowaliśmy się skontaktować z recepcją. Łóżko było wygodne, jednak nie było zaścielone tak idealnie, jak w hotelu Mercure (porównaj zdjęcia;)), co nie sprawiało dobrego wrażenia po wejściu do pokoju.

Zaciek w wannie – hotel Novotel Gdańsk Marina

Łazienka była też w starym stylu – duży minus to wanna z dużym zaciekiem :(.

W kategorii pokoju zdecydowanie rywalizację wygrał Mercure.

Śniadanie

Kolejną kategorią, w której chcielibyśmy porównać oba hotele jest śniadanie. W obu obiektach skorzystaliśmy z bufetowego śniadania w restauracji. W weekendy możemy zjeść poranny posiłek od godz. 7:00 do 11:00 – tak jest chyba we wszystkich hotelach tej sieci.

Część sali śniadaniowej hotelu Mercure

Wybór dań śniadaniowych był bardzo zadowalający. Na plus duża ilość ryb, co powinno mieć miejsce w nadmorskim hotelu (bardzo ucieszyło to Kasię). Wszystkie dania były wysokiej jakości, do czego przyzwyczaiły nas hotele sieciowe. Wybór soków też był zadawalający, trafił nam się co prawda zepsuty sok z czarnej porzeczki, jednak po zwróceniu uwagi obsłudze od razu dostaliśmy na nasz stół cały dzbanek świeżego :).

Nasz talerz

Natomiast w hotelu Novotel sala śniadaniowa była dużo większa, bo sam hotel jest także dużo większy. W sobotni wieczór w tej samej sali organizowana była studniówka, która trwała ponoć do godziny 4:00, jednak obsłudze udało się szybko przywrócić jej normalny wygląd :).

Dekoracje studniówkowe podczas śniadania

Wybór dań na śniadaniu w Novotelu również był wystarczający, sporo ciepłych potraw, m.in. kaszanka. 😉 Po zabawie studniówkowej została także spora ilość słodyczy oraz tort. Wszystkiego mogliśmy spróbować przy śniadaniu (co bardzo ucieszyło Nikodema).

„Postudniówkowe” ciasta 😉

Przy porównaniu śniadań oba hotele wypadają bardzo dobrze i nie ma tutaj zdecydowanego laureata.

Udogodnienia hotelu i obsługa

W obu obiektach znajdują się także niewielkie centra odnowy biologicznej z basenem oraz sauną, które są bezpłatne dla gości hotelowych. To dodatkowo zmotywowało nas do wyboru właśnie tych hoteli.  Niestety oba centra są także dostępne dla gości z zewnątrz, co powoduje często spory tłum. W sobotni poranek, kiedy chcieliśmy wybrać się na basen w hotelu Mercure odbywał się akurat zajęcia z Aqua Fitnessu i był na tyle duży ruch, że z tej aktywności zrezygnowaliśmy. W niedzielę natomiast udaliśmy się do saun hotelu Novotel, gdzie było też co prawda sporo osób, ale nie przeszkadzało to aż nadto w wypoczynku. W środku było kilka saun: sucha oraz na podczerwień. Osobno była także sauna sucha nielateksowa. Kilka minut spędziliśmy także na basanie, jednak kąpało się w nim bardzo dużo osób.

Obsługa w obu hotelach była w większości bardzo miła. Jedyny wyjątek stanowiła Pani, która meldowała nas w Novotelu. Gdy zapytaliśmy o możliwość wymeldowania w niedzielę do godz. 17:00 stwierdziła, że taką możliwość mają jedynie rodziny z dziećmi (prawda jest taka, że w niedzielę taka opcja jest darmowa we wszystkich Novotelach). Gdy zapytaliśmy w niedzielę rano inną osobę pracującą na recepcji o taką możliwość – nie było żadnego problemu.

W obu hotelach otrzymaliśmy także vouchery na dwa darmowe drinki w hotelowych barach (przywilej statusu Silver w LeClub Accorhotels).

Podsumowanie

Ogólnie polecamy te dwa hotele wszystkim, którzy chcą spędzić miły czas w spokojniejszej części Gdańska. Na piękną plażę jest tylko kilka kroków, a nią można spokojnie dojść w niecałe pół godziny do centrum Sopotu. Jest to też dobre miejsce dla rodzin z dziećmi (dwójka dzieci do 16 lat śpi za darmo w pokoju rodziców lub dziadków ze śniadaniem gratis). Z tych dwóch hoteli sami wybralibyśmy hotel Mercure na naszą następną podróż. 🙂

Strona hotelu Mercure Gdańsk Posejdon

Strona hotelu Novotel Gdańsk Marina

Plaża w okolicach obu hoteli

Meksyk – informacje praktyczne (część 2 – ceny w kraju)

W dzisiejszym wpisie chcielibyśmy podzielić się z Wami cenami, z którymi spotkaliśmy się podróżując po Meksyku. Wpis podzielimy na trzy rozdziały – transport, jedzenie i pozostałe wydatki. Ceny podajemy w MXN (Peso Meksykańskie). W okresie naszej podróży – listopad 2017 – jedno Peso kosztowało około 0,20 zł.

Transport

We wcześniejszym wpisie zamieściliśmy informacje o tym, jakie koszty musieliśmy ponieść, aby dolecieć do samego Meksyku oraz na przemieszczanie się pomiędzy miastami. Dzisiaj chcielibyśmy dodać informacje o kosztach przemieszczania się komunikacją miejską oraz taksówkami, a także związanymi z wynajętym przez nas samochodem. Jeśli chodzi o taksówki to zawsze korzystaliśmy z Ubera. We wszystkich miastach, w których przebywaliśmy takie pojazdy były dostępne. Zamawialiśmy zazwyczaj przejazd na lotnisku, kiedy mieliśmy dostęp do lotniskowego Wi-Fi lub w drugą stronę – jeśli jechaliśmy z hotelu na lotnisko. Przewagą Ubera nad klasycznymi taksówkami w takim przypadku jest przede wszystkim niższa cena (sprawdzaliśmy na lotniskach ceny kursów „oficjalnych” korporacji). Dodatkowo nie musimy po hiszpańsku tłumaczyć, gdzie chcemy jechać – wpisujemy destynację w aplikacji Ubera. Z góry wiemy także, jaką cenę zapłacimy za transport oraz mamy pewność, że kierowca nie przewiezie nas okrężną drogą. Przykładowe ceny kursów:

  • Pierwszy przejazd w Mexico City z lotniska do hotelu (trasa 35 km, późnym wieczorem) – 268,84 MXN
  • Przejazd z hotelu w centrum Mexico City na lotnisko (trasa 11 km) – 79,28 MXN
  • Przejazd z lotniska w Guadalajarze do hotelu w centrum miasta (trasa ponad 19 km) – 114,30 MXN

Kiedy już nasze plecaki dotarły z nami do hotelu to po miastach poruszaliśmy się głównie pieszo lub komunikacją miejską. Ceny biletów kształtują się następująco:

  • Metro w Mexico City – 5 MXN (bilet upoważnia do jednego wejścia do metra oraz przejazdu z nieograniczoną ilością przesiadek)
  • Trolejbusy oraz autobusy w Guadalajarze – 7 MXN
  • Autobus z lotniska w Puebli do centrum – 18 MXN (oficjalna taksówka kosztuje 300 MXN)

 

  • Benzyna kosztuje natomiast ok. 16 MXN (gorsze) oraz 17,60 MXN (lepsze – wyższa liczba oktanów) za litr.

Jedzenie

Samej kuchni meksykańskiej chcielibyśmy poświęcić w przyszłości osobny wpis na naszym blogu. Miejscowe jedzenie znacznie różni się od tego, co znamy w Polsce jako kuchnię meksykańską, a jest tak naprawdę kopią amerykańskiej wersji „kuchni meksykańskiej” ;-).  Przykładowe ceny w restauracjach:

  • Buritos – 75 – 85 MXN
  • Burgery – 140 MXN
  • Tacos El Pastor (pyszne, polecamy!) – 58 MXN
  • Fajitas – 85 – 90 MXN (w zależności od zawartości)
  • Tonic – 19 MXN
  • Piwo – 45 MXN (często można trafić na promocje 2 za 1 itp)
  • Drinki, np Tequilla Sunrise – 45 – 100 MXN (promocje podobnie jak w przypadku piwa)
Tacos El Pastor

W różnego rodzaju budkach, ulicznych barach, czy sklepach ceny wyglądają następująco:

  • Mini Donaty – 25 MXN porcja
  • Donaty w piekarniach – 6 – 10 MXN sztuka
  • Lody z automatu – od 8 MXN
  • 2 gałki lodów (+2 gratis) – 45 MXN
  • Chipsy tradycyjne – 15 MXN
  • Środki do opalania w sklepach są drogie – od 200 MXN za małą butelkę
  • Dobre ceny są w supermarketach (np. San-Francisco) lub mniejszych sklepach (7 eleven lub OXXO).

Pozostałe wydatki

  • Bilety wstępu do ruin w Tulum oraz Coba – 70 MXN
  • Bilet wstępu do biblioteki historycznej w Puebli – 25 MXN
  • Kapelusze – od 14 MXN (w markecie) do 100 MXN (w hotelu)

Ogólnie ceny w Meksyku są porównywalne do tych w Polsce. Podsumowując nasze wydatki 16-dniowa wyprawa wyniosła nas 5000 zł od osoby. W tą kwotę wliczyliśmy już absolutnie wszystkie koszty, takie jak bilety lotnicze, hotele, ubezpieczenie, a nawet dojazd na lotnisko w Polsce. Dużą część tej sumy wyniósł także dojazd oraz pobyt w Amsterdamie, z którego tak naprawdę rozpoczynaliśmy naszą transoceaniczną podróż. Kwota ta początkowo może wydawać się wysoka, jednak radzimy Wam porównać ją z ofertami biur podróży. Najtańszy zorganizowany wyjazd na krótszy okres czasu z biurem podróży Itaka to koszt od 7000 zł w górę plus dodatkowe obowiązkowe opłaty (110$). Do tego należy oczywiście doliczyć wydatki osobiste na miejscu. Myślę, że cena plus wolność, jaką daje podróżowanie na własną rękę wystarczą, aby przekonać Was do zrezygnowania z utartych szlaków biur podróży i odkrywać ten piękny kraj na własną rękę.

Już niedługo kolejny wpis o Meksyku! 🙂

Meksyk – informacje praktyczne (część 1 – ceny podróży oraz noclegów)

W pierwszych wpisach po naszym powrocie z Meksyku chcielibyśmy przedstawić Wam informacje praktyczne o tym pięknym kraju. Podamy także przykładowe ceny, z którymi możecie się spotkać podczas swojego wyjazdu do tego pięknego kraju w Ameryce Północnej. Wszystkie ceny pochodzą z listopada 2017. Dzisiaj chcemy zaprezentować część pierwszą informacji o cenach – czyli wszystko to co rezerwowaliśmy jeszcze przed wylotem.

Spotkany na drodze do Cancun

Podróż do Meksyku

Z Polski nie ma bezpośrednich połączeń do Meksyku (poza czarterowymi lotami do Cancun w sezonie zimowym). Z naszego kraju można dolecieć na miejsce z jedną lub kilkoma przesiadkami w europejskich portach lotniczych. Takie loty jednak kosztują często dużo ponad 3000 zł. Najwygodniejszą opcją na interesujący nas termin był lot z Katowic do Mexico City z przesiadką w Monachium linią lotniczą Lufthansa. Jednak kosztował on 4500 zł za osobę w dwie strony, co dla nas było zdecydowanie za dużą kwotą. Na szczęście pojawiła się świetna promocja, dzięki której zakupiliśmy loty z Amsterdamu także przez Monachium za niecałe 1500 zł od osoby, czyli ponad 3000 zł taniej!!! Właśnie ta promocja skusiła nas na wyjazd do kraju Tequili położonego w Ameryce Północnej. Wcześniej trochę o tym myśleliśmy, ale ceny biletów były zabójcze…
Musieliśmy oczywiście jakoś dostać się do Amsterdamu. Zarezerwowaliśmy więc lot linią Wizzair z Katowic do Eindhoven (ok. 70 zł za osobę z bagażem), następnie autobus z lotniska do centrum Amsterdamu (aż 22,50 euro za dwie godziny jazdy! :-(). Wracaliśmy natomiast linią Transavia bezpośrednio z Amsterdamu do Katowic (wraz z bagażem zapłaciliśmy za ten lot 50 euro).

Przed wylotem z Frankfurtu do Mexico City

Poruszanie się po kraju

Meksyk to bardzo duży kraj (13 pod względem powierzchni na świecie). Poruszanie się po nim to nielada wyzwanie. Według nas najlepszym sposobem na pokonywanie dużych odległości jest oczywiście samolot. Jeśli uda się Wam zakupić bilety w promocyjnych cenach to z pewnością zapłacicie mniej niż za samolot. Do tego na tej samej trasie (przykładowo Meksyk-Cancun) autobus jedzie całą dobę, natomiast samolotem pokonacie ten dystans w trochę ponad 2 godziny;). My podczas swojej podróży lecieliśmy na krajowych meksykańskich trasach w sumie trzy razy:

  • Meksyk-Guadalajara (linia Volaris) 46,20$ za osobę z bagażem.
  • Guadalajara-Cancun (linia Volaris) 60,66$ za osobę z bagażem,
  • Cancun-Puebla (linia VivaAerobus) 86.61 $ za osobę z bagażem.

Ceny te w różnego rodzaju promocjach mogą być jeszcze niższe. W ostatni dzień naszego pobytu wracaliśmy bardzo wygodnym autobusem z Puebli na lotnisko z mieście Meksyk (przewoźnik Estrella-Roja). Kosztował 300 peso (ok. 60 zł za osobę). Trochę drogo jak za 2 godzinną podróż, jednak pojazd był bardzo wygodny, a przede wszystkim był to bezpośredni transfer. Bilety można kupić taniej na stronie internetowej przewoźnika, jednak trzeba posiadać meksykańską kartę płatniczą, której my oczywiście nie mamy. Byliśmy więc skazani na zakup w kasie w normalnej cenie. Ciekawostką jest, że na dworcu autobusowym w Puebli przechodzi się kontrolę, jak na lotnisku oraz „nadaje” bagaż do luku autobusu przed przejściem tej kontroli.

Terminal autobusowy w Puebli

Hotele

Planując wyjazd jak zwykle zarezerwowaliśmy wcześniej hotele na całej trasie. Przyjęliśmy, że chcemy wydać średnio 100 zł za osobę ze śniadaniem. Tą kwotę można oczywiście zmniejszyć wybierając hostele lub guesthouse. My staraliśmy się wybierać dobrze oceniane (szczególnie pod względem czystości) obiekty. Gdzie to możliwe spaliśmy w hotelach sieciowych Hilton i Accor. Za najtańszy nocleg (hotel Ibis w Mexico City) zapłaciliśmy 16 groszy za osobę ze śniadaniem 😉 (oczywiście dopłacając nieco zdobytymi wcześniej punktami). Natomiast w najdroższym 5* resorcie zapłaciliśmy ok. 190 zł za osobę z pysznym serwowanym śniadaniem w restauracji z pięknym widokiem na morze. W sumie za 14 noclegów – 12 w Meksyku oraz 2 w Amsterdamie (Hampton by Hilton przy lotnisku Schiphol) zapłaciliśmy ok. 1300 zł za osobę. Za każdym razem śniadanie mieliśmy już w cenie noclegu. Wyszło więc nawet trochę mniej niż zakładane 100 zł za noc.

Hampton by Hilton Centro Historico Mexico City

 

Już niedługo druga część wpisu o cenach, z którymi spotkaliśmy się na miejscu. Będzie m.in. o jedzeniu, poruszaniu się po miastach oraz wiele innych przydatnych praktycznych informacji. Śledźcie naszego bloga! 🙂

Gili Air – wyspa marzeń na wyciągnięcie ręki

 

Planując naszą podróż do Indonezji nie chcieliśmy się skupiać na samym Bali. Wręcz przeciwnie – szukaliśmy pewnego rodzaju enklawy, która pozwoli nam odkryć ten kraj z jak najlepszej strony. Nie od dziś wiadomo, że myśląc o Indonezji przed oczami pojawia się nam obraz bezkresnych plaż, rozłożystych palm, błękitu oceanu… O Bali czytaliśmy wiele pozytywnych opinii, jednak często pojawiał się pośród nich obraz zatłoczonego, pełnego gwaru turystycznego miejsca. Nie do końca tego szukaliśmy…

Gili Air to jedna spośród trzech bliskich sobie wysepek oferujących zupełnie różny sposób spędzania wolnego czasu. Gili Trawagan – to wyspa pełna zgiełku,  klubów, barów, całonocnych imprez. Gili Meno oferuje zupełny spokój. Mieści się na niej niewiele punktów noclegowych oraz restauracji. Gili Air jest zupełnie pomiędzy tym wszystkim – można na niej odpocząć samotnie spacerując po plaży, ale także zjeść pyszną kolację przy zachodzie słońca, czy rozkoszować się świeżo wyciskanym sokiem słuchając muzyki na żywo w pobliskiej knajpie. Zatem – Gili Air to nasz raj na ziemi…

Jak się tam dostać?

Naszą podróż rozpoczęliśmy lotem na Lombok z lotniska na Jawie. Zazwyczaj podróż rozpoczyna się na Bali – zatem podamy Wam ceny między Bali a Lombokiem. Ceny lotów rozpoczynają się od 100 zł za osobę w dwie strony.  Warto śledzić promocje Air Asia, czy Garuda Indosesia, wówczas ceny mogą obniżyć się do nawet 50 zł.  Oczywiście odległość tą można pokonać także promem miejskim czy szybką łódką. Koszt podróży szybką łódką to 65$ w jedną stronę… [link] Najtańszą opcją jest prom publiczny – podróż wyniesie nas ok. 15 zł za osobę w jedną stronę [link]. Należy się jednak nastawić na dość długą podróż, a nawet sam czas oczekiwania na start. W Indonezji czeka się bowiem na całkowite wypełnienie każdego środka transportu… a to potrafi trwać kilka godzin.

Odległość z Jawy na Lombok pokonaliśmy w powietrzu

 

Z Jawy tak naprawdę jedyną sensowną opcją jest lot samolotem. Można przepłynąć z Jawy na Bali [transport publiczną łódką – 6000IDR, ok. 2 zł, za osobę w jedną stronę, czas podróży ok. 40 min], a następnie wybrać jedną z powyższych opcji. Zajmie to jednak naprawdę sporo czasu, który możemy przeznaczyć choćby na kąpiele słoneczne po dotarciu do celu 😉 Ale jeśli chcemy zaoszczędzić 100 zł, ponieważ mamy do dyspozycji sporo czasu na miejscu to polecamy podróż transportem publicznym.

Lotnisko Surabaya, na którym nocowaliśmy w hotelu ibis budget

Przewoźnicy lotniczy oferują loty z Surabai (jedno z lotnisk na Jawie)  na Lombok w bardzo dobrych cenach. Z Surabai dolecimy za ok. 150 zł za osobę w dwie strony (Lion Air). Z Yogyakarty na Lombok bilety potrafią kosztować min. 500 zł za osobę, stąd warto wybrać inne lotnisko i zaoszczędzić nawet 70% ceny. Warto sprawdzać różne kombinację i wybrać najkorzystniejszą.

Opcje dojazdu z lotniska na Lombok do Mataram (miasto w pobliżu portu):

  • taksówką – 2h – 200 000IDR (54 zł)
  • autobusem do miasta Mataram transportem publicznym o nazwie Damri – 15000IDR (~4 zł)

 

Dojazd z Mataram do  portu Bangsal :

  • taksówką – 1h- 100 000 IDR
  • Bemo – lokalne busiki krążące po mieście dowiozą nas do portu Bangsal za 10 000 IDR (2,4zł)
Miejski środek transportu – Bemo
Widok na budynek portu od strony plaży, gdzie oczekuje się na łódkę
Znajdź tonącą łódkę… czyli wpływ otoczenia na emocje towarzyszące nam przed podróżą… 😀

Z Lomboku na Gili Air jedyną słuszną opcją jest transport publiczny. Płyniemy 15 minut za 2 zł (8000IDR). Przeżycia są niezapomniane zatem warto korzystać. Oczywiście czekamy aż łódka napełni się po brzegi pasażerami i towarem, który jest dostarczany na wyspę. Wygląda to wszystko tak jak na zdjęciu poniżej.

W Indonezji nie obowiązują żadne standardy bezpieczeństwa… 😉
Tak, te kury też płynęły z nami…. 😀

Na wyspach działa wiele prywatnych biur podróży oferujących usługi transportu na wiele wysp. Poniżej oferta jednego z nich działających na Gili Air.

Transport po wyspie

Do poruszania się na wyspie wystarczą własne nogi. Wyspę można obejść w 90 minut. Istnieje także możliwość wynajmu roweru za 30-50 000 IDR (8-13 zł) za dzień. Niektóre hotele oferują także możliwość darmowego korzystania z roweru podczas pobytu. Po Gili Air można poruszać się rikszą bądź konno. My zdaliśmy się na własne nogi i było to najlepsze rozwiązanie.

 

Gdzie nocować? 

Opcje noclegu są bardzo różne – od domków na plaży po 5* resorty. Warto wcześniej zarezerwować nocleg, ponieważ ze względu na rozmiary wyspy możliwości jest niewiele, zatem szybko się wyczerpują. Oczywiście pomocne w tym będzie booking.com.

Nelly Homestay – minusem był jedynie słaby zasięg wi-fi, ale to ogólny problem na wyspie. Poza tym bardzo polecamy ten obiekt 🙂 Wybraliśmy bungalow typu standard za 100 zł/noc ze śniadaniem: https://www.booking.com/hotel/id/nelly-homestay.pl.html?aid=304142;label=gen173nr-1FCAEoggJCAlhYSDNiBW5vcmVmaLYBiAEBmAEewgEKd2luZG93cyAxMMgBD9gBAegBAfgBDJICAXmoAgM;sid=43aa0268950efffa3584cbd336f43455

Kiedy jechać? 

W zasadzie cały rok temperaturowo będzie nam przyjazny. W okresie od listopada do marca w Indonezji jest pora deszczowa, co dla wyspy o tak małej powierzchni jest dość kłopotliwe. My byliśmy w drugiej połowie września i ten okres był idealny.

Co jeść? 

Wszystko. Jedzenie jest przepyszne, jak w całej Indonezji. Ceny na wyspie nieznacznie odbiegają od cen na Lomboku. Poniżej zdjęcia menu z restauracji przy samej plaży. Na Gili najlepiej zamawiać potrawy na bazie ryb i owoców morza (jest ich tam pod dostatkiem) oraz koktajle z owoców. Sprzedawcy kuszą też różnego rodzaju grzybkami i marihuaną…. Co kto lubi 😉

Mie Goreng i sok z cytryn – podstawowe wyżywienie na Gili

 

Jak spędzać wolny czas? 

Spacery, kąpiele słoneczne, pływanie w oceanie, snoorkling, nurkowanie na większych głębokościach, joga na plaży, wieczorki taneczne… tu nie brakuje opcji aktywnego spędzania czasu. Wystarczy przejść główną ulicą (jest jedna więc się nie zgubicie 😉 ) i zadecydować.

To właśnie główna ulica Gili Air

Wieczorem, podczas odpływu, warto zwrócić uwagę na to, co znajduje się pod cienką taflą wody. Próbowałam snoorklingu na niedużych głębokościach, spotkałam wiele pięknych gatunków wielobarwnych ryb, jednak gdybym najpierw zobaczyła to co na zdjęciach poniżej, to już chyba nie byłabym taka odważna… Ten wielki kolczasty wąż miał ponad 2 metry… Prawdę mówiąc świat rafy wywiera ogromne wrażenie.

To słodki pyszczek uroczego „wężą” z pierwszego zdjęcia…

Uwaga! Zabronione jest wywożenie jakichkolwiek elementów rafy koralowej!

Port na wyspie Gili Air

Recenzja 4* hotelu Mercure Racławice Dosłońce

Dzisiaj chcielibyśmy podzielić się z Wami naszą recenzją hotelu Mercure Racławice Dosłońce Conference & SPA.

Większość z Was zapewne zastanawia się, gdzie dokładnie jest Dosłońce – tak nazywa się wieś, w której położony jest hotel. Już spieszymy z wyjaśnieniem:

Hotel położony jest 45 km na północ od Krakowa, a najbliższa miejscowość (Miechowo) oddalona jest od hotelu o 10 km. Sama lokalizacja tego obiektu jest już ciekawa, ponieważ jest to chyba jedyny hotel grupy AccorHotels w Polsce, który jest położony w tak dalekiej odległości od jakiegokolwiek miasta.

Główną funkcją tego niewielkiego, bo 67-pokojowego hotelu są jak sama nazwa wskazuje konferencje. Jednak jest to także świetne miejsce na weekendowy odpoczynek w SPA poza miastem. My odwiedziliśmy hotel w styczniu tego roku i spędziliśmy w nim dwie noce przy okazji naszego wypadu do Krakowa.

Przyjazd do hotelu

Dojazd do hotelu jest wyzwaniem. Jeśli nie posiadamy samochodu to konieczny jest dojazd do Miechowa pociągiem, a później zostaje chyba jedynie TAXI. W przypadku własnego samochodu bardzo przydatna okazuje się nawigacja GPS, dzięki której po drodze nie zabłądzimy i wąskimi dróżkami trafimy na miejsce. Hotelowy parking jest na szczęście bezpłatny i całkiem spory.

Zameldowanie

Zameldowanie przebiegło bardzo sprawnie. Pani w recepcji poinformowała nas, że otrzymaliśmy upgrade do pokoju wyższej kategorii dzięki posiadanemu statusowi Gold w programie lojalnościowym LeClub AccorHotels. Samo hotelowe lobby jest bardzo przyjemne, już na wejściu czuć miłe odprężenie. Po lewej stronie od wejścia znajduje się bar, restauracja oraz przejście do strefy wellness, o której później. Nasza stawka, za którą zarezerwowaliśmy pobyt wyniosła 380 zł za dwie noce ze śniadaniami dla dwóch osób. Cenę obniżyliśmy oczywiście używając punktów LeClub (2000 pkt obniża cenę o 40 euro).

Pokój

Pokój, który otrzymaliśmy był dosyć przestronny i przyjemny, chociaż do najnowszych nie należał. Początkowo był wyczuwalny nieświeży zapach, jednak po przewietrzeniu ustał. Łóżko było dosyć spore, chociaż niestety nie był to jeden duży materac, a dwa pojedyncze złączone ze sobą. Czystość pokoju i łazienki była na wysokim poziomie.

Zanotowaliśmy dwa minusy: jedyne okno w pokoju (widoczne na zdjęciu) to drzwi balkonowe wychodzące na taras wspólny z innymi pokojami, co znacznie ogranicza prywatność. Drugim minusem był zdecydowanie zbyt mały telewizor, jak na taką wielkość pokoju oraz standard 4*.

W pokoju czekała na nas miła niespodzianka w formie jabłecznika.

Bar i śniadanie

W pierwszy wieczór naszego pobytu udaliśmy się do baru, aby zrealizować nasz kupon na napój powitalny. Niestety ostatnio Accor ograniczył znacznie wybór i nie dostaniemy już np naszego ulubionego ginu z tonikiem. Na pocieszenie otrzymaliśmy po lampce wina.

Jeśli chodzi o śniadanie to wybór jest całkiem duży i każdy może wybrać to, na co ma ochotę z bufetu szwedzkiego. 

Istnieje także możliwość zamówienia dań przygotowywanych na życzenie, takich jak omlet, czy pyszna czekolada na gorąco.

SPA & Wellness

Ten rozdział recenzji przy tym hotelu jest chyba najważniejszy, bo wg nas jest to najważniejszy powód, dla którego warto przyjechać właśnie do tego hotelu. Oprócz całej gamy zabiegów SPA (w różnych cenach) dla gości hotelowych jest dostępna bezpłatna strefa wellness. Miejsce to składa się z krytego basenu, dwóch jacuzzi (jedno zewnętrzne – w styczniu nie próbowaliśmy ;-)) oraz trzech saun – suchej, parowej i ziołowej. Strefa ta otwarta jest od 8:30 do 20:30, natomiast w piątek i sobotę nawet do 22:00.

Przebywanie w hotelowej strefie wellness pozwala się bardzo odprężyć. Miejsce jest bardzo nowoczesne i zadbane, co dodatkowo pozwala się nim cieszyć.

Podsumowanie

Poza spędzaniem czasu w hotelowym basenie możemy także zagrać w bilard lub ping-ponga. Kilka atrakcji było też przygotowanych dla dzieci, które wtedy spędzały tam z rodzicami swoje ferie zimowe.

Jeśli szukacie przyjemnego hotelu na weekendowy wypoczynek, który dodatkowo nie zrujnuje Waszego budżetu to serdecznie polecamy Mercure w Dosłońcu. Możecie go zarezerwować praktycznie na każdym portalu rezerwacyjnym, jednak należy pamiętać, że przywileje związane z LeClub przysługują Wam jedynie przy rezerwacji przez AccorHotels lub bezpośrednio poprzez hotel. Ciekawe oferty (np z obiadokolacją w cenie) znajdziecie na oficjalnej stronie hotelu: http://www.dosloncespa.pl/pl

 

Powoli zbliża się ulubiony czas dla narciarzy… W okolicy hotelu znajdują się też stoki narciarskie, a hotel oferuje często ciekawe pakiety wraz ze zniżkami na zjazdy. W sezonie letnim natomiast otwarte jest w okolicy hotelu pole golfowe oraz korty tenisowe.

 

Mniej niż 2500 zł za dwa tygodnie wypoczynku na Phuket (Tajlandia) – w cenie loty i hotel

Witamy Was serdecznie,

Nasz dzisiejszy post ma za zadanie przekonać Was, że podróżowanie bez biur podróży jest dużo bardziej opłacalne (o czym zawsze Wam przypominamy ;-)). Opiszemy to na przykładzie typowo wypoczynkowego wyjazdu na wyspę Phuket w Tajlandii.

Pierwszym krokiem, który musimy wykonać, aby odpoczywać na takich rajskich plażach jest rezerwacja biletu lotniczego. W tym celu polecamy stronę skyscanner.pl – pomoże ona wyszukać nam najtańsze połączenie w interesującym nas terminie. Na przykładowy termin 9-23 sierpnia udało nam się znaleźć loty z Warszawy do Phuket za 1941 zł od osoby:

Dużym plusem w tym przypadku jest linia lotnicza, która wykonuje to połączenie, czyli Qatar Airways – jedna z lepszych linii na świecie. Ciekawostką jest, że podczas dłuższej (ponad 6-godzinnej) przesiadki, która będzie nas czekała podczas lotu możemy zapisać się na bezpłatną wycieczkę po stolicy Kataru – Doha. Co ważne dostajemy także wizę, która normalnie jest płatna. Wycieczka odbywa się autokarem wraz z angielskojęzycznym przewodnikiem i jest organizowana kilkukrotnie w ciągu dnia.

Kolejnym krokiem jest zarezerwowanie interesującego nas noclegu. Tutaj wybór jest bardzo duży, uzależniony od naszych preferencji oraz zasobności portfela ;). Wiele propozycji noclegów znajdziemy na stronie Booking.com. Przykładowo jeden ze znalezionych przez nas obiektów – trzy gwiazdkowy hotel (Rattana Residence Sakdidet) kosztujący 922 zł za pokój na 14 dni (461 zł za osobę):

 Sumując wydatki całkowity koszt dwutygodniowego wyjazdu do rajskiej Tajlandii wyniesie 2402 zł od osoby (4804 zł za dwie osoby) . Do tego musimy doliczyć jeszcze transport z lotniska. Tutaj mamy bardzo wiele opcji takich jak autobusy, tuk-tuki, czy taksówki. Jednak nawet przejazd taksówką jest bardzo tani i na pewno całkowita cena nie przekroczy 2500 zł za osobę. To wszystko zaoferuje nam biuro podróży za kilkukrotnie większą sumę. Dodatkowe wydatki osobiste na miejscu oraz koszty wyżywienia przy wycieczce z biura i tak musimy ponieść.

Jeżeli ten hotel Wam nie odpowiada to zapraszamy na stronę Accorhotels.com – francuskiej sieci hotelarskiej, która na Phuket ma bardzo duży wybór hoteli.
Z ciekawszych obiektów, jakie udało nam się znaleźć:
4* Novotel Phuket Surin Beach Resort za 3149 zł (pokój 2-osobowy) – niecałe 1575 zł za osobę. W cenie mamy codzienne śniadania, a obiekt jest położony w spokojnej części wyspy niedaleko plaży.

Dodatkowo na miejscu znajduje się świetny basen

Jeżeli wybierzemy ten hotel cały wyjazd wyniesie nas 3515 zł od osoby.

Możemy także skorzystać z bardzo luksusowej opcji i wybrać butikowy
5* Avista Hideaway Phuket Patong, MGallery by Sofitel

Tutaj za pokój dwuosobowy zapłacimy już 5746 zł za cały pobyt ze śniadaniami, co daje 2873 zł za osobę. 

Cały wyjazd wyniesie wtedy 4814 zł za osobę. To już dość dużo, jednak ceny wyjazdów z biurami podróży na Phuket zaczynają się właśnie od takich kwot i to z noclegami w dużo słabszych hotelach. Dlatego dla porównania chcieliśmy pokazać Wam taką właśnie luksusową opcję za względnie nieduże pieniądze.

Zbliżają się wakacje, więc może ktoś z Was zdecyduje się właśnie na taki wyjazd. 🙂 Wszystko oczywiście można dowolnie modyfikować i dostosowywać pod swoje oczekiwania. Na miejscu nie musimy oczywiście cały czas siedzieć w hotelu, czy na plaży. Tajlandia oferuje wiele ciekawych miejsc do odkrycia. Jeżeli macie jakieś pytania lub uwagi – śmiało piszcie do nas. Mamy nadzieję, że udaje nam się Was trochę zainspirować tanimi wyjazdami. 🙂

 

Zatoka Ha Long – jak poczuć jej klimat za „grosze”

W tym przypadku sformułowanie „za grosze” jest jak najbardziej uzasadnione. Zatoka Ha Long, która wpisana została na listę UNESCO jest absolutnym „must have” podróżowania po Wietnamie. I choć z wielu źródeł docierała do nas informacja, że miejsce to zatraciło swój pierwotny charakter, że stało się po prostu nad wyraz turystyczne, brudne, zatłoczone i po prostu niewarte uwagi – postanowiliśmy to zweryfikować.

Pierwszym pomysłem, jaki przyszedł nam do głowy było zarezerwowanie wycieczki bezpośrednio w Wietnamie. Wyczytaliśmy, że istnieje możliwość rejsu łodzią po zatoce za ok 80$ do 100$ za osobę z transportem z Hanoi do Ha Long. To jedna ze standardowych cen wycieczek zawierających nocleg na statku, wyżywienie oraz atrakcje takie jak wynajem kajaków czy lekcje gotowania. W zasadzie plan wycieczek różnych biur podróży jest taki sam, a przynajmniej bardzo zbliżony – odbiór z hotelu w Hanoi,  zakwaterowanie na łodzi, wypłynięcie „w głąb” zatoki, zwiedzanie jednej z jaskiń, lekcje gotowania, tai-chi (dwie ostatnie są często dodatkowo płatne), a następnego dnia powrót do portu. I wszystko byłoby ok, gdyby nie wiele z początku niezauważalnych szczegółów. Wycieczki w swojej cenie zazwyczaj zawierają wyżywienie, ale już niestety nie ma do posiłków darmowych napojów. Wiele dodatkowych atrakcji trwa zaledwie kilka minut, a cała reszta dnia po prostu polega na leżakowaniu w upale na zatłoczonym tarasie. Co chyba jest największym minusem tego rodzaju podróży… płacimy sporo pieniędzy za to, by przez godzinę płynąć wśród wielu innych wycieczek rdzewiejącą łodzią (nie mającą nic wspólnego z tą widniejącą w katalogu) pomiędzy pięknymi wyspami i wysepkami skalnymi, a po tym czasie po prostu stanąć… i już. To właśnie z tą uwagą spotkaliśmy się najczęściej. I ona właśnie nas odstraszyła. A w zasadzie nie sam fakt postoju, tylko jego charakter – pośród dziesiątek innych łodzi, pośród śmieci i zapachu spalin… Nie, to z pewnością nie to…

Postanowiliśmy sprawdzić czy internet oferuje może jakieś alternatywne wycieczki, które wniosą więcej do tego co oferują nam na miejscu. Niestety, nie było żadnej różnicy. Booking czy inne podobne strony za minimum 700 zł za dwie osoby oferują nam taki sam plan jak opisany powyżej. Ba! Nawet trafia się limitowana klimatyzacja w pokoju (przy 40 stopniach?!), czy nawet dodatkowe opłaty za wodę mineralną. To już zdecydowanie za dużo…

Czy istnieje zatem rozsądne wyjście z tej sytuacji?

Dla nas tak. I bardzo byliśmy zadowoleni z naszego pomysłu, który kosztował nas maksymalnie 380 zł za transport z Hanoi do Ha Long, podróż promem po zatoce, nocleg na jednej z wysp, a następnie podróż wodolotem do Hai Phong (stamtąd mieliśmy samolot do Da Nang). Oczywiście w cenę wliczamy też wszystko to co wydaliśmy na obiady, kolacje i napoje na miejscu.

Jak zacząć? Polecamy najpierw znaleźć miejsce noclegowe na jednej z wysp. My wybraliśmy Cat Ba. Nie ukrywamy, że zabraliśmy się dość późno za organizowanie czegokolwiek i ilość obiektów była już mocno ograniczona. Wybraliśmy jako punkt docelowy Cat Ba Beach Resort. Wynajęliśmy najtańszy bungalow, który obecnie nie jest już dostępny, a kosztował nieco ponad 200 zł za noc. Obecnie dostępne są już wyższej klasy domki za 280 zł. Może to i dużo, ale pamiętajmy wciąż o cenie rejsów zorganizowanych. Oczywiście opcji niskobudżetowych jest znacznie więcej. Planując swój wyjazd nieco wcześniej będzie możliwość wyboru tańszego miejsca. Odpowiadają Wam hostele? Możecie spać już za 23 zł za pokój – klik! Opcji jest sporo.

Z Hanoi do Ha Long dojechaliśmy autobusem za 120 tys. VND (ok. 19 zł za osobę). Prawie 170 km mieliśmy pokonać w 3 godziny. Niestety, drogi w Wietnamie, ilość nieplanowanych postojów czy wypadków na drodze jest tak duża, że czas wydłużył się o kolejne 3 godziny i nocą dotarliśmy na miejsce. Na szczęście mieliśmy zarezerwowany nocleg w Ha Long…

Autobus jadący do Ha Long odjeżdża z dworca Nha Hang

Rankiem udaliśmy się na prom przewożący lokalną ludność na wyspę Cat Ba. Koszt biletu to 70,000 VND czyli ok 7 zł. Prom wyruszył o określonej godzinie i sprawnie poruszał się wąskimi korytarzami pomiędzy wyspami.

Nasz prom płynący z Ha Long do Cat Ba

 

Było to naprawdę wspaniałe przeżycie… Rejs trwał około półtorej godziny. Początkowo obawialiśmy się jak przy chorobie morskiej uda się przetrwać ten czas, ale tu kolejny plus dla takiej organizacji wyprawy – w ogóle nie da się odczuć tego, że poruszamy się po wodzie. Przez ten cały czas mijaliśmy maleńkie i dość spore skalne wyspy, widzieliśmy żyjących na pływających platformach, łodziach ludzi (całe rodziny, żyjące z psami na przestrzeni kilku metrów kwadratowych…). Nie widzieliśmy za to żadnych statków pełnych turystów, śmieci czy czegokolwiek co zakłócało by odbiór tego przepięknego miejsca. Byliśmy my (oraz kilkoro innych turystów), zatoka, palące słońce, wiatr i wszechobecny spokój.

Po dotarciu do portu na Cat Ba należy skorzystać z lokalnego busa, który dowiezie nas do centrum wyspy. Przejazd trwa ok 20 minut i kosztuje 20 tys VND czyli jakieś 3 zł. Z centrum ok 30 minut szliśmy do naszego resortu. W tym upale, z plecakami było to dość irytujące ale warte zachodu, ponieważ miejsce w którym resort się znajduje jest przepiękne… z resztą sami zobaczcie….

Widok na resort
Niestety, telefon nie udźwignął piękna krajobrazu 😉

Na miejscu istniała możliwość skorzystania z kajaków (godzina). Polecamy bardzo ponieważ można na spokojnie zwiedzić okolicę wyspy. Jeśli ktoś nie boi się daleko płynąć w za dużej kamizelce ratunkowej na dmuchanym kajaku 😀

Ponadto w cenę pokoju wliczone było także śniadanie i bilet wstępu do fortu, którego nie mogliśmy wykorzystać ze względu na ograniczony czas pobytu.

Bungalow, w którym mieszkaliśmy.

Raz jeszcze – miejsce urocze, totalnie świetnie położone, plaża do własnej dyspozycji, ceny w restauracji takie jak w innych wietnamskich miastach. Niestety nasz pobyt był bardzo krótki… Zdecydowanie za krótki i mamy nadzieję naprawić ten błąd przy następnej wizycie. Hotel oferował darmowy transport do centrum wyspy, skąd odpływały łodzie i wodoloty do Hajfong. Wybraliśmy opcję szybkiego transferu wodolotem (ok. 1,5 h) za 160 tys VND (ok. 30 zł) za osobę.

Centrum Cat Ba

Podsumowując…

  • transport Hanoi Ha Long 40 zł
  • transport promem na wyspę 14 zł
  • transport wgłąb wyspy 6 zł
  • nocleg  200 zł (w cenie śniadanie, drink powitalny, bilet do fortu – oszczędność 80tysVND/2 os., kajaki i rowery do wypożyczenia)
  • wyżywienie 60 zł
  • transport do Hai Phong 60 zł (podobnie do opcji powrotu do Hanoi)

Łącznie 380 zł za dwie osoby.

Wycieczki zorganizowane kosztują minumum 800 zł bez dodatkowych kosztów, które zmuszeni jesteśmy ponieść jak napoje, dodatkowe atrakcje, podatki itp.

Zaoszczędziliśmy zatem ponad 400 zł! Jeśli wcześniej znajdziecie nocleg z pewnością uda się jeszcze obniżyć koszty. Ale przede wszystkim… przy takiej organizacji można w taki sposób, w jaki chcemy cieszyć się pięknem cudu natury jakim jest zatoka Ha Long.  Bo jest to wspaniałe miejsce, wbrew wszystkim opiniom!

Spróbujcie naszego sposobu, z pewnością Wam się spodoba i nie zrujnuje budżetu!

Recenzja hotelu Ibis Gdańsk Stare Miasto

Generalnie dość rzadko korzystamy z usług hoteli Ibis. Wyjątkami są konieczność szybkich transferów (krótki czas pobytu w hotelu – wówczas wybieramy Ibis Budget), brak konkurencji wyższej jakości sieciówek w pobliżu, czy po prostu ciekawy klimat danego hotelu (tu wygrywa Ibis Style), czy po prostu fakt, że jest to nowy hotel.

Gdańskiego Ibisa wybraliśmy ze względu właśnie na ostatni czynnik. Ponadto, w Gdańsku byliśmy tak naprawdę na chwilę, przez co nie chcieliśmy ponosić dodatkowych kosztów związanych ze spaniem w Novotelu czy Mercure (który jest po drugiej stronie ulicy względem Ibisa). Spędziliśmy w hotelu jedną noc przy okazji wyjazdu na koncert Roda Stewarta,  ale pobyt był bardzo przyjemny i udany. Poniżej dokładna recenzja hotelu.

Hotel Ibis Gdańsk Stare Miasto **

Przyjazd do hotelu

Obiekt zlokalizowany jest niedaleko centrum miasta. Sam budynek prezentuje się bardzo ładnie, stylem nawiązując do gdańskiej starówki. Parking hotelowy zlokalizowany jest zaraz za obiektem, kosztuje 20 zł za dobę. Mimo, że nie jest to wygórowana kwota jak za parking hotelowy można jeszcze obniżyć tą kwotę. W okolicach jest dużo miejsc parkingowych, które opłacić trzeba w parkomacie. Jednak strefa parkingowa obowiązuje tylko w godzinach 9-17, więc parkowanie w nocy jest darmowe.

Zameldowanie

Zameldowanie przebiegło bardzo sprawnie. Po wejściu do hotelu stykamy się z bardzo przyjemnym i ciekawym wnętrzem. Nowe hotele Ibis są urządzone w nowoczesnym, ale wciąż ciepłym i klimatycznym stylu. W recepcji zapłaciliśmy za pobyt wraz ze śniadaniem. Pobyt kosztował 216 zł, ale po użyciu 2000 punktów LeClub Accorhotels kwota została obniżona do około 42 zł.

Po prawej stronie od recepcji znajduje się bar i restauracja. Posiadają dwie wydzielone części- tą bardziej restauracyjną oraz powiedzmy- relaksacyjną, z wygodnymi dużymi fotelami i kanapami. W tym miejscu znajduje się też skrzynka z jabłkami, którymi można się poczęstować.

Pokój 

Dość przestronny pokój był ciepły i czysty. Zaaranżowany w bardzo przyjemnym stylu. Czuć było, że hotel jest nowy i jeszcze nie zużyty. Najważniejszym elementem pokoju jest duże, wygodne łóżko z jedną dużą kołdrą oraz dwiema (niestety tylko dwiema), małymi (niestety małymi), ale miękkimi poduszkami.  Zamiast szafy znajdziemy drążek i półki znajdujące się za panelem. Jest tam też sejf. W pokoju znajduje się również biurko z bardzo przydatną kostką zasilającą z różnymi wejściami. Bagaż możemy odłożyć na przeznaczonej na to półce. Przy łóżku znajdują się małe półki, na których można odłożyć telefon czy filiżankę. Ciekawym rozwiązaniem są lampy przy łóżku, które można użyć zarówno jako lampki nocne do czytania (po powieszeniu ich na niższym wieszaku), a także jako oświetlenia całego pokoju (po powieszeniu na wyższym).

W pokoju znajduje się także spory i dobrze działający telewizor umiejscowiony na ciekawym tle. Z okna roztacza się widok na ulicę, park oraz pobliski hotel Mercure Gdańsk Stare Miasto (w naszym hotelu są ulotki zachęcające do skorzystania ze „wspólnego” SPA obu hoteli w Mercure).

Łazienka

Do pokoju oczywiście przynależy łazienka. Nie jest ona zbyt duża, jednak zmieściło się tam sporych rozmiarów lustro oraz niemała kabina prysznicowa za co należy się duży plus. Jedynym dostępnym kosmetykiem jest żel „all in one” (do rąk, włosów i ciała). Tak jest w każdym hotelu Ibis, na szczęście nie jest to mała tubka, tylko dwa duże pojemniki (jeden przy umywalce i jeden pod prysznicem). Małym minusem są tylko trzy ręczniki – jeden pod nogi oraz po jednym na osobę. Nie są one jednak zniszczone i ładnie pachną. Należy pamiętać, że hotel ma jedynie ** – nocując sporo w różnych hotelach często spotykaliśmy dużo gorsze ręczniki nawet w obiektach z wyższą ilością gwiazdek.

Bar i śniadanie

W barze realizowaliśmy wieczorem swój kupon na napój powitalny, który w przypadku hoteli Ibis jest dość skromny – można wybrać spośród małego piwa, lampki wina, oraz napojów bezalkoholowych ciepłych i zimnych. Nie mamy możliwości otrzymania np naszego ulubionego ginu z tonikiem.

W tym samym miejscu rano zjedliśmy śniadanie. Dostępnych produktów nie jest wprawdzie tyle, ile jest w hotelach wyższych marek sieci Accor, jednak każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Co jest ważne, w każdym hotelu sieciowym (zarówno Accor, jak i Hilton) wszystkie składniki są wysokiej jakości, czego często nie można powiedzieć o hotelach niezrzeszonych.

My wybraliśmy tradycyjnie jajecznicę, kiełbaski, warzywa oraz świeże pieczywo, a do tego naleśniki. Duży plus za smaczną kawę z prawdziwym mlekiem, a nie żadnym proszkiem. 🙂


Sporą atrakcją na śniadaniu była gorąca szarlotka, którą Pani przyniosła prosto z piekarnika i kroiła porcje z wielkiej blachy.

Podsumowanie

Hotel jest jak najbardziej godny polecenia. Cieszymy się, że powstał taki obiekt w świetnej lokalizacji. Będąc w Gdańsku warto się w nim zatrzymać, szczególnie jeśli nie potrzebujemy dodatkowych usług, jakie oferują lepsze (ale także droższe) hotele.

Duży plus należy się także bardzo miłej obsłudze zarówno w recepcji, jak i w restauracji.